Kolejna odsłona Apokalipsy stanowi swego rodzaju pieśń sądu nad Babilonem-Rzymem. Utrzymana jest w stylu epifanii anielskiej i wyroczni prorockiej połączonej z lamentacją.

Rozpoczyna ją zapowiedź anioła przypominająca „cierpki epigraf wyryty na kamieniu grobowym wielkiego miasta” (G. Ravasi): „Upadł, upadł Babilon, wielka stolica. I stała się siedliskiem demonów i kryjówką wszelkiego ducha nieczystego, i kryjówką wszelkiego ptaka nieczystego i budzącego wstręt, bo winem zapalczywości swojego nierządu napoiła wszystkie narody, i królowie ziemi dopuścili się z nią nierządu, a kupcy ziemi wzbogacili się ogromem jej przepychu” (Ap 18,2-3). To zapowiedź upadku i ruiny Rzymu. Jej inspiracją są teksty prorockie: Izajasza, Jeremiasza i Ezechiela. Babilon (Rzym) stał się kupą gruzów, miejscem zamieszkałym przez zwierzęta nieczyste i siły demoniczne. „Pogańskie bóstwa, zrzucone ze swoich tronów, tułają się teraz po ruinach świątyń, gdzie kiedyś rozporządzały najwyższą władzą” (W. Barclay). Upadek Rzymu jest konsekwencją bałwochwalczego kultu cezarów (państwa) i pogaństwa oraz nadmiernego luksusu arystokracji wyzyskującej ubogich i bogacącej się ich kosztem.

Wobec wszechobecnej deprawacji Rzymu, chrześcijanie otrzymują rozkaz opuszczenia jego granic: „Ludu mój, uchodź z niej; byście nie mieli udziału w jej grzechach i żadnej z jej plag nie podlegli: bo grzechy jej narosły – aż do nieba, i wspomniał Bóg na jej zbrodnie” (Ap 18,4-5). Nakaz radykalnego odcięcia się od grzechu i zła jest motywem całej Biblii począwszy od Abrahama i Lota, poprzez Mojżesza do proroków: Jeremiasza i Izajasza. Utkany jest nim również Nowy Testament. Trwanie w zepsutym świecie, zwłaszcza w takim epicentrum zła, jakim był Rzym, prowadzi stopniowo do wyboru grzechu, a przynajmniej jest źródłem wielkiego trudu i cierpienia. Święty Piotr tak pisze o zmaganiach Lota, przebywającego w zepsutej do szpiku kości Sodomie: „Uginał się pod ciężarem rozpustnego postępowania ludzi nie liczących się z Bożym prawem – ten sprawiedliwy bowiem, mieszkając wśród nich, z dnia na dzień duszę swą sprawiedliwą miał udręczoną przeciwnymi Prawu czynami, które widział i o których słyszał” (2 P 2,7-8). Wezwanie do opuszczenia zepsutego miasta jest zakazem jakichkolwiek kompromisów i pertraktacji ze złem. „Najczęstszym określeniem chrześcijanina w Nowym Testamencie jest greckie słowo hagios, które przede wszystkim znaczy inny, różny. Chrześcijanin nie upodabnia się do tego świata, lecz jest przemienioną cząstką tego świata. Nie chodzi tu o oderwanie się czy odizolowanie się od tego świata, lecz prowadzenie w tym świecie zupełnie nowego życia” (W. Barclay).

Głos z nieba nawołuje dalej do wymierzenia kary Nierządnicy: „Odpłaćcie jej tak, jak ona odpłacała, i za jej czyny oddajcie podwójnie: w kielichu, w którym przyrządzała wino, podwójny dział dla niej przyrządźcie” (Ap 18,6). W świecie starożytnym zazwyczaj stosowano karę odwetu, opartą na prawie talionu (lex talionis). Było ono stosowane między innymi w Kodeksie Hammurabiego (II wiek przed Chrystusem). W prawodawstwie Mojżeszowym brzmiało ono w taki sposób: „oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę, oparzenie za oparzenie, ranę za ranę, siniec za siniec” (Wj 21,24-25). Ustawa ta miała chronić porządku publicznego i odstraszać agresora. Opierała się na zasadzie proporcjonalności: jaką krzywdę planował, takiej kary mógł się spodziewać. Była surowa lecz sprawiedliwa. Znacznie łagodziła  mentalność zemsty, którą kierował się Lamek: „Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!” (Rdz 4,23-24). „Kara nie ma na celu zniszczenia, ale ocalenie tego dobra, które miałoby być źródłem nadziei na przyszłość. (…) Człowiek nie jest nigdy do końca zły, a kara ma wydobyć z niego dobro, podobnie jak wypalenie w piecu wydobywa z rudy wspaniały kruszec. Kara zawsze jest dla człowieka bolesna, ale dobry chirurg nie płacze przy zabiegu, tylko skutecznie go prowadzi” (A. Kłoczowski).

Nierządnicę spotka kara surowa, pozbawiona wszelkich skrupułów, która jest odpłatą za grzech pychy: „Ponieważ mówi w swym sercu: Zasiadam jak królowa, a nie jestem wdową, i z pewnością nie zaznam żałoby, dlatego w jednym dniu nadejdą jej plagi: śmierć i smutek, i głód; i będzie w ogniu spalona, bo mocny jest Pan Bóg, który ją osądził” (Ap 18,7-8). Rzym w swej pysze przypomina króla Tyru. Władca tego starożytnego bogatego państwa w swej arogancji przyswoił sobie prerogatywy Boga: „Ja jestem Bogiem, ja zasiadam na Boskiej stolicy, w sercu mórz” (Ez 28,2). Z kolei władca Babilonu planował: „Wstąpię na niebiosa. Powyżej gwiazd Bożych postawię mój tron” (Iz 14,13). Starożytni Grecy nazwali ten grzech hybris, arogancja, pewność siebie, pycha i buta. Jej archetypem jest w pewnym sensie Prometeusz, rzucający wyzwanie bogom. „Sprzeciw wobec Boga, wręcz iluzja, że się jest jak Bóg, leży u źródeł wszelkiego nadużycia władzy. Skrajna pycha jest grzechem pierworodnym każdego człowieka, który chce być jak Bóg (Rdz 3,5)” (G. Ravasi).

Pycha zostanie ukarana. „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (Mt 23,12). „Bóg nie pozostaje na zawsze obojętny wobec bluźnierczych prowokacji ze strony pysznej i uciekającej się do przemocy władzy” (G. Ravasi). Rzym dotkną kary przypominające plagi wojenne: śmierć, smutek, głód i ogień. Zostanie spalony w ogniu jak prostytutka z rodziny kapłańskiej (Kpł 21,9). Z pysznego megalopolis pozostaną jedynie zgliszcza i spustoszenie, cierpienie, żałoba i śmierć.

Pytania do refleksji:

  • Czy zdarza ci się lamentować? Co jest powodem twoich lamentacji?
  • Jakie miejsca powinieneś opuścić? Dlaczego?
  • Czy jesteś hagios w swoim środowisku?
  • Czy kierujesz się prawem odwetu? W jakich sytuacjach?
  • Czy rozumiesz terapeutyczne znaczenie kary?
  • W jaki sposób przejawia się w twoim życiu pycha (hybris)?

fot. Pixabay