Prezentujemy pełny zapis spotkania papieża Franciszka ze wspólnotą jezuitów w Atenach, które odbyło się w sobotę – 4 grudnia 2021.

LOGIKA NIEWYTŁUMACZALNEGO

Papież Franciszek w rozmowie z jezuitami Grecji 

Antonio Spadaro SJ (La Civiltà Cattolica)

W sobotę 4 grudnia o godz. 18.45, na zakończenie pierwszego dnia podróży apostolskiej do Grecji, papież Franciszek powrócił do Nuncjatury, gdzie czekała na niego grupa siedmiu z dziewięciu jezuitów pracujących w Grecji – członków wspólnoty ateńskiej. Do tej wspólnoty należał o. Theodoros Kodidis, od 18 września arcybiskup Aten. Papież wszedł do sali Nuncjatury i pozdrowił obecnych indywidualnie. Następnie, siedząc w kręgu, rozpoczęła się spontaniczna rozmowa, która trwała godzinę. Wszyscy się przedstawili, opowiadając o sobie i rozpoczynając krótki dialog z Franciszkiem, który poprosił o zadawanie pytań w sposób wolny i spontaniczny.

 

Ojciec Pierre Salembier – przełożony wspólnoty – przypomniał, że wspólnota jest częścią francuskojęzycznej prowincji Francji i Belgii, a jakiś czas temu była związana z Prowincją Sycylii. Przedstawił się i przypomniał, że wraz z papieżem uczestniczył w Kongregacji Prokuratorów, która odbyła się w 1987 roku[1]. Był profesorem w Bordeaux, a potem poproszono go, aby się przeniósł do Aten. Po nim głos zabrał brat jezuita[2] Georges Marangos, który jest organistą w kościele i zarazem Ekonomem wspólnoty ateńskiej jezuitów. Po tych prezentacjach papież zabrał głos, mówiąc: 

Przyznam się, że kiedy byłem prowincjałem, musiałem zbierać informacje, aby dopuszczać jezuitów do święceń kapłańskich, i stwierdziłem, że najlepsze informacje mieli bracia. Pamiętam pewnego scholastyka z teologii, który kończył studia i był szczególnie dobry, inteligentny, miły. Bracia powiedzieli mi jednak: „Bądź ostrożny, poślij go trochę do pracy przed święceniami”. Widzieli coś więcej niż inni, jakby potrafili zaglądnąć za kulisy. Zastanawiam się, dlaczego bracia jezuiccy potrafią zrozumieć to, co najważniejsze w życiu. Być może dlatego, że wiedzą, jak połączyć afektywność z pracą rąk. Dotykają rzeczywistości rękami. My, kapłani, jesteśmy czasami abstrakcyjni. Bracia są konkretni i dobrze rozumieją konflikty, trudności: mają dobre oko. Kiedy mówimy o dowartościowaniu brata zakonnego, musimy zawsze brać pod uwagę to, że wszystko – nawet studia – musi być uważane za narzędzie jego własnego powołania, które wykracza daleko poza to, co on wie.

Następnie przedstawił się o. Petros Chongk Tzoun-Chan, Koreańczyk, jezuita od 21 lat. Obecnie jest proboszczem parafii Serca Chrystusa Zbawiciela i współpracownikiem „Centrum Arrupe”, ośrodka pomocy dla dzieci uchodźców, który sam założył, ale którego jest teraz tylko współpracownikiem. Papież Franciszek skomentował to tak:

Dwie rzeczy: po pierwsze bardzo dobrze mówisz po grecku! Jesteś wszechstronnym Koreańczykiem! Po drugie: ta rzecz, o której powiedziałeś, a która jest bardzo ważna. Założyłeś dzieło „Centrum Arrupe”. Jesteś więc jego ojcem założycielem, wyraziłeś w tym swoją kreatywność i dobrze wiesz, czym jest to Centrum oraz jaka jest jego natura i cel. Powiedziałeś mi, że nie jesteś już za nie odpowiedzialny. To bardzo dobra rzecz. Kiedy ktoś inicjuje pewien proces, musi pozwolić mu się rozwijać, pozwolić dziełu rosnąć, a następnie wycofać się. Każdy jezuita musi to zrobić. Żadne dzieło nie należy do niego, ponieważ należy do Pana. Wyraża w ten sposób twórczą obojętność. Musi być ojcem i pozwolić dziecku wzrastać. Towarzystwo Jezusowe weszło w kryzys płodności, kiedy chciało uregulować każdy twórczy rozwój za pomocą Epitome[3]. Pedro Arrupe przyszedł jako generał[4] i zrobił coś przeciwnego: odnowił duchowość Towarzystwa i sprawił, że się rozwinęło. To jest wspaniała postawa: robić wszystko dobrze, a następnie wycofać się, nie będąc zaborczym. Musimy być ojcami, a nie panami, mieć płodność ojca. Święty Ignacy w Konstytucjach mówi wspaniałą rzecz: że wielkie zasady muszą być wprowadzone w życie w zgodzie z okolicznościami miejsca, czasu i konkretnych osób. A to dzięki rozeznawaniu. Jezuita, który działa bez rozeznawania, nie jest jezuitą.

