Archiwa: Nowicjat | Jezuici.pl https://jezuici.pl/tematy/wiadomosci/nowicjat/ Oficjalna strona Towarzystwa Jezusowego w Polsce Sat, 23 Nov 2019 08:07:28 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.7.2 https://jezuici.pl/wp-content/uploads/2016/05/cropped-slonce-1-150x150.png Archiwa: Nowicjat | Jezuici.pl https://jezuici.pl/tematy/wiadomosci/nowicjat/ 32 32 Pozdrowienia z Mozambiku https://jezuici.pl/2019/11/pozdrowienia-z-mozambiku/ Sat, 23 Nov 2019 07:29:28 +0000 https://jezuici.pl/?p=56155 Ojciec Józef Matyjek SJ, pracujący od wielu lat w Zambii, został zaproszony do Mozambiku, aby wesprzeć Mistrza Nowicjatu podczas 30-dniowych rekolekcji, jakie odprawiają tam nowicjusze z ośmiu krajów. Wszyscy wstępujący do zakonu jezuitów odbywają taką samą formację na całym świecie, a wspólnoty i podejmowane przez zakonników inicjatywy stają się coraz bardziej międzynarodowe. Dwuletni nowicjat Towarzystwa […]]]>

Ojciec Józef Matyjek SJ, pracujący od wielu lat w Zambii, został zaproszony do Mozambiku, aby wesprzeć Mistrza Nowicjatu podczas 30-dniowych rekolekcji, jakie odprawiają tam nowicjusze z ośmiu krajów. Wszyscy wstępujący do zakonu jezuitów odbywają taką samą formację na całym świecie, a wspólnoty i podejmowane przez zakonników inicjatywy stają się coraz bardziej międzynarodowe.

Dwuletni nowicjat Towarzystwa Jezusowego dla krajów południowej Afryki mieści się na stałe w Lusace (Zambia) i na pierwszym roku jest w nim 18 nowicjuszy:

z Zambii (6),
z Mozambiku (4),
z Lesotho (2),
z Malawi (2),
z Kenii (1),
z Tanzanii (1),
z Ugandy (1),
i z Zimbabwe (1).

W krajach Afryki wciąż są powołania. Nie można też narzekać na ich brak w innych krajach, także w Europie i Stanach Zjednoczonych. Nie wspominając o Wietnamie, gdzie jest ponad 130 nowicjuszy i wielu oczekuje na przyjęcie. W Polsce okres dwuletniego nowicjatu odbywa 18 mężczyzn i drugie tyle przygotowuje się do wstąpienia.

Za pośrednictwem naszej Redakcji ojciec Józef Matyjek SJ przesyła z Mozambiku pozdrowienia wraz ze zdjęciami, które poniżej można obejrzeć.

Nowicjat Towarzystwa Jezusowego (Mozambik, listopad 2019)

]]>
Ośmiu nowicjuszy złożyło pierwsze śluby zakonne w Towarzystwie Jezusowym https://jezuici.pl/2019/08/osmiu-nowicjuszy-zlozylo-pierwsze-sluby-zakonne-w-towarzystwie-jezusowym/ Mon, 26 Aug 2019 18:22:34 +0000 https://jezuici.pl/?p=54262 Po dwóch latach prób i przygotowań, ośmiu nowicjuszy złożyło dzisiaj w Gdyni śluby wieczyste czystości, ubóstwa i posłuszeństwa w Towarzystwie Jezusowym. Śluby przyjął, podczas uroczystej Eucharystii, Prowincjał Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ojciec Jakub Kołacz SJ. W jezuickiej nomenklaturze, nowicjusze, którzy złożyli śluby i zamierzają przygotowywać się do sakramentu święceń, nazywani są scholastykami aprobowanymi. Ich przyszłe […]]]>

Po dwóch latach prób i przygotowań, ośmiu nowicjuszy złożyło dzisiaj w Gdyni śluby wieczyste czystości, ubóstwa i posłuszeństwa w Towarzystwie Jezusowym. Śluby przyjął, podczas uroczystej Eucharystii, Prowincjał Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ojciec Jakub Kołacz SJ.

