1. Na pustyni

Znad Jordanu Jezus udał się na pustynię. Pustynia Judzka ciągnie się wzdłuż zachodniego brzegu Morza Martwego. Stanowi wyżynę poprzecinaną głębokimi korytami strumieni. Na południu przechodzi w pustynię Negew, na której dominują nagie skaliste szczyty oraz potężne płaskowyże poprzecinane głębokimi kanionami. W czasach Jezusa ten wyludniony obszar, który stanowi dziś sześćdziesiąt procent powierzchni Izraela, zamieszkiwały głównie szakale, lisy, orły, sępy i inne drapieżniki. W języku hebrajskim miejsce takie określa się terminem midbar. Oznacza on „«coś, co jest wyludnione i pustynne» oraz «coś, co jest poza», tzn. poza granicami osiedli, a tym samym poza kontrolą władzy, coś, co jest postrzegane przez mieszkańców zarówno miast, jak i mieszkańców wsi jako zasadniczo nieuporządkowane i niebezpieczne, siedlisko dzikich zwierząt i dzikich, wędrownych plemion. (…) Midbar to dla Izraelitów przerażające pustkowie, na którym ludzie czują się przerażeni i zagubieni” (P. Achtemeier). Ewangeliści nie precyzują bliżej, przez które miejsca pustyni przechodził Jezus. Tradycja wskazuje, że dotarł do Dżabal Quruntul, Góry Kuszenia, oddalonej kilka kilometrów od Jerycha.

Święty Mateusz zaznacza, że na pustynię wyprowadził Jezusa Duch, „aby był kuszony przez diabła” (Mt 4,1). Duch, który nad Jordanem zstąpił na Jezusa, poprowadził Go na miejsce próby. Rodzi się pytanie: dlaczego? „Dlaczego Duch Boży prowadzi umiłowanego Syna na teren kusiciela, prosto w objęcia szatana? Czy nie powinien Go raczej – tak by nam się przynajmniej mogło wydawać – chronić i bronić? Dlaczego Duch prowadzi po chrzcie Chrystusa na spotkanie z diabłem – z tym, który dzieli i psuje porządek ustanowiony przez Stwórcę, jak na to wskazuje etymologia greckiego terminu diábolos” (E. Bosetti).

Odpowiedź daje Syracydes: „Dziecko, jeśli masz zamiar służyć Panu, przygotuj swą duszę na doświadczenia!” (Syr 2,1). Pustynia dla Jezusa nie była jedynie czasem intymnej relacji z Ojcem, wyciszenia przed misją i czekającymi Go zadaniami, ale również weryfikacją, „czy postanowienie, by służyć Bogu i braciom jest trwałe” (E. Bosetti). W ten sposób dotknął człowieczeństwa w jego najbardziej bolesnym „pęknięciu”. Jean Paul de Roux tłumaczy: „Człowiek w Jezusie mógł być kuszony, powinien być kuszony, skoro zechciał przyjąć kondycję ludzką. W kondycję ludzką wpisane jest pragnienie jej przezwyciężenia. Jezus nie mógł jej poznać poprzez grzech, przez słabość i złe skłonności, przez to, co w człowieku jest najsilniej zakorzenione, najbardziej nieprzeniknione, co jest głębokim pęknięciem. Pragnąc być nam bliski, chciał przejść udręki pokus, jakie każdy człowiek słyszy w sobie (…) Gdyby był wolny od pokus, nie poznałby rzeczywistości życia”. Papież Benedykt XVI dodaje: „Jezus musi wejść w dramat całej ludzkiej egzystencji, przemierzyć ją aż do samego jej dna, by w ten sposób znaleźć «zagubioną owcę», wziąć ją na ramiona i zanieść do domu. (…) Musi On całą historię, od samych jej początków – od Adama – wziąć w swe ręce, przemierzyć i wycierpieć, ażeby móc ją przemienić”.