Z kolei przedstawił się o. Sebastian Freris. Ma 84 lata i wykonywał różne prace duszpasterskie w parafii i z młodzieżą. Powiedział Papieżowi, że kiedyś wspólnota jezuitów w Atenach była duża i bardzo aktywna, dając wiele krajowi. Mówił: „Wiele z naszych prac miało charakter kulturowy i intelektualny, z otwartością na dialog. Jednym z tych działań było wydawanie czasopisma. Teraz doświadczamy osłabienia. Jezuici robią, co mogą, dysponując niewielkimi siłami”. Papież zareagował w sposób następujący:

Jedną z rzeczy, która rzuca się w oczy, jest osłabienie Towarzystwa. Kiedy wstąpiłem do nowicjatu, było 33 000 jezuitów. Ilu jest nas teraz? Mniej więcej połowa. I ta liczba będzie się nadal zmniejszać. Fakt ten jest wspólny dla wielu zakonów i zgromadzeń. To jest pewien znak i musimy zadać sobie pytanie, co on oznacza. Ostatecznie ten spadek nie zależy od nas. Pan daje powołanie. Jeśli nie nadejdzie, nie zależy to od nas. Myślę, że Pan uczy nas w ten sposób, czym jest życie zakonne. Dla nas to nauka poprzez upokorzenia. W Ćwiczeniach duchownych św. Ignacy zawsze na to wskazuje: na upokorzenie. Jeśli chodzi o kryzys powołań, jezuita nie może pozostać na poziomie wyjaśnienia socjologicznego. To najwyżej połowa prawdy. Najgłębszą prawdą jest to, że Pan prowadzi nas do tego upokorzenia liczb, aby otworzyć każdemu drogę do „trzeciego stopnia pokory”[5], która jest jedyną owocnością jezuicką, o którą chodzi. Trzeci stopień pokory jest celem Ćwiczeń. Wielkie czasopismo naukowe już dziś nie istnieje: co Pan chce przez to powiedzieć? Upokórz się, upokórz się! Nie wiem, czy wyraziłem się jasno? Musimy przyzwyczaić się do upokorzeń.

Ojciec Freris dodał: „Owszem, ma Ojciec rację, ale moje pytanie brzmi: jaka jest nasza przyszłość? Kiedy byliśmy młodzi, marzyliśmy o dialogu z Kościołem prawosławnym. Teraz jednak widzimy, że przez Opatrzność Bożą robimy coś innego i opiekujemy się uchodźcami. A co z dialogiem z prawosławnymi?”. Papież odpowiedział:

Musimy być wierni krzyżowi Chrystusa. Bóg to wie. Z tymi uczuciami pytamy Pana, czego od nas chce, wtedy będziemy twórczy w Bogu: konkretne wyzwania, konkretne rozwiązania. Oczywiście, teraz dialog z prawosławnymi rozwija się dobrze. Oznacza to, że wykonałeś dobry zasiew modlitwą, pragnieniami i rzeczami, które byłeś w stanie zrobić.

Głos zabrał o. Tonny Cornoedus, przedstawiając się jako belgijsko-flamandzki jezuita. Pracował w Maroku we wspólnocie, która dziś już nie istnieje, potem jako proboszcz w Belgii, teraz jest w Grecji, ponieważ dla uchodźców potrzebny jest ksiądz, który mówi po francusku. Opowiedział o swojej pracy, a także o przykrym wydarzeniu, kiedy został aresztowany, ponieważ został wzięty za handlarza ludźmi. Papież odpowiedział:

Piękne upokorzenie! Kiedy mówiłeś, pomyślałem sobie, jaki jest koniec życia jezuity: to dojście do starości cały czas pracując, być może będąc zmęczonym, doświadczając przeciwności, ale z uśmiechem, z radością z wykonanej pracy. To jest piękne zmęczenie człowieka, który oddał swoje życie. Istnieje brzydkie, neurotyczne zmęczenie, które nie pomaga. Ale jest też to dobre zmęczenie. Kiedy widzisz uśmiechniętą, zmęczoną, ale nie zgorzkniałą starość, wtedy staje się ona pieśnią nadziei. Jezuita, który osiąga nasz wiek i nadal pracuje, doświadcza przeciwności i nie traci uśmiechu, staje się pieśnią nadziei. Przypomniałeś mi film, który bardzo mi się podobał, a widziałem go, kiedy byłem chłopcem. Nosił tytuł: Powrót żołnierza. Żołnierz wrócił do domu zmęczony, ranny, ale z radością, że wraca do domu po wykonaniu swojego obowiązku. To piękne, że są jezuici tacy jak ty, z uśmiechem potwierdzającym, że zasiane ziarno przyniosło owoce! Jak w życiu, tak i w śmierci jezuita musi dawać świadectwo naśladowania Jezusa Chrystusa. To sianie radości, ten spryt, uśmiech jest łaską pełnego, spełnionego życia. Życie, owszem, z grzechami, tak, ale pełne radości ze służby Bogu. Śmiało do przodu i dziękuję za twoje świadectwo!