W jezuickiej nomenklaturze, nowicjusze, którzy złożyli śluby i zamierzają przygotowywać się do sakramentu święceń, nazywani są scholastykami aprobowanymi. Ich przyszłe święcenia, za mniej więcej dziewięć lat, nie zakończą jeszcze zakonnej formacji. Będą dalej studiowali i pracowali duszpastersko. Po kolejnych latach prób i przygotowań zakon zdecyduje o dopuszczeniu ich do złożenia ostatnich ślubów.

Jak widać formacja jest długa i wymagająca. Dlatego po ceremonii, nowi scholastycy aprobowani wybrali się do klasztoru sióstr karmelitanek, by podziękować im za dotychczasowe modlitewne wsparcie i prosić o modlitewne towarzyszenie podczas kolejnych lat formacji. Teraz czekają ich trzyletnie studia filozoficzne w Krakowie na Akademii Ignatianum.

Ojciec Prowincjał powiedział w homilii, że ślubując Bogu, ślubują także Kościołowi i swoim współbraciom. Podobnie jak Maryja, która w Kanie Galilejskiej była zatroskana o innych, tak też jezuici ślubując zamierzają troszczyć się o innych wykorzystując dla ich dobra to wszystko, czym Bóg ich obdarował. Wspierajmy ich naszą modlitwą.

Zapoznaj się z warunkami wstąpienia do Nowicjatu Towarzystwa Jezusowego odwiedzając stronę naszej POWOŁANIÓWKI.

 

]]>
Wspomnienie: Pierwszy dzień w nowicjacie https://jezuici.pl/2019/03/wspomnienie-pierwszy-dzien-w-nowicjacie/ Sun, 17 Mar 2019 17:17:06 +0000 https://jezuici.pl/?p=51456 Dzisiaj mija 110 lat od urodzin o. Antoniego Narela SJ zmarłego w 1996 roku misjonarza i wychowawcy. Do dzisiaj jego 70-80 letni ministranci spotykają się w Kaliszu w dzień św. Antoniego, by wspominać najpiękniejsze dni z dzieciństwa.  Prowadzą także stronę internetową o swoim najlepszym wychowawcy. Ojciec Antoni Narel SJ urodził się 17 marca 1909 roku […]]]>

Dzisiaj mija 110 lat od urodzin o. Antoniego Narela SJ zmarłego w 1996 roku misjonarza i wychowawcy. Do dzisiaj jego 70-80 letni ministranci spotykają się w Kaliszu w dzień św. Antoniego, by wspominać najpiękniejsze dni z dzieciństwa.  Prowadzą także stronę internetową o swoim najlepszym wychowawcy. Ojciec Antoni Narel SJ urodził się 17 marca 1909 roku i wstąpił do nowicjatu Towarzystwa Jezusowego w Albertynie, jedynego nowicjatu formującego jezuitów w rycie bizantyjskim i przygotowującego przyszłych misjonarzy na wschodnie rubieże Europy. Ojciec Antoni pozostawił po sobie niepublikowane jeszcze wspomnienia, których fragment umieszczamy:

Pierwszy dzień w nowicjacie (rok 1930)

Jesienią 1930 roku, gdy jeszcze się uczyłem, komisja wojskowa uznała mnie za zdolnego do służby wojskowej. Dylemat prawie tragiczny! Kolega z gimnazjum doradził mi, abym skrył się w klasztorze jezuitów w Albertynie, bo oni poszukują chłopców z tych białoruskich stron do misji wschodniej. Albo wojsko… Ale pożegnałem się z nauką, której pragnąłem całą duszą. Mnisze życie mierziło mnie, bo jeszcze przed wstąpieniem do gimnazjum, pod wpływem brata Kazika, potępiałem księży jako wyzyskiwaczy ludu. Wojska nie lubiłem, bo jego bożyszczem był Piłsudski, którego wprzód uwielbiałem, ale potem znienawidziłem, gdy zdradził socjalizm.