Jezus przebywał na pustkowiu czterdzieści dni. Wcześniej uczynił to prawodawca Mojżesz na górze Synaj, zanim otrzymał od Boga Dekalog, z kolei Eliasz szedł czterdzieści dni, by spotkać Boga na tej samej górze. Czterdziestka wiąże się również z najważniejszym wydarzeniem z dziejów Izraelitów. Błąkali się po pustyni przez czterdzieści lat, zanim dotarli do ziemi obiecanej. Niestety, próba pustyni okazała się dla nich zbyt trudna i bolesna. Dla Ojców Kościoła czterdziestka symbolizuje całą historię dziejów: „Cztery strony świata wyrażają całość, a dziesięć to liczba przykazań. Ta liczba kosmiczna pomnożona przez liczbę przykazań staje się symbolicznym określeniem całych dziejów świata. Jezus powtórnie przemierza niejako exodus Izraela i w ten sposób przemierza całą historię, z wszystkimi jej błędami i zawirowaniami; 40 dni postu zawiera w sobie dramat historii, który Jezus streszcza w sobie i przeżywa do końca” (Benedykt XVI).

Ewangelista Marek ukazuje Jezusa na pustyni jako nowego Adama: „i był ze zwierzętami, aniołowie zaś Mu służyli” (Mk 1,13). W Biblii niektóre zwierzęta, jak na przykład smok albo wąż, są symbolami zła. Jezus przebywał w otoczeniu zła, ale odniósł nad nim zwycięstwo. Jest przeciwieństwem Adama, który kuszony w raju, uległ pokusie, przegrał potyczkę z inteligentniejszym od niego wężem-szatanem. „Tam, gdzie pierwszy Adam poddany próbie wybrał drogę oderwania się od Boga, źródła życia; drogę, która nieuchronnie postawiła go w końcu po przeciwnej stronie, a więc po stronie śmierci, tam nowy Adam – korzystając z tej samej wolności, jaką miał pierwszy – dokonuje wyboru diametralnie innego. Jezus wybiera bowiem Boga, a zatem życie” (I. Gargano).

Pytania do refleksji:

  • Czy masz swoje ulubione miejsca pustynne? Jak często je odwiedzasz?
  • Co stanowi twoje najgłębsze „pęknięcie”?
  • Jak przechodzisz czas próby?
  • Z jakim „zwierzęciem” toczysz najczęściej walkę?

2. Pokusy

Na pustyni szatan podjął trzykrotną próbę zdyskredytowania Jezusa, kompletnego zanegowania Jego misji, w myśl łacińskiej zasady: Omne trinum est perfectum (wszystko, co troiste jest doskonałe).

Szatan rozpoczął kuszenie od sytuacji egzystencjalnej Jezusa. Nie kusił Go na początku, odczekał, aż zgłodniał: „A gdy pościł już czterdzieści dni i czterdzieści nocy, poczuł w końcu głód” (Mt 4,2). „Temu, który kiedyś będzie wyzywany przez swoich przeciwników od «pijaków i żarłoków» (zob. Mt 11,19), uczucie głodu wcale nie jest obce. Co więcej, to doświadczenie jest owocem Jego wolnego wyboru. (…) Autor w pewnym sensie chce powiedzieć, że Jezus już zdemaskował oszustwo diabła, już go zwyciężył właśnie dlatego, ze zdołał wytrwać w poście i na modlitwie” (E. Bosetti).