Następnie głos zabrał o. Marcin Baran, Polak mający 46 lat. Opowiadał o sobie, mówiąc, że jest w Grecji, bo jest tu duża społeczność polska. Jakiś czas temu było nawet 300 tys. Polaków, ale teraz jest ich ok. 12 tys. W Atenach jest ich ok. 4000 i potrzebują księdza, który mówi po polsku, ponieważ około tysiąca wiernych, którzy uczęszczają do kościoła, jest bardzo przywiązanych do swojego języka ojczystego. Jest doktorem filozofii, ale teraz pracuje z ludźmi prostymi, robotnikami… Ojciec Święty powiedział:

Tak, to jest filozofia na każdy dzień! Bardzo uderzyło mnie to, co powiedziałeś: zrobiłeś pełne studia filozoficzne, a potem Pan posłał cię do Polaków w Atenach. To twórcza obojętność, która pomaga iść naprzód! To jest powołanie jezuickie: idziesz tam, gdzie Bóg pokazuje ci swoją wolę i wzywa do posłuszeństwa. Pan to wie. Bywa, że nie widzimy sensu naszego życia apostolskiego u jego początków, ale dostrzegamy go na końcu naszego życia, gdy patrzymy na nie wstecz ze zdobytą w międzyczasie mądrością. Święty Jan od Krzyża powiedział: u kresu życia będziesz sądzony wyłącznie z miłości. Przygotowałeś się, jesteś doktorem… a teraz jesteś duszpasterzem Polaków w Atenach. Jak to pojąć? Tylko logiką królestwa Bożego, logiką sprzeczności, logiką niewytłumaczalnego…

Na koniec głos zabrał o. Michel Roussos i powiedział: „To spotkanie jest dla mnie Pięćdziesiątnicą!”. Mówił, że studiował archeologię w Atenach. Jego profesor był przyjacielem Alberta Camusa. Jego studia były związane z basenem Morza Śródziemnego, z Jerozolimą, Atenami, z Cyprem i z Rzymem. Od 50 lat zajmuje się dialogiem między wiarą i kulturą oraz dialogiem ekumenicznym. Kierował redakcją czasopism „Otwarte Horyzonty” i „Posłaniec Serca Jezusowego”. Teraz jest odpowiedzialny za Apostolstwo Modlitwy. Papież zapytał go, ile ma lat. Ojciec Roussos odpowiedział: „Osiemdziesiąt trzy!i dodał: „Modlę się: Panie, uczyń mnie osobą pożyteczną, ale nie ważną”. Papież skomentował to w następujących słowach:

Apostolstwo Modlitwy jest bardzo ważne. Ojciec Fornos prowadzi je bardzo dobrze, w nowoczesny sposób. Modlitwa stanowi centrum! Widzę, że wszyscy jesteście „młodzi” i radośni w tym, co robicie. Dziękuję za to, co robicie, w imieniu Kościoła. Budującym jest dla mnie wiedzieć to, co robicie. A teraz pomódlmy się wspólnie…

Na zakończenie spotkania przełożony podarował Papieżowi obraz wykonany przez młodych z Jezuickiej Służby Uchodźcom – Jesuit Refugee Service. Franciszek i jezuici pomodlili się razem, odmawiając „Zdrowaś Maryjo”, a następnie zrobili grupowe zdjęcie. Papież podszedł potem do każdego i ponownie pozdrowił indywidualnie.

Przekład z oryginału włoskiego: O. Stanisław Łucarz SJ

[1] Kongregacja Prokuratorów skupia delegatów z każdej z jednostek administracyjnych Towarzystwa Jezusowego, Prowincji i Regionów. Prokuratorzy są wybierani na Kongregacjach Prowincji lub Regionów.

[2] To zakonnik jezuita, ale nie kapłan. Przeżywa on życie zakonne w samej jego istocie i dlatego jest w stanie ukazać to życie ze szczególną jasnością.

[3] Papież odnosi się tu do praktycznego streszczenia Konstytucji używanego w Towarzystwie Jezusowym i przeformułowanego w XX wieku, które zastępowało Konstytucje. Formacja jezuitów w przez pewien czas była kształtowana właśnie przez ten tekst. Według Franciszka w tym okresie istniało zagrożenie, że reguły przytłoczą ducha.

[4] Przełożony Generalny Towarzystwa Jezusowego w latach 19651983. W 2019 roku został ogłoszony Sługą Bożym.

[5] „Chcę wybrać raczej ubóstwo z Chrystusem ubogim niż bogactwo, raczej zniewagi z Chrystusem pełnym zniewag niż zaszczyty. Pragnę też, żeby mnie uważano raczej za obłąkanego i głupca dla Chrystusa, którego wcześniej za takiego uważano, niż za mądrego i roztropnego na tym świecie” (Ćwiczenia duchowne, 167).