Kolega ów podsunął mi myśl, że u jezuitów można zdać maturę, a potem zwiać, jeśli życie zakonne nie będzie odpowiadać. Chwyciłem się tej myśli z pewnym trudem, ale wreszcie wybrałem jezuitów. Jeśli dobrze będzie – zostanę. Jeśli źle – zwieję. Brat oficer radził mi iść do wojska i obiecywał, że postara się wsadzić mnie do szkoły podoficerskiej. Dlaczego zwyciężyła myśl o jezuitach? Nie umiem powiedzieć, bo byłem zdecydowany nawet po wojsku zrobić maturę. A wtedy z maturą można było sobie radzić w życiu. Nie chciało mi się paprać w roli.

W ostatnich dniach października napisałem list do Albertyna. Było w nim trochę chwiejności i obłudy. Musiałem pisać, że chcę służyć Bogu. Po trzech dniach już miałem odpowiedź z żądaniem, abym natychmiast wysłał świadectwo ostatniej klasy i opinię księdza prefekta. Nim namyśliłem się: iść po opinię, czy nie – otrzymałem drugi list z Albertyna z podaną wyprawą do zabrania ze sobą.

Dlaczego tak prędko? Bo wraz z pierwszym listem do mnie, wysłano list do księdza prefekta gimnazjum, a ten wnet dał dobrą o mnie opinię. Byłem zaskoczony i zdziwiony tym pośpiechem. Lecz zaraz z rodzicami ruszyliśmy do Grodna, by zakupić to, co miało być moją wyprawą. Wszystko robiliśmy po cichu, bo u nas, pod wpływem chyba prawosławia, uważano, że iść do zakonu – to wstyd! Tam nic się nie robi, a tylko wiecznie siedzi się za murami na modlitwie – i to na głodnego. Ja sobie mówiłem: Jeślibym i został – bo jeśli mogą tak żyć inni, mogę i ja. Na pewno potrafię. A jezuitów trochę znałem z oczytania, z historii, z ich pracy. Ojciec miał „Żywoty świętych” Skargi. Czytałem o Wujku, Boboli, Beyzymie. A więc jeśli mi się spodoba – wytrwam.

Jednemu tylko wujkowi, bratu matki, powiedzieliśmy, że idę do zakonu. Nazywał się Jan Paszenko i był carskim gwardzistą. Zawyrokował: „Znaczy się, nie jest to sławne. Ale i z zakonu można uciec”.

Zatem 6 listopada 1930 roku wio… do Albertyna. Sąsiadom mówiono, że pojechałem do innej szkoły. O godzinie piętnastej byłem już w Albertynie z całym przepisanym ekwipunkiem. Otworzył mi drzwi (furtę) miły młody brodacz. Był to ksiądz Stanisław Łaski, socjusz Mistrza Nowicjatu. Gdy się przedstawiłem, usłyszałem:
– Aaa… A my już czekaliśmy na pana. Chwycił moje walizy, wniósł na korytarz i postawił przy ścianie. Tutaj toaleta, a tu refektarz. Proszę chwilkę zaczekać.
Znikł za drzwiami refektarza. Dwie nazwy nie bardzo mi znane. Więc stoję. Po niecałej minucie wraca.
– Proszę zdjąć płaszcz i tu powiesić.
Otwiera drzwi na lewo: toaleta.
– Może pan po długiej podróży umyje sobie ręce.
Tam zobaczyłem umywalkę i znane mi już kajutki… Skorzystałem z tego i wychodzę na korytarz. Ojciec Łaski otwiera drzwi refektarza i prosi na obiad. Sam bardzo uprzejmie mi usługiwał. Podczas obiadu, w drzwiach kredensu do zastawy stołowej, ukazał się dość tęgi, siwiuteńki staruszek z lekkim uśmieszkiem. Ukłoniłem się. Ten kiwnął uprzejmie siwą, a raczej białą głową i znikł.
– To nasz przełożony – powiedział ksiądz Łaski.
Bielutka głowa i takoż długa broda zrobiły na mnie wrażenie. Nie wiedziałem, czy to człowiek, czy sam Pan Bóg.

