Miłosierdzie, które Booz okazał Rut, zrodziło w niej zdziwienie i zażenowanie. Według wschodniego zwyczaju, padła na twarz, w postawie czci i szacunku i „zawołała: Dlaczego darzysz mnie życzliwością, tak iż mnie uznajesz, choć jestem obca?” (Rt 2, 10). Podobny wyraz szacunku i zdziwienia  towarzyszył Dawidowi, gdy postanowił sprowadzić do Jerozolimy Arkę Boga: „Jakże przyjdzie do mnie Arka Pańska?” (2 Sm 6, 9). Równie zaskoczona była Elżbieta, gdy zawitała do niej Maryja z Jezusem, którego nosiła w swym łonie: „A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?” (Łk 1, 43).

Rut była kobieta bardzo pokorną. Decydując się na życie u boku teściowej, miała świadomość, iż nie będzie ono łatwe. Jednak nigdy się nie skarżyła, nie narzekała na swój los ani na Boga. Pracując ciężko na polu u obcych, pokornie zbierała kłosy, które pozostawiali żniwiarze. Nigdy nie brała ze snopów. Dzięki swej prostocie i pokorze zdobyła serce Booza i znalazła łaskę w oczach Boga. „Znalezienie łaski w oczach drugiego oznacza bowiem zawsze znalezienie łaski w oczach Boga, nakłaniającego ludzkie serca do życzliwości i współczucia” (A. Cànopi).

Booz podkreśla jeszcze jedną cechę Rut, zasługującą na łaskę. Jest nią naturalna dobroć i pokorna miłość: „Oznajmiono mi dokładnie to wszystko, co uczyniłaś swojej teściowej po śmierci swego męża: opuściłaś ojca swego i matkę swoją, i swoją ziemię rodzinną, a przyszłaś do narodu, którego przedtem nie znałaś” (Rt 2, 11). Booz jest zdumiony dobrocią Rut, jej stosunkiem do teściowej. Widzi w niej hesed Boga, Jego działanie, Jego błogosławieństwo. Rut nie zna jeszcze Boga Izraela, ale już wypełnia Jego najważniejszy nakaz, miłości bliźniego. Dzięki temu zostaje przyjęta pod Jego skrzydła: „Niech cię wynagrodzi Pan za to, coś uczyniła, i niech będzie pełna twoja nagroda u Pana, Boga Izraela, pod którego skrzydła przyszłaś się schronić” (Rt 2, 12).

Rut znalazła się pod skrzydłami Boga. Motyw ten jest charakterystyczny dla modlitwy psalmów: „Strzeż mnie jak źrenicy oka; w cieniu Twych skrzydeł mnie ukryj” (Ps 17, 8); „Jak cenna jest Twoja łaska! Synowie ludzcy przychodzą do Ciebie, chronią się w cieniu Twych skrzydeł” (Ps 36, 8); Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną, u Ciebie się chroni moja dusza, chronię się w cieniu Twych skrzydeł, aż minie klęska” (Ps 57, 2); „Chciałbym zawsze mieszkać w Twoim przybytku, znajdować ucieczkę w cieniu Twoich skrzydeł!” (Ps 61, 5); „Bo stałeś się dla mnie pomocą i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie” (Ps 63, 8). Skrzydła Boga są obrazem ochrony, poczucia bezpieczeństwa. Podobnie jak ptasia matka chroni swe pisklęta skrzydłami przed zagrażającymi im niebezpieczeństwami, tak Bóg rozciąga nad swoim ludem skrzydła, czyli ochronę, przychylność, odkupienie, miłość…

Rut doświadcza innego oblicza Boga Izraela. Do tej pory widziała Jego „ciemną stronę”. Tak przynajmniej mogła sądzić. Bóg objawiał się jej w tym, co bolesne; w śmierci teścia, później męża, bezdzietności, emigracji. Teraz zaczyna odkrywać Jego drugą piękniejszą stronę. Bóg jest nie tylko w cierpieniu, jest także w szczęściu i miłości. Jest w dobroci kochanej teściowej. Jest w życzliwości żniwiarzy. Jest w serdeczności i życzliwości mężczyzny, Izraelity. Chroni swymi skrzydłami zagubioną, ubogą kobietę, cudzoziemkę. „Właśnie taki jest Bóg. Nie działa schematycznie, według utartych reguł. Zaskakuje nowością i świeżością. Działa ponad prawem, zwyczajami, a nawet ponad przymierzem, które zawarł z potomkami Abrahama” (M. Miduch).

Miłosierdzie i życzliwość Boga, objawione Rut w dobroci obcego mężczyzny, rodzą w niej wdzięczność i świadomość ubóstwa: „Obyś darzył mnie życzliwością, panie mój – powiedziała – oto uspokoiłeś mnie i przemawiałeś z dobrocią do swej służebnicy, chociaż nie jestem nawet równa jednej z twoich służących” (Rt 2, 13). „Rut czuje się małą, niegodną, mniejszą od niewolnicy; uważa się za tak małą, że czymś niewiarygodnym wydaje się jej to, że została zauważona. (…) Piękno jej cnót polega właśnie na pokorze i prostocie. Dlatego za łaskę uznaje wszystko, co się jej przydarza; jest to dla niej pocieszeniem, a ona sama też niesie pocieszenie” (A. Cànopi). Nie jest to więc przejaw niskiego poczucia wartości, tak często obecnego we współczesnym społeczeństwie, ale raczej uwarunkowania kulturowego i osobistych cnót.