Diabeł spogląda na rozległe jałowe i kamieniste tereny Pustyni Judzkiej i z ironiczną nutą powątpiewania proponuje Jezusowi, aby zamienił je w chleb: „Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem” (Mt 4,3). Zły rozpoczyna od pokusy, która będzie towarzyszyła całej działalności Jezusa; będzie się z nią zmagał nawet na krzyżu. Pokusa wiarygodności. „Jeżeli jesteś Synem Bożym”… Szatan domaga się dowodu boskości. Jezus powinien jasno i w sposób spektakularny udowodnić, że jest Synem Bożym. Bazuje przy tym na naturalnej potrzebie człowieka, na głodzie: „Co jest bardziej tragiczne, co bardziej sprzeciwia się wierze w dobrego Boga i wierze w jednego Odkupiciela ludzkości niż głód, który cierpi ludzkość? Czy pierwszym dowodem Odkupiciela, danym na oczach świata i dla świata, nie powinno być dostarczenie mu chleba i całkowite wyeliminowanie głodu? (…) Czy problem nakarmienia całego świata – albo szerzej: problemy socjalne nie powinny być pierwszym i najbardziej właściwym probierzem zbawienia?” (Benedykt XVI).

Szatan żądał, by Jezus wykorzystał swoją mesjańską moc dla przyziemnego celu. Subtelna pokusa sprowadzenia horyzontu człowieka do zaspokojenia jego potrzeb materialnych i dobrobytu ciągnie się przez całą historię; zagraża również niektórym wspólnotom kościelnym, które angażują się nadmiernie w problemy socjalne, a zapominają o swojej pierwszej misji – zbawieniu człowieka.

Drugą i trzecią pokusę Ewangeliści Mateusz i Łukasz przedstawiają w różnej kolejności. Zamiana związana jest z ich wizją Jezusa i koncepcją Ewangelii. „Mateusz skupia się na Jezusie, w którym wypełnia się Stary Testament – Jezusie będącym prawdziwym Synem, którym nie potrafił być lud Izraela. Łukasz ukazuje Jezusa, który podróżuje do Jerozolimy jako Syn Boży, pokonujący królestwo szatana i przynoszący zbawienie tym, którzy zostali przez szatana uwięzieni. Każdy z Ewangelistów przytacza pokusy w takiej kolejności i podaje takie szczegóły, które umożliwiają mu lepsze uwydatnienie tego, co chce przekazać. Obydwa przesłania są prawdziwe, jednak żadne nie jest samo w sobie kompletne. Wersja Mateusza i wersja Łukasza uzupełniają się nawzajem” (W. Kaiser).

Diabeł nie skończył kuszenia na jednej przegranej, nie poddał się. „Kuszenie to jego specjalność, na której zna się doskonale. Godna uwagi jest jego zdolność dotykania najbardziej czułych strun ludzkiej psychiki. Ta umiejętność polega między innymi na tym, że w każdej pokusie człowiek doświadcza czegoś, co jest zaskakujące i fascynujące. Czyż nie tak było w przypadku zakazanego owocu, który pięknie wyglądał i miał dobry smak (Rdz 3,6)?” (E. Bosetti).

Drugi atak był jeszcze bardziej podstępny. Rozpoczął się od spojrzenia na Jerozolimę z lotu ptaka. W swego rodzaju wizji szatan przeniósł Jezusa do świątyni jerozolimskiej. W tym czasie była rozbudowywana przez Heroda. Szatan zaprowadził Jezusa na jej południowo-wschodni narożnik. Znajdowała się tam stupięćdziesięciometrowa wieża górująca nad doliną Cedronu, w której rezydowali strażnicy. Szatan zaproponował Jezusowi, „aby zstąpił z tej wysokości na święte miasto, unosząc się nad nim jak na skrzydłach królewskiego orła” (M. Masini). Jedna z tradycji żydowskich głosiła, że Mesjasz objawi się na narożniku świątyni i stamtąd zstąpi na ziemię. Gdyby więc Jezus rzucił się w dół z narożnika świątyni, potwierdziłby swą misję mesjańską.