Po obiedzie wychodzimy na korytarz, a waliz już moich nie ma. „Oho!” – pomyślałem – to tu prędko człowieka obrabiają”. Oglądam się, a ksiądz Łaski mówi:
– Niech pan będzie spokojny. Wszystko już na swoim miejscu.
Wchodzimy na drugie piętro. Najpierw do dziwnego pokoiku z tak samo dziwnym ołtarzem.
– To nasza domowa kaplica, a tu Najświętszy Sakrament.
Wtedy i ja zgiąłem kolana. Chwila modlitwy i wyszliśmy. Następnie zapukał do najbliższych drzwi i je otworzył. Wchodzimy do środka.
– Sława Isusu Chrystu – wita nas jakiś młodzian. Ksiądz Laski odpowiada:
– Sława wo wieki.
Dla mnie wszystko to dziwne.
Ksiądz Łaski przedstawia nas:
– Brat Samotowka i pan Narel z Grodna, nowy kandydat. Zaraz przyjdzie brat anioł.
Znów dla mnie zagadka. Tam Pan Bóg, a tu anioł. Całe już niebo. I zaraz po zapukaniu wchodzi do pokoju zwykły młody człowiek o wyglądzie ascetycznym. Pomyślałem: „Temu nie jest chyba tak dobrze. Zapewne musi dużo pościć”. W pokoju dwa łóżka dość schludne, spory stolik, na nim mały pokręcony krzyżyk, dwa krzesełka i jakaś skrzynka. Przywitałem się z nim. On też nas powitał przez „Sława…”

Anioł, a był nim Józef Świderek, powiada:
– Kastlik będzie na dwóch. Chyba nie pobijecie się. Musicie się bracia pogodzić. Pójdźmy na trochę do ogrodu.
Schodzimy na dół. Ogród jest bardzo obszerny. Dużo jeszcze pięknych kwiatów, bo wciąż było ciepło. Anioł objaśnia:
– U nas tytułujemy się braćmi. Pozdrawiamy się tak… zaraz brat Nerel pójdzie do ojca superiora na egzamin. O szóstej wieczorem nabożeństwo, potem kolacja i rekreacja (dla mnie kolejne słowo-dziwoląg). Jutro pobudka o szóstej, modlitwy, Msza czyli liturgia, śniadanie, a resztę omówimy jutro. Proszę czuć się dobrze. Początek może wydawać się dziwny i trudny, ale potem wszystko będzie miłe, no i łatwe.
Zaprowadził mnie do tego siwiutkiego staruszka. Mieszkał tuż obok furty. I znowu „Sława… i wo wieki”. Przywitał mnie bardzo mile i pochwalił, że tak prędko dojechałem, bo za tydzień będzie w klasztorze wielka uroczystość jubileuszowa i chce, żeby wszyscy nowicjusze byli już w sutannach. A miał to być jubileusz 50-lecia jego życia zakonnego.

Rozpoczął się egzamin. Cały czas mówił do mnie na „pan”.
– Czy pan bywał w kościele jezuickim w Grodnie?
– Nie słyszałem o takim.
– A Farny?
– O tak, często zachodziłem tam idąc do szkoły, co Wielkanoc na Rezurekcję, choć my należymy do franciszkanów.
Odpowiadałem szczerze, ale bardzo zaniepokoiło mnie kolejne pytanie:
– Czy poprzednio był już pan w jakimś zakonie?
Z obawą, lecz szczerze odpowiedziałem:
– Niestety nie. Nie miałem tego szczęścia.
Superior uśmiechnął się, ale nie zdradził tajemnicy. Rzecz w tym, czego nie wiedziałem, że byłaby to przeszkoda do wstąpienia. Podobnie odpowiadałem innym egzaminatorom.

