Góra Horeb związana jest z działalnością proroka Eliasza. W połowie ponad trzykilometrowej grani Synaju znajduje się „Równina Cyprysów”, zwana również „Kotliną Eliasza”, „Basenem Eliasza”, „Płaskowyżem Eliasza” lub „Amfiteatrem Siedemdziesięciu Mędrców”. Według tradycji, w tym miejscu Eliasz usłyszał głos Boga Jahwe i ukrywał się przed królową Izebel w jednej z pobliskich grot („Jaskinia Eliasza”).

Na „Równinie Cyprysów” znajduje się (oprócz kilkusetletniego cyprysu) stara studnia, z której Beduini do dziś czerpią wodę; ponadto „Brama Eliasza”, a czterysta pięćdziesiąt stopni niżej „Brama Wiary”, pod którą dziewiętnastowieczni pielgrzymi prosili o darowanie win. Dwie kapliczki dedykowane są Eliaszowi i Elizeuszowi.

Zatrzymajmy się przez chwilę w tej niewielkiej oazie pośród wypalonego słońcem „księżycowego krajobrazu”, aby wsłuchać się w wydarzenia, które miały tu miejsce:

            Kiedy Achab opowiedział Izebeli wszystko, co Eliasz uczynił, i jak pozabijał mieczem proroków, wtedy Izebel wysłała do Eliasza posłańca, aby powiedział: Chociaż ty jesteś Eliasz, to jednak ja jestem Izebel! Niech to sprawią bogowie i tamto dorzucą, jeśli nie postąpię jutro z twoim życiem, jak [się stało] z życiem każdego z nich. Wtedy <Eliasz> zląkłszy się, powstał i ratując się ucieczką, przyszedł do Beer ‑ Szeby w Judzie i tam zostawił swego sługę, a sam na [odległość] jednego dnia drogi poszedł na pustynię. Przyszedłszy, usiadł pod jednym z janowców i pragnąc umrzeć, rzekł: Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków. Po czym położył się tam i zasnął. A oto anioł, trącając go, powiedział mu: Wstań, jedz! Eliasz spojrzał, a oto przy jego głowie podpłomyk i dzban z wodą. Zjadł więc i wypił, i znów się położył. Powtórnie anioł Pański wrócił i trącając go, powiedział: Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga. Powstawszy zatem, zjadł i wypił. Następnie mocą tego pożywienia szedł czterdzieści dni i czterdzieści nocy aż do Bożej góry Horeb. Tam wszedł do pewnej groty, gdzie przenocował. Wtedy Pan skierował do niego słowo i przemówił: Co ty tu robisz, Eliaszu? A on odpowiedział: Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie. Wtedy rzekł: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana! A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały [szła] przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze ‑ trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień: Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu ‑ szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: Co ty tu robisz, Eliaszu? Eliasz zaś odpowiedział: Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze i Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam tylko zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie (1 Krl 19, 1-14).

            Po uśmierceniu proroków Baala Eliasz spodziewał się nawrócenia królowej Izebel, wierzył, że również ona rozpozna w nim Bożego proroka. Tymczasem Izebel nie tylko nie zmienia swej postawy, ale jeszcze mu grozi. Eliasz cierpi; myśli, że Bóg go opuścił, ogarnia go niepokój, lęk, poczucie bezradności. Odchodzi na pustynię. W swojej samotności czuje się rozczarowany, zniechęcony, upokorzony. Uznaje się za pokonanego i pragnie śmierci.

Pan Bóg nie zostawia Eliasza w jego poczuciu samotności, rozczarowaniu, zgorzknieniu, smutku. Posyła swego wysłannika – anioła, który wskazuje mu pokarm i umacnia go. Bóg z miłością leczy serce Eliasza. Nie czyni prorokowi wyrzutów, nie wypomina mu braku cierpliwości, ufności, braku wiary. Nie pyta, dlaczego zwątpił. Jedynie z miłością pociesza; zachęca, by się pokrzepił środkami, jakie daje natura (sen i pożywienie).

