Trzy medycznie niewytłumaczalne uzdrowienia z nowotworów sprawiły, że mała miejscowość Dudley w Massachusetts stała się celem pielgrzymek z USA i Kanady. Narodowe sanktuarium św. Andrzeja Boboli jeszcze niedawno zmagało się z widmem likwidacji, a dziś przyciąga tłumy wiernych szukających pomocy w najtrudniejszych życiowych sprawach. Proboszcz parafii mówi o serii opatrznościowych zdarzeń, które zmieniły losy wspólnoty i przywróciły kult polskiego męczennika na amerykańskiej ziemi.

Wierni modlący się przy relikwiach pierwszego stopnia św. Andrzeja Boboli zostali uzdrowieni z chorób nowotworowych. Proboszcz parafii, ks. Krzysztof Korcz, poinformował o tych zdarzeniach w rozmowie z ojcem Mitchem Pacwą z telewizji EWTN. Duchowny zaznaczył, że obecnie trwa proces szczegółowego badania tych przypadków pod kątem ich nadprzyrodzonego charakteru.

Wyzdrowieli z nowotworów

Jedno ze świadectw dotyczy parafianki cierpiącej na nowotwór jelita grubego w trzecim stadium. Po żarliwej modlitwie kapłana stan kobiety gwałtownie się poprawił, co potwierdziły badania lekarskie. Jak relacjonuje ks. Korcz, lekarze przekazali pacjentce informację, że guz uległ znacznemu zmniejszeniu już następnego dnia po modlitwie.

Kolejne sygnały o niezwykłych zdarzeniach zaczęły napływać z innych części kraju. Do proboszcza w Dudley zadzwonił mężczyzna z Chicago, którego żona doznała ciężkiego udaru. Mąż chorej twierdził, że we śnie otrzymał polecenie zamówienia mszy świętej w kościele pod wezwaniem św. Andrzeja Boboli. Po modlitwie w tej intencji kobieta wróciła do pełnego zdrowia.

Telefon z Chicago i sen

Zaskoczenie mężczyzny z Chicago było tym większe, gdy odkrył, że świątynia w Dudley to jedyny kościół pod tym wezwaniem w całych Stanach Zjednoczonych. „Byłem w szoku” – miał powiedzieć proboszczowi, cytowany przez serwis Vatican News. To wydarzenie stało się dla lokalnej wspólnoty jednym z pierwszych sygnałów rosnącej siły wstawiennictwa polskiego świętego.

Sytuacja parafii przed tymi wydarzeniami była krytyczna. Po pandemii liczba zaangażowanych rodzin drastycznie spadła, a ks. Krzysztof Korcz rozważał konieczność zamknięcia placówki. Przełom nastąpił w 2025 r., kiedy to biskup Robert McManus zdecydował o podniesieniu świątyni do rangi sanktuarium narodowego.

Ratunek w ostatniej chwili

Problemy materialne parafii również znalazły niespodziewane rozwiązanie. Krótko po sygnałach o uzdrowieniach, do ks. Korcza zgłosił się prawnik z informacją o spadku. Zmarła parafianka zapisała w testamencie pokaźną kwotę na rzecz kościoła. Proboszcz odebrał to jako znak od św. Andrzeja Boboli, który miał zatroszczyć się o byt wspólnoty w zamian za szerzenie jego kultu.

Postać św. Andrzeja Boboli budzi coraz większe zainteresowanie wśród rodowitych Amerykanów. Ten żyjący w XVII wieku jezuita zginął męczeńską śmiercią z rąk Kozaków, odmawiając wyrzeczenia się wiary katolickiej. „Mógł ocalić życie, ale odmówił. Powiedział: Nie. Jestem katolickim kapłanem” – przypomina ks. Korcz w wywiadzie dla EWTN.

Patron trudnych spraw

Cierpienia Boboli uznaje się za wyjątkowe w skali całej historii Kościoła. Ojciec Mitch Pacwa, powołując się na dokumentację Kongregacji ds. Świętych, wskazuje, że Bobola był prawdopodobnie najbardziej torturowanym świętym. Ta niezłomność przyciąga dziś do Dudley ludzi, którzy czują się przytłoczeni własnymi problemami i chorobami.

Obecnie kult świętego wykracza poza granice stanu Massachusetts. Pielgrzymi przybywają z odległych stanów oraz z Kanady, by prosić o łaski przy relikwii polskiego męczennika. Dla wielu z nich Andrzej Bobola stał się „patronem nadziei”, szczególnie w obliczu diagnoz onkologicznych.

W odpowiedzi na rosnący ruch pielgrzymkowy, władze sanktuarium planują rozbudowę obiektu. W Dudley mają powstać: ogród modlitewny, Droga Krzyżowa oraz centrum rekolekcyjne dla przyjezdnych. Ks. Korcz zachęca wiernych do nadsyłania swoich intencji i wierzy, że święty chce pokazać jeszcze więcej znaków Bożej obecności.