Rozległ się dzwonek. Idziemy do kaplicy. Jest niewielka i milutka. Prócz brodatych zakonników było w niej około 20 młodych, a także kilka osób świeckich. Czułem się nieswojo na tym nabożeństwie. Śmieszyło mnie ustawiczne żegnanie się i kiwanie się do przodu i do tyłu. Po nabożeństwie brat Anioł zabrał nas na kolację. Wcale nie była taka nędzna.

Nazajutrz poznawałem dalsze tajemnice wspólnego życia w zakonie. Uczyłem się modlitw w języku starosłowiańskim, co szło mi dość łatwo, gdyż był zbliżony do białoruskiego i miałem szaloną pamięć.

Na zdjęciu: Ojciec Antoni Narel SJ w 1994 roku w Gdyni (archiwum Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej Towarzystwa Jezusowego).

]]>
Gdynia: Spotkanie nowicjatów Europy centralnej i wschodniej. https://jezuici.pl/2015/06/gdansk-spotkanie-nowicjatow-europy-centralnej-i-wschodniej/ Mon, 22 Jun 2015 06:52:05 +0000 https://jezuici.pl/?p=26018 W dniach 15-21 czerwca 2015 roku odbyło się doroczne spotkanie nowicjatów Towarzystwa Jezusowego asystencji Europy Centralnej i Wschodniej (ECO). Organizatorami byli nowicjusze Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej (PMA) oraz Niezależnego Regionu Rosyjskiego (RUS), natomiast samo wydarzenie odbyło się w Kolegium Księży Jezuitów w Gdyni. Przybyli tam nowicjusze z prowincji: Polski Południowej (PME), Czech (BOH), Słowacji (SVK) oraz Węgier […]]]>
(fot. Nowicjat PMA)

(fot. Nowicjat PMA)

W dniach 15-21 czerwca 2015 roku odbyło się doroczne spotkanie nowicjatów Towarzystwa Jezusowego asystencji Europy Centralnej i Wschodniej (ECO). Organizatorami byli nowicjusze Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej (PMA) oraz Niezależnego Regionu Rosyjskiego (RUS), natomiast samo wydarzenie odbyło się w Kolegium Księży Jezuitów w Gdyni.

Przybyli tam nowicjusze z prowincji: Polski Południowej (PME), Czech (BOH), Słowacji (SVK) oraz Węgier (HUN). Na spotkaniu byli obecni także magistrzy nowicjatów: o. Robert Bujak SJ (PMA), o. Tadeusz Hajduk SJ (PME), o. Jan Adamik SJ (SVK-BOH) oraz o. Janos Lukacs SJ (HUN). Grono socjuszów magistrów godnie reprezentował o. Mateusz Ignacik SJ (PMA). Łącznie w spotkaniu wzięło udział 35 osób, wśród których znalazł się także magister nominat nowicjatu prowincji PMA, o. Piotr Szymański SJ, który swą funkcję obejmie dnia 31 lipca 2015 roku.

Spotkanie odbyło się w atmosferze wzajemnego ubogacania się, radości, odpoczynku i poznawania międzynarodowej tożsamości Towarzystwa Jezusowego. Pomocne w tym były atrakcje przygotowane przez gospodarzy, wśród których znalazły się: park linowy, aquapark, ścianka wspinaczkowa oraz paintball. Nie zabrakło również akcentów lokalnych i historycznych, gdyż uczestnicy zwiedzili dużą część starego miasta w Gdańsku oraz nazistowski obóz koncentracyjny w Sztutowie – KL Stutthof. Spotkanie to było również okazją do polepszenia umiejętności komunikowania się w języku angielskim, który jako oficjalny język Towarzystwa Jezusowego używany był podczas wszystkich punktów wspólnych programu.