Eliasz stopniowo pokonuje wyczerpanie i depresję. Zostaje wzmocniony fizycznie przez sen, chleb i wodę, a więc przez rytm życia bardziej spokojnego. Zostaje również  oświecony przez Boga. Mocą tego pocieszenia i oświecenia pójdzie czterdzieści dni do Bożej góry Horeb. Zrozumie, że jego droga nie jest już ucieczką i zdradą, ale odrodzeniem i umocnieniem.

Po czterdziestu dniach wędrówki Eliasz przyszedł do stóp góry Horeb. Wszedł do jednej z grot, aby tam spędzić noc. Bóg, „który jest miłośnikiem życia”, wywołuje Eliasza z groty. Pytanie, które mu zadaje ma odcień nagany: Co ty tu robisz Eliaszu? Jest to kolejny wyraz pedagogii Boga. Dopóki Eliasz był słaby, wyczerpany, sfrustrowany, Bóg go nie upominał. Teraz, gdy odzyskał duchową moc i siłę, gdy na nowo odkrył  smak modlitwy, samotności, milczenia i obcowania ze swym Panem, chce nim wstrząsnąć.

Na pytanie Boga Eliasz odpowiada: Żarliwością rozpaliłem się o chwałę Pana, Boga Zastępów. Eliasz jest człowiekiem niezwykle gorliwym, zakochanym w Bogu, który za wszelką cenę dążył do tego, aby chwała Boga rosła. Bronił tej chwały. Bronił monoteizmu – wiary w jedynego Boga. Pozabijał fałszywych proroków.

            Po odpowiedzi udzielonej Bogu, Eliasz otrzymuje polecenie: Wyjdź, aby stanąć na górze wobec Pana. Bóg każe Eliaszowi wyjść z groty jego egoizmu, lęków, urazów i smutku i stanąć na górze. Góra jest symbolem trwania, stałości, miejscem objawienia się i potęgi Boga. Jest miejscem, które łączy niebo z ziemią. Wyjście na górę oznacza wysiłek, trud, zaangażowanie, ale oznacza również zbliżenie do Boga.

Gdy Eliasz stanął na górze, doświadczył obecności Boga. Zanim poczuł szmer łagodnego powiewu, albo, jak tłumaczy Martin Buber, „szmer ciszy, która się rozprasza”, przeżył wichurę, trzęsienie ziemi i ogień. Szmer łagodnego powiewu i ciszy Boga poprzedza zwykle wichura i trzęsienie ziemi. Wichura i trzęsienie ziemi są symbolem wszystkiego, co burzy ludzkie pragnienia, plany i zamiary. Przyjście Boga poprzedza także ogień, który oczyszcza z niejasnych, egoistycznych motywacji i zbytniej troski o siebie.

Dopiero po burzy, wichrze, trzęsieniu ziemi i ogniu, Eliasz doświadczył łagodnego powiewu. Delikatny powiew jest symbolem obecności Boga – Jego łagodności, bliskości, dobroci, przyjaźni, miłości do człowieka. Bogu bardziej podoba się miłosierna łagodność i miłość, aniżeli burze i gwałtowność religijnej gorliwości.

Zatrzymajmy się przez chwilę w „Oazie Eliasza”, na górze Pana, wsłuchajmy się w „szmer łagodnego powiewu i ciszy, która się rozprasza” i zastanówmy się:

  • Czy doświadczyłem w moim życiu sytuacji, „w których nie chciało mi się żyć”? Jakie uczucia rodzą we mnie takie momenty?
  • „Co ja tu robię”? O co mi naprawdę chodzi w moim życiu? Jaki jest sens mojego trudu, zmagania, pracy i cierpienia?
  • Czy na „pustyni mojego życia” dostrzegam znaki obecności Boga? W jaki sposób On mnie prowadzi, pociesza, oświeca, karmi, umacnia, pozwala widzieć w innym świetle różne „dramatyczne sytuacje” mojego życia?
  • Co stanowi „grotę mojego życia”?
  • Co przeszkadza mi spotkać Boga? Co mnie powstrzymuje, by iść i „stanąć wobec Pana”?
  • Jak reaguję, gdy Bóg burzy moje plany, projekty, marzenia?
  • Co sadzę o łagodności, delikatności i cierpliwości działania Boga?