Pokusa szatana jest bardzo inteligentna. Szatan przyswoił sobie lekcje Jezusa. Chcąc Go wciągnąć w pułapkę, cytuje Pismo święte: „bo swoim aniołom nakazał w tej sprawie, aby cię strzegli na wszystkich twych drogach. Na rękach będą cię nosili, abyś nie uraził swej stopy o kamień” (Ps 91,11-12). Joachim Gnilka zauważa, że diabeł występuje w tym miejscu w roli teologa, egzegety; umiejętnie cytuje fragmenty Biblii, zapewniające o opiece Bożej. Niestety, wykorzystuje je w sposób instrumentalny. Cytuje dokładnie, lecz interpretuje fałszywie, utylitarnie.

Niektórzy z egzegetów sądzą, że druga pokusa szatana jest następstwem pierwszej, zgodnie z żądaniem rzymskiego ludu: „Chleba i igrzysk!”. „Po dostarczeniu chleba konieczne jest wywołanie sensacji. Ponieważ zaspokojenie samych potrzeb fizycznych ewidentnie nie wystarcza człowiekowi, ten, kto nie dopuszcza Boga do świata i do człowieka, musi mu dostarczyć podniecających wrażeń, których działanie zastępuje i wypiera wzruszenie religijne” (Benedykt XVI). Szatan żąda, by Jezus udowodnił, że jest Mesjaszem, ale według jego wizji, a właściwie zachcianki. „Bóg musi poddać się eksperymentowi. Trzeba Go «wypróbować», tak jak postępuje się z towarami. Musi się poddać warunkom, które uważamy za konieczne do osiągniecia pewności. Jeśli teraz nie zapewni opieki przyobiecanej w Psalmie 91, znaczy to, że nie jest Bogiem. Znaczy też, że sfałszował swe słowo, a w konsekwencji i siebie samego” (Benedykt XVI).

Scenerią trzeciej pokusy jest góra. Starożytna tradycja chrześcijańska umiejscawia ją ze wspomnianą już wcześniej Dżabal Quruntul w okolicach Jerycha. Góra Kuszenia wznosi się majestatycznie nad swoje otoczenie na wysokości 350 metrów n.p.m. Z jej szczytu roztacza się wspaniała panorama Jerycha, doliny Jordanu, a także północnej części Morza Martwego. Góra Kuszenia z zewnątrz wydaje się być naga, surowa i niedostępna, ale można z niej objąć okiem wspaniałą oazę, która obrazuje wszystkie królestwa ziemi, o których mówi szatan.

Szatan przedstawia się Jezusowi jako bóg, pan i władca całego świata (por. J 12,31; 14,30; 16,11; 2 Kor 4,4; Ef 2,2; Ap 13,1nn). Przedstawia Mu swoje dobra, ich piękno, zmysłowość i przepych i oferuje je w zamian za mały drobiazg… pokłon: „i rzekł do Niego: Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon” (Mt 4,9). „Gdyby chodziło o prosty akt kultu, żądanie wydawałoby się niezbyt wygórowane («Paryż wart jest mszy»). Jednak tak nie jest” (M. Masini). Oddanie pokłonu oznaczało bowiem uznanie szatana za swego pana.

Trzecia pokusa jest szczytem bezczelności szatana, jego największym zuchwalstwem, kulminacją wszystkich pokus. Dotyczy władzy i panowania nad całym światem. Diabeł wytęża całą swoją inteligencję: „Czy nie takie właśnie jest posłannictwo Mesjasza? Czyż nie ma On być królem świata, który całą ziemię zjednoczy w jednym wielkim królestwie pokoju i dobrobytu?” (Benedykt XVI).

Kusiciel odkrył karty, zrzucił maskę. Jego celem jest zawładnięcie człowiekiem, jego sercem. „Daje ludziom bogactwo, ale nie jest to darmowa, ani tym bardziej bezinteresowna oferta. Szatan ma zamiar stać się panem ludzkiego życia i otrzymywać najwyższą cześć, która jest właśnie uwielbieniem” (M. Orsatti).