nov. Mateusz Karpienia SJ

]]>
Nowa strona duszpasterstwa powołań https://jezuici.pl/2015/06/nowa-strona-duszpasterstwa-powolan/ Mon, 15 Jun 2015 10:42:30 +0000 https://jezuici.pl/?p=25930 Duszpasterstwa powołań obu polskich prowincji Towarzystwa Jezusowego we współpracy z portalem jezuici.pl uruchomiły nowy powołaniowy serwis internetowy www.powolania.jezuici.pl. Strona jest inicjatywą mającą na celu ujednolicenie przekazu związanego z promocją powołań w Internecie. W ramach dostępnych treści znaleźć można historię Towarzystwa, etapy formacji, najczęściej zadawane pytania i wiele innych materiałów. Zapraszamy do odwiedzenia serwisu i dzielenia […]]]>
(fot. powolania.jezuici.pl)

(fot. powolania.jezuici.pl)

Duszpasterstwa powołań obu polskich prowincji Towarzystwa Jezusowego we współpracy z portalem jezuici.pl uruchomiły nowy powołaniowy serwis internetowy www.powolania.jezuici.pl.

Strona jest inicjatywą mającą na celu ujednolicenie przekazu związanego z promocją powołań w Internecie. W ramach dostępnych treści znaleźć można historię Towarzystwa, etapy formacji, najczęściej zadawane pytania i wiele innych materiałów. Zapraszamy do odwiedzenia serwisu i dzielenia się uwagami.

]]>
Jezuiccy nowicjusze rozpoczynają próby https://jezuici.pl/2015/01/jezuiccy-nowicjusze-rozpoczynaja-proby/ Fri, 02 Jan 2015 06:00:22 +0000 http://test.jezuici.pl/?p=21383 W styczniu zwyczajowo nowicjusze opuszczają kolegium w Starej Wsi. W tym czasie bowiem poddawani są próbom, które to są nieodłącznym – i zarazem charakterystycznym – elementem nowicjackiej formacji w Towarzystwie Jezusowym. I tak też pierwszoroczniacy udadzą się na willę, gdzie czeka ich pierwszy poważny sprawdzian – 30-dniowe rekolekcje. Tam, w zupełniej ciszy, pod okiem ojca […]]]>
(fot. Nowicjat Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi)

(fot. Nowicjat Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego w Starej Wsi)

W styczniu zwyczajowo nowicjusze opuszczają kolegium w Starej Wsi. W tym czasie bowiem poddawani są próbom, które to są nieodłącznym – i zarazem charakterystycznym – elementem nowicjackiej formacji w Towarzystwie Jezusowym.

I tak też pierwszoroczniacy udadzą się na willę, gdzie czeka ich pierwszy poważny sprawdzian – 30-dniowe rekolekcje. Tam, w zupełniej ciszy, pod okiem ojca Magistra oddadzą się medytacji ignacjańskiej, która stanowi fundament naszej duchowości. Następnie tych, którzy rozeznają, że Towarzystwo Jezusowe jest ich miejscem, czekają obłóczyny, czyli przywdzianie zakonnego stroju.

Drugoroczniacy z kolei rozjadą się po ośrodkach jezuickich: Wrocław, Opole, Gliwice, Kraków i Nowy Sącz. W tych miastach będą mieli próbę katechetyczną, czyli zajmą się nauczaniem religii w szkole – choć jest to również czas poznawania Towarzystwa poprzez wspólnoty, do których się trafiło.

Oba roczniki do starowiejskiego kolegium wrócą pod koniec stycznia. Tymczasem nas okres nowicjackich prób serdecznie prosimy o modlitwę w naszej intencji.

Wpis pochodzi ze strony internetowej Nowicjatu Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego

]]>