Dnia 13 lipca, czy według innych źródeł 14 lipca, mijają 83 lata od męczeńskiej śmierci o. Edmunda Roszaka SJ oraz alumna wileńskiego seminarium Feliksa Kochanowskiego. . W 40-tą rocznicę ich śmieci, na ścianie frontowej kościoła Przemienienia Pańskiego w Jałówce umieszczono tablicę pamiątkową ufundowaną przez parafian, która już dzisiaj wymaga renowacji.
Śp. o Edmund Roszak SJ jest jednym z 16 jezuitów, Sług Bożych, w sprawie, których toczy się proces beatyfikacyjny. Zginęli śmiercią męczeńską podczas II wojny światowej.
Ojciec Roszak urodził się w Poznaniu 5 października 1900 roku. Do jezuickiego nowicjatu w Starej Wsi został przyjęty w 1921 roku. Święcenia prezbiteratu przyjął w Lublinie w 1935 roku. Jego specjalnością była filologia germańska i romańska, które studiował na Uniwersytecie Wileńskim. Wojna zastała go w Pińsku, jako wykładowcę języka niemieckiego i francuskiego w jezuickim kolegium oraz teologii dogmatycznej w miejscowym seminarium duchownym. Aresztowany w 1939 roku przez NKWD, a następnie wypuszczony na wolność, trafił do Wilna. Ponieważ istniała potrzeba zastąpienia proboszcza w Jałówce koło Michałowa (obecnie Archidiecezja Białostocka), który musiał opuścić parafię, został mianowany w 1941 roku jej administratorem. Wzrastający terror niemiecki, skierowany szczególnie zaciekle przeciw polskiej inteligencji dotknął także Podlasie. W lipcu 1943 roku o. Edmund został ostrzeżony przez niemieckiego żandarma, że jest na liście Polaków, którzy mają być aresztowani. Wiedząc o tym, nie opuścił parafian i pozostał na miejscu. Aresztowano go wraz z ukrywającym się w parafii klerykiem seminarium wileńskiego – Feliksem Kochanowskim. Wraz z kilkunastoma innymi osobami został przewieziony do Świsłoczy (obecnie na terenie Białorusi). Kilka dni później, dokładnie 83 lata temu, w lesie koło Wiszownik został rozstrzelany. Z czasem jego ciało przeniesiono i złożono w grobie na cmentarzu w Świsłoczy.

W parafii istnieje kącik poświęcony o. Roszakowi. Na ścianie wisi jego portret i dwa zdjęcia przedstawiające o. Roszaka w otoczeniu dzieci pierwszokomunijnych z parafii oraz ministrantów. Tak niewiele po kimś, kto pozostał wierny Chrystusowi i powierzonym mu parafianom, aż do ofiary z życia.

Foto: J. Żero-Grochowska; o.H. Drożdziel SJ










