6 lutego, we wspomnienie św. Pawła Miki, w naszej starowiejskiej bazylice towarzyszyliśmy śp. ojcu Józefowi Kuźniarowi SJ w jego ostatniej drodze. Mszy św. pogrzebowej koncelebrowanej przez 23 Naszych prezbiterów przewodniczył o. Prowincjał a homilię wygłosił o. Artur Wardęga SJ. Dwie z kilku placówek w których posługiwał przed laty o. Józef, reprezentowane były przez o. Damiana Pawlika SJ (Nowy Sącz, Skargi) i o. Jerzego Kitę SJ ( Wrocław, Stysia). Na Eucharystię przybyli również uczniowie zmarłego katechety, liczni członkowie rodziny jak i pracownicy starowiejskiego kolegium. Na trumnie umieszczono zabytkowy kielich z pateną oraz – tak jak by sobie tego życzył ojciec Józef – skrzyżowaną stułę, która w praktyce liturgicznej do roku 1970 oznaczała niepełną władzę święceń (w przeciwieństwie do święceń episkopatu).

Ewangelia, która poprzedziła homilię, stała się kluczem, w którym życie zmarłego jezuity zostało opowiedziane z prostotą i głębią. Kaznodzieja przypomniał na początku słowa Księgi Mądrości: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga”, podkreślając, że nabierają one szczególnej mocy w miejscu, gdzie o. Józef Kuźniar SJ rozpoczynał i kończył swoją drogę powołania. Zwrócił uwagę, że po 91 latach życia, w tym 70 przeżytych w Towarzystwie Jezusowym, zmarły zakonnik wraca do Domu Ojca jako ten, który całym swoim życiem zaufał Bogu. Odwołując się do Ewangelii św. Jana zaznaczył, że życie o. Józefa było czytelnym wypełnieniem obietnicy Chrystusa: „Kto słucha słowa mego (…) ma życie wieczne i przeszedł ze śmierci do życia”. Podkreślił, że dla zmarłego jezuity owo przejście rozpoczyna się już w chwili całkowitego oddania się Bogu, a o. Józef nie tylko słuchał Słowa, lecz uczynił z jego głoszenia centrum swojej kapłańskiej tożsamości.

Artur zwrócił też uwagę na fakt, że droga życiowa zmarłego – od rodzinnej Handzlówki, przez nowicjat w Starej Wsi, lata formacji i liczne placówki duszpasterskie – była realizacją biblijnego obrazu „złota w tyglu”. Przypomniał, że w trudnych realiach powojennych i w czasach PRL-u o. Józef wiernie służył jako katecheta i kapelan, niosąc Boży pokój tam, gdzie obecny był lęk, cierpienie i niepewność jutra. Z kolei nawiązując do ewangelicznego wezwania do słuchania głosu Chrystusa, kaznodzieja podkreślił, że
o. Józef stał się jego echem dla kolejnych pokoleń młodych ludzi. Zwrócił uwagę, że jako wychowawca łączył troskę z wymaganiami, formując nie tylko w wierze, lecz także w odpowiedzialności, kulturze osobistej i dojrzałości życiowej, starając się w każdym uczniu dostrzec oblicze Chrystusa.
Wardęga przypomniał zgromadzonym również, że gdy z wiekiem ustała aktywna posługa, katecheza o. Józefa nie ustała, lecz przybrała formę świadectwa modlitwy i cierpienia. Wspomniał, że ostatnie lata jego życia były cichą, ale fundamentalną misją wstawiennictwa za Kościół i Towarzystwo Jezusowe, szczególnie poprzez wierne sprawowanie Eucharystii w bazylice starowiejskiej.

Na zakończenie zwrócił uwagę, że choć dla świata widoczna była słabość wieku, w oczach Boga było to dopełnienie ofiary życia oddanego bez reszty. Podkreślił, że Ewangelia niesie dziś nadzieję, iż ten, który całe życie uczył słuchać głosu Syna Bożego, sam usłyszał Jego wezwanie do życia wiecznego. Zachęcił do dziękczynienia Bogu za dar życia o. Józefa – kapłana i nauczyciela, wiernego ucznia Chrystusa aż do końca – wyrażając ufność, że jego imię zostało zapisane w księdze życia.
Po Eucharystii doczesne szczątki śp. ojca Józefa zostały złożone, w otoczeniu współbraci, rodziny oraz parafian, w krypcie starej kaplicy cmentarnej w Starej Wsi.
Sebastian Parczewski SJ