Wszystkie trzy pokusy szatana dotyczą obszaru egocentryzmu, fałszywie rozumianej wolności, niezależności od Boga. „W zasadzie jest to tylko jedna pokusa: poszukiwanie samego siebie i własnej korzyści niezależnie od Boga albo  jeszcze gorzej – traktowanie Boga w sposób instrumentalny, czego przykłady znajdziemy w biblijnych cytatach. Jest to kopia «pierwotnej pokusy»  – matki wszystkich pokus, która zaślepia złudzeniem Adama i Ewę w ogrodzie Edenu: «Tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło» (Rdz 3,5). To człowiek zamierza współzawodniczyć z Bogiem i zająć Jego miejsce, widząc w Nim rywala, a nie dobrego Ojca. Jezus zostaje wystawiony na próbę, by przejść drogę każdego człowieka” (M. Orsatti).

Pytania do refleksji:

  • Czy masz doświadczenie postu? Jakie są motywy twojego poszczenia?
  • Czy nie wystawiasz Boga na próbę? W jakim celu?
  • Jaki jest twój największy głód? Jak go zaspokajasz?
  • W jaki sposób korzystasz ze słowa Bożego? Czy nie manipulujesz nim?
  • Jak sprawujesz władzę?
  • Komu się kłaniasz?
  • Czy nie pragniesz podświadomie zająć miejsca Boga?

3. Zwycięstwo

Jezus na pustyni pokonał złego ducha. We właściwy sobie sposób odparł wszystkie pokusy. Takie zwycięstwo było możliwe dzięki intymnej więzi łączącej Go z Ojcem i Duchem Świętym. Adam w raju walczył samotnie i przegrał (por. Rdz 3,1nn). Ponadto wszedł w dialog z pokusą, ze złem. Szatan okazał się inteligentniejszy, uderzył w jego słaby punkt, w pychę. Nowy Adam nie powielił błędów pierwszego. Nie walczył samotnie. Zarówno na pustyni, jak i w całym swoim życiu nie zmagał się z szatanem sam. On całkowicie ufał swemu Ojcu i miał namaszczenie i „wsparcie” Ducha Świętego. Ponadto bronią Jezusa było słowo Boże. Nie dyskutował z szatanem, nie pozwolił mu zasiać wątpliwości ani przekonać do swych złudnych iluzji. Natychmiast przerywał jego insynuacje i fałszywą „egzegezę” i odpowiadał mocą słowa Bożego.

Gdy szatan zaproponował Jezusowi, aby zamienił kamienie w chleb, odpowiedział: „Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Mt 4,4). Zamiast cudów ekonomicznych i ograniczenia człowieczeństwa do horyzontu chleba, czy dóbr materialnych, przyszedł, by odkryć i zaspokoić głód duchowy. Tak jakby odpowiadał: „Czy naprawdę myślisz, że wszystko rozgrywa się w obrębie twojego tak nędznego, tak ograniczonego horyzontu jedzenia, picia, spania i zabawiania się?” (I. Gargano). Człowiek nie żyje tylko po to, by zaspokajać podstawowe instynkty. Ponad naturalnymi potrzebami jest relacja z Bogiem. Z niej czerpie soki do rozwoju ducha.

Jezus mógł odpowiedzieć na żądanie szatana i zamienić kamienie w chleb, ale nie potrzebował potwierdzać własnej tożsamości. Przyjdzie czas, gdy rozmnoży chleb; jednak nie przemieni kamieni. Posłuży się chlebem, który już jest (por. Mt 14,13nn; 15,32nn), „tak jakby chciał wskazać, że prawdziwym cudem jest dzielenie się tym, co mamy” (A. Pronzato). Co więcej, sam jako „chleb życia”, pozwoli się „rozmnażać” przez wszystkie dni aż do skończenia świata.

