Bp Adam Wodarczyk przekonuje, że misjonarzem zostaje się w domu i pracy, a nie tylko na krańcach świata. Podczas odpustu w Starej Wsi biskup przypomniał, że droga Maryi do nieba wiodła przez konkretne trudności, a nie ucieczkę od nich. Tłumy pielgrzymów, które przybyły 15 sierpnia do jezuickiego sanktuarium, usłyszały o dynamice chrześcijaństwa opartej na codziennej wierności i niesieniu Boga innym.

Misja nie wymaga dalekich podróży. – Misjonarzem nie jest tylko człowiek, który jedzie na krańce świata, ale ten, kto codziennie niesie Chrystusa drugiemu tam, gdzie Bóg go postawił – mówi bp Adam Wodarczyk. Biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej przewodniczył sumie odpustowej w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Starej Wsi koło Brzozowa. Jego zdaniem fundamentem życia chrześcijańskiego jest prosta zasada: najpierw przyjąć Chrystusa jako uczeń, a potem nieść Go dalej jako misjonarz.

Wiara to nie brak problemów

Hierarcha w swojej homilii wyraźnie odcina się od wizji chrześcijaństwa jako drogi wolnej od trosk. Zauważa, że Maryja nie otrzymała nieba w nagrodę za życie bez cierpienia. – Maryja znała ubóstwo Betlejem, lęk ucieczki do Egiptu, niepewność Nazaretu, niezrozumienie, a wreszcie dramat Golgoty – wymienia bp Wodarczyk. Według niego błogosławieństwo Boga nie oznacza usunięcia krzyża z życia człowieka, ale otrzymanie siły, by przez ten krzyż przejść.

Biskup podkreśla, że Maryja jest przykładem kobiety o silnej wierze właśnie dlatego, że potrafiła iść przez ciemność, korzystając z Bożego światła. Ta postawa wierności w trudnych chwilach to coś, czego ludzie potrzebują dzisiaj najbardziej. Zamiast „pobożnego zachwytu”, o którym pisał sługą Boży ks. Franciszek Blachnicki, Maryja staje się wzorem nowego człowieka całkowicie oddanego Bogu.

Uczeń staje się misjonarzem

Dynamika wiary opiera się na ruchu: od słuchania do działania. – Nie możemy być misjonarzami, jeżeli wcześniej nie jesteśmy uczniami, ale jeżeli naprawdę stajemy się uczniami Chrystusa, nie możemy zatrzymać Go wyłącznie dla siebie – mówi bp Adam Wodarczyk. Przywołuje on przy tym duchowość św. Ignacego Loyoli, która uczy szukania i znajdowania Boga we wszystkim, co nas otacza. Maryja podczas Zwiastowania nie pytała, co sama chce zrobić ze swoim życiem, ale czego pragnie od niej Bóg.

Prawdziwe świadectwo nie polega na chwaleniu się własną niezwykłością. – Misjonarz mówi: popatrzcie, jak wielki jest Bóg i co On potrafi uczynić z ludzkim życiem, kiedy człowiek Mu zaufa – wyjaśnia biskup. To podejście widać w „Magnificat”, gdzie Maryja opowiada o wielkich rzeczach, które uczynił jej Wszechmocny, a nie o własnych zasługach.

Codzienność jako pole misyjne

Gdzie szukać misjonarzy? Bp Wodarczyk wskazuje na konkretne zawody i role społeczne. Misjonarką jest matka wychowująca dzieci, a misjonarzem ojciec, który uczciwie pracuje i poświęca czas rodzinie. To także młody człowiek przyznający się do wiary przed rówieśnikami, lekarz troszczący się o pacjenta czy cierpliwy nauczyciel.

Biskup zachęca, aby życie każdego chrześcijanina stało się współczesnym „Magnificat”. Wiara powinna być widoczna w codziennych relacjach poprzez uczciwość, solidność, życzliwość i miłość. To właśnie te proste cechy sprawiają, że człowiek staje się świadkiem Boga w swoim środowisku pracy i domu.

Jak Feniks z popiołów

Sanktuarium Matki Bożej Starowiejskiej, którym opiekują się jezuici, jest jednym z najważniejszych ośrodków kultu na Podkarpaciu. W bazylice znajduje się obraz przedstawiający Zaśnięcie i Wniebowzięcie Maryi. Historia tego wizerunku jest dramatyczna – pierwowzór z XVI wieku spłonął w 1968 roku. Obecny obraz to kopia wykonana przez Marię Niedzielską z Krakowa, którą w 1972 roku koronował kard. Stefan Wyszyński.

Uroczystości odpustowe co roku przyciągają rzesze ludzi. 15 sierpnia do Starej Wsi dotarły liczne pielgrzymki piesze, m.in. z Sanoka, Rymanowa, Przysietnicy, Brzozowa, Bliznego czy Domaradza. Pielgrzymi przybywają tu od pokoleń, by modlić się przed cudownym wizerunkiem. To miejsce wciąż pozostaje żywym punktem na religijnej mapie regionu.