„Masz szczególny dar zapalania innych do miłości Pana Boga i pójścia drogą duchową” – te słowa ojca prowincjała Jarosława Paszyńskiego SJ najlepiej oddają atmosferę, która towarzyszyła uroczystej profesji zakonnej o. Bartłomieja Przepeluka SJ. W krakowskiej Bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa, w dniu tytularnego święta Towarzystwa Jezusowego, zgromadzili się współbracia, rodzina oraz liczni przyjaciele z Polski, Ukrainy, a nawet z Brazylii, by celebrować moment pełnego włączenia Bartka do zakonu jezuitów.

Uroczystej Eucharystii przewodniczył o. Prowincjał Jarosław Paszyński SJ. W homilii, o. Krzysztof Homa SJ, nawiązał do tajemnicy powołania i misji, jaką podejmuje profes. Zwracając się bezpośrednio do o. Bartłomieja, podkreślił, że Jezus zaprosił go do misji zakorzenionej w samym imieniu Zbawiciela: „Misja, jej sens zawarta jest w tym najświętszym imieniu Jezus – Bóg zbawia. Bartku jesteś więc wezwany do tego, by przede wszystkim przyjąć zbawienie, które na krzyżu wywalczył dla ciebie Chrystus”.

Kaznodzieja wskazał, że każde powołanie rodzi się pod krzyżem i to właśnie tam, spoglądając na przebite serce Chrystusa, Bartek odkrywał miłość, która daje nadzieję. O. Homa przypomniał, że profesja nie jest nagrodą, lecz darem: „To niesamowity dar, który jest wyrazem wielkiej miłości i troski Boga o ciebie i o nas”. Życzył on profesowi, by każdego dnia potrafił szczerze modlić się modlitwą św. Ignacego: „Zabierz Panie i przyjmij całą wolność moją… Daj mi jedynie miłość twą i łaskę, albowiem to mi wystarczy”.

 

Na koniec Eucharystii głos zabrał sam o. Bartłomiej Przepeluk SJ, którego podziękowania były pełne emocji i osobistych akcentów. Wyjaśnił, dlaczego wybrał właśnie ten dzień: „To jest bardzo ważne święto dla nas jezuitów i dla mnie osobiście. Oznacza ono też pewną ścieżkę duchowości, bo jestem związany z tak zwaną modlitwą Jezusową”.

Bartek w niezwykle barwny sposób podziękował swoim współbraciom, porównując ich do postaci z kultury popularnej: „Dzięki wam wzrastam, formuję się i między wami spotkałem takich, których bym nazwał Gandalfem, takich, których bym nazwał Jackiem Sparrow, takich, którym bym nazwał Indianą Jonesem… dzięki za każdego z was”.

Szczególnie poruszającym momentem były podziękowania skierowane do przyjaciół z Ukrainy, z którymi o. Bartłomiej dzielił trudy rosyjskiej inwazji. Wspominał wspólne prowadzenie domu dla uchodźców oraz naukę języka i liturgii bizantyjskiej. „Pokochałem wasz naród i modlę się o pokój dla was” – wyznał z wyraźnym wzruszeniem. Nie zabrakło również słów wdzięczności dla rodziny, która zawsze go wspierała, oraz dla wszystkich, którzy przyczynili się do oprawy uroczystości, od muzyków po panie kucharki.

Na zakończenie liturgii głos zabrał o. Jarosław Paszyński, przełożony Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego. Wyraził on wielką radość z pełnego włączenia o. Bartłomieja w szeregi zakonu: „Jestem głęboko wdzięczny naszemu Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi, że ciebie powołał do swojego Towarzystwa i dziękuję tobie, że odpowiedziałeś na to powołanie”.

Ojciec Prowincjał zwrócił uwagę na charakterystyczny rys duchowości Bartka – jego mobilność i gotowość do głoszenia Ewangelii w różnych zakątkach świata: „Masz też szczególny dar, który jest właściwy jezuitom, by się przemieszczać z miejsca na miejsce. Czynisz to jak Apostołowie chętnie głosząc Słowo Boże, wszędzie tam, gdzie jesteś”. Życzył mu, aby w swojej nowej misji odpowiedzialnego za duszpasterstwo powołań, nadal wnosił radość i pocieszenie wszędzie tam, gdzie zostanie posłany.

Po zakończeniu Eucharystii w bazylice, dalsza część świętowania przeniosła się do zakonnego refektarza. Tam, przy wspólnym posiłku i „przepysznych ciastach” wspomnianych przez o. Bartłomieja, goście kontynuowali radosne spotkanie. Szczególnym akcentem była obecność licznej grupy gości z Ukrainy, którzy chcieli być blisko jezuity posługującego im przez lata. W pewnym momencie refektarz wypełnił się śpiewem – przyjaciele zza wschodniej granicy zaśpiewali dla o. Bartłomieja po ukraińsku, co było pięknym dowodem wdzięczności za jego serce i posługę w ich ojczyźnie.

Wydarzenie to jest kolejny dowodem na to, co dla nas jezuitów jest oczywiste, że powołanie zakonne, choć zakorzenione w ciszy modlitwy i często dojrzewające w zimnych murach domów formacyjnych, jest drogą pełną relacji, radości i wspólnoty, która nie zna granic.

Łukasz Sośniak SJ

Foto: o. Paweł Dudzik SJ / Łukasz Sośniak SJ