Jezus nie uczynił spektakularnego cudu, nie rzucił się w dół z narożnika świątyni. Przejrzał bowiem dogłębnie motywacje szatana, zdemaskował fałszywego biblistę i  pokonał go jego własną bronią, cytując słowa Mojżesza: „Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego” (Mt 4,7). Nie wolno kusić Boga, ani wystawiać Go na jakiekolwiek próby. Relacja z Bogiem opiera się na miłości, zaufaniu Jego dobroci i miłosierdziu i wynikającemu z niego posłuszeństwu. Kuszenie Boga i wszelkie próby, „choć mogą uspokajać inteligencję, to z pewnością destabilizują związek z Bogiem” (M. Orsatti).

Jezus nie rzucił się w dół z narożnika świątyni, nie zstąpił również z krzyża, by przekonać wszystkich do siebie (por. Mt 27,39nn). Jego prawdziwy cud polegał na odmowie zejścia z krzyża, na przekór wszystkim kusicielom, którzy proponowali łatwy sukces i zbawienie; polegał na miłości do końca, mimo odrzucenia i unicestwienia Go przez człowieka. Benedykt XVI komentuje: „Chrystus nie skoczył w rozpościerającą się przed Nim głębinę. Nie wystawił Boga na próbę. Zstąpił natomiast w głębiny śmierci, w noc opuszczenia, w skazanie na bezbronność. Dokonał tego skoku jako aktu miłości Boga do ludzi. I dlatego wiedział, że podejmując się tego skoku, może wpaść tylko w dobre ręce Ojca. W ten sposób pokazał również swym uczniom, że nie ma zbawienia bez niewygodnego wejścia na Golgotę; nie ma zmartwychwstania bez krzyża”.

Jezus nie pokłonił się szatanowi. Odparł mu stanowczo, wręcz gniewnie i uświadomił jego właściwe miejsce: „Idź precz, szatanie! Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10). To nie szatan jest panem, przed którym ma się kłaniać Syn Boży, ale odwrotnie. Jezusowi ukrzyżowanemu i zmartwychwstałemu dana jest wszelka władza w niebie i na ziemi (por. Mt 28,16). Taka władza wyraża się w służbie i miłości, o czym poucza Jezus swych uczniów: „Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was. Lecz kto by między wami chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, tak jak Syn Człowieczy, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu” (Mt 20,25-28). Zamiast dążenia do władzy Jezus uczy drogi cierpliwości, wolności, służby i miłości, sam godząc się na ryzyko odrzucenia.

Jezus później uklęknie, ale nie przed szatanem, tylko przed człowiekiem, służąc mu, umywając nogi (por. J 13,1nn). W ten sposób odwraca wszystkie kryteria ludzkiej wielkości. „Pozbawia nas również możliwości «używania» Boga do naszych egoistycznych interesów, naszych snów o wielkości i władzy. Przypomina nam, że tego imienia nie można wzywać dla wsparcia naszych małostkowych projektów i naszych ziemskich ambicji, nawet jeśli ukrywamy je pod maską dobra i motywacji religijnych” (A. Pronzato).

Szatan uznał zwycięstwo Jezusa. Ale nie dał za wygraną. „Odstąpił od Niego do czasu” (Łk 4,13). Kolejną próbę zmierzenia się z Synem Bożym podejmie w czasie Jego męki i śmierci.

Po odejściu szatana „przystąpili aniołowie i usługiwali Mu” (Mt 4,11). Aniołowie są pieczęcią Boga, że Jezus jest prawdziwie Synem Bożym. Potwierdził to nie spektakularnymi znakami, do których wzywał go szatan, ale posłuszeństwem Ojcu. Dlatego jego głód na pustyni zaspokoiło niebo.

Pytania do refleksji:

  • Czy podejmujesz dialog z pokusami? Czym się on kończy?
  • Czy nie walczysz samotnie ze złem?
  • W jaki sposób zaspokajasz głody duchowe?
  • Na czym budujesz swoją relację z Bogiem?
  • Czy nie oczekujesz łatwego i taniego sukcesu?
  • Czym jest dla ciebie służba braciom?

Fragment książki: „Rabbi z Nazaretu”, WAM 2022

fot. Pixabay