Bibliści porównują tę scenę do zwiastowania Maryi. Anna Maria Cànopi nazywa ją „przed-zwiastowaniem”. Booz odgrywa w niej rolę anioła, który przynosi dobrą nowinę, daje nadzieję, pociesza. Rut przypomina Maryję. Ta pokorna nieznana nikomu dziewczyna z zagubionego w świecie Nazaretu, na wieść, iż ma zostać Matką Zbawiciela, zareagowała niepokojem, lękiem. Gdy jednak usłyszała zapewnienie, że jest pod skrzydłami Boga i „ocienia” Ją sam Duch Święty, odpowiedziała pokornie: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego” (Łk 1, 38). Maryja oddała się Bogu na służbę, ale zapragnęła być także Jego „niewolnicą” (gr. doule), która jest całkowicie zależna od swego Pana i liczy wyłącznie na Niego.

Życzliwość Booza sięga dalej. Zaprasza Rut do wspólnego stołu: „Podejdź tu i jedz chleb, maczając swój kawałek w kwaśnej polewce. Usiadła więc koło żniwiarzy, a Booz dał jej prażonych ziaren” (Rt 2, 14). Rut ma świadomość swego wyróżnienia. „Nie jada się posiłków z byle kim. Wspólnota stołu jest tu traktowana niezwykle poważnie. Częstować jedzeniem można każdego, ale spożywa się ucztę tylko z tym, kogo uważa się za bliskiego, zaufanego, godnego wejścia w bliską relację” (M. Miduch). A przecież Rut była kobietą, obcą, w dodatku Moabitką, przedstawicielką wrogiego ludu! Jak na owe czasy była to doprawdy rewolucja! Gdyby Booz nie był szanowanym pracodawcą, jego zachowanie wzbudziłoby co najmniej szemranie. Posiłkiem, który spożywali żniwiarze, były pszenne placki, pieczone na oliwie. Maczali je w polewce, która była produktem ubocznym fermentacji wina, mieszanką wody, octu i napoju fermentującego. „Substancja ta miała kwaśny smak i nie nadawała się do picia, tutaj pełni jednak rolę sosu lub przyprawy” (J. Walton). Dla ludzi ciężko pracujących na roli był to posiłek skromny. Niemniej dla Rut, która nie posiadała nic, był wielkim darem, za który była bardzo wdzięczna.

Rut posiliła się, a  „resztę schowała” (Rt 2, 14). Ta kobieta w każdym miejscu okazuje altruizm. Nie myśli tylko o sobie. Nawet w trakcie posiłku pamięta o teściowej. Noemi jest dla niej wciąż najważniejsza, w myślach ale także w czynach.

„Uczta” u Booza była symbolem i zapowiedzią eulogii (gr. „błogosławieństwo”). Starożytni chrześcijanie przynosili do świątyń bądź domów, w których celebrowano Eucharystię, chleby i przed liturgią kładli je na ołtarzu. Część z nich przewodniczący liturgii biskup konsekrował, a pozostałą część błogosławił. Była to eulogia – chleb błogosławiony. Spożywali go ci, którzy z różnych racji nie mogli przystąpić do komunii. Zaś pozostałe pobłogosławione chleby uczestnicy liturgii zanosili do domów tym, którzy nie mogli przyjść do świątyni, na przykład starcom i chorym.

Rut czyni podobnie. Najpierw sama uczestniczy w braterskiej uczcie, agapie. A później dzieli się błogosławionym chlebem ze starą teściową. To prawdziwa eulogia. „Rut dokonuje zatem gestu dobroci zapowiadającego miłość – agape – chrześcijan. Nikt nie może spożywać Ciała Chrystusa, nie dając siebie braciom, nie darząc innych uwagą będącą owocem przyjęcia do serca miłości Boga” (A. Cànopi).

Ojcowie Kościoła interpretują scenę na polach Booza w kluczu eucharystycznym i eklezjalnym. Booz jest bladym odbiciem życzliwości i miłosierdzia samego Boga. Rola jest symbolem Kościoła. Żeńcy to pasterze pracujący w Kościele. Dziewczęta są obrazem wszystkich dusz, które odnalazły swoje miejsce na niwie Pana. Kłosy symbolizują różnorodne dary zsyłane ludziom przez Boga, szczególnie słowo Boże. Wreszcie wspólny posiłek oznacza ucztę eucharystyczną. „Bóg mówi nam w każdej Eucharystii, że jesteśmy dla Niego jak Rut, czyli że jest w nas zakochany i chce być z nami tak blisko, jak mąż może być z żoną” (A. Szustak).

Pytania do przemyślenia:

  • Kogo darzysz szacunkiem i życzliwością? Dlaczego?
  • Co jest powodem twojego zadziwienia?
  • Czy cenisz sobie pokorę?
  • Co podziwiasz u Maryi?
  • Czy czujesz opiekuńcze skrzydła Boga?
  • Czy cenisz sobie świeżość i niespodzianki Bożego działania?
  • Które cnoty cenisz sobie najbardziej?
  • Jaką wartość mają dla ciebie wspólne posiłki?
  • Czy chętnie dzielisz się z innymi?
  • Jaki jest twój stosunek do Kościoła?
  • Jaki wkład wnosisz do wspólnoty Kościoła?
  • Jaką wagę przywiązujesz do Eucharystii?
  • Czy doświadczasz czasem, że Bóg „jest zakochany” w tobie?

Fragment książki: „Pod skrzydłami Boga. Opowieść o wiernej miłości”.

Pod skrzydłami Boga | wydawnictwowam.pl

fot. Pixabay