Tajemnicza gwiazda
W czasie pobytu Świętej Rodziny w Betlejem miała miejsce zaskakująca wizyta: „Oto
mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: Gdzie jest nowo narodzony Król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem Jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać Mu pokłon” (Mt 2,1-2). O wizycie tej nie wspomina Łukasz, wydaje się więc, że był to przekaz tradycji znany jedynie Mateuszowi. Z kolei liturgia Kościoła widzi w tym wydarzeniu pierwsze z trzech wielkich objawień Syna Bożego (teofanie). Drugie z nich miało miejsce podczas chrztu Jezusa w Jordanie (Mt 3,13-17), trzecie zaś w czasie wesela w Kanie Galilejskiej (J 2,1-11).
Kim byli owi mędrcy, którzy przybyli z dalekich stron, by uczcić Nowonarodzonego? Mateusz określa ich terminem „magowie”. Pierwotnie termin ten odnosił się do grupy medyjskiej i perskiej kasty kapłańskiej, która pełniła na dworze królewskim funkcję doradczą i interpretowała sny. Później pojęcie to stosowano szerzej; miało zabarwienie zarówno pozytywne jak i negatywne. Magami nazywano kapłanów, którzy posiedli wiedzę mistyczną i filozoficzną, astrologów, wróżbitów i czarowników, a także oszustów i uwodzicieli. Takim okazał się na przykład mag Bar-Jezus, zdemaskowany przez apostoła Pawła (Dz 13,6-11). „Niejednoznaczność terminu «mag» wskazuje na niejednoznaczność wymiaru religijnego jako takiego. Religijność może stać się drogą do autentycznego poznania, drogą do Jezusa Chrystusa. Kiedy jednak nie otwiera się na Jego obecność i przeciwstawia się jedynemu Bogu i Zbawicielowi, staje się wtedy demoniczna i niszczycielska. (…) W opowiadaniu świętego Mateusza o magach religijna i filozoficzna mądrość stanowi siłę skłaniającą do udania się w drogę, jest mądrością prowadzącą na koniec do Chrystusa” (Benedykt XVI).
Magowie nie byli ludźmi biernymi, statycznymi, ale dynamicznymi, poszukującymi prawdy; ludźmi, którym nieustannie towarzyszył wewnętrzny twórczy niepokój. Papież Benedykt XVI charakteryzuje ich w ten sposób: „Było w nich coś z wewnętrznego religijnego dynamizmu, pobudzającego do przekraczania siebie samego, do szukania prawdy, szukania prawdziwego Boga – a więc była jednocześnie filozofia w pierwotnym znaczeniu tego słowa. (…) Są oni w pewnym sensie naśladowcami Abrahama, który na wezwanie Boże rusza w drogę. Na inny sposób są naśladowcami Sokratesa i jego pytania o większą prawdę od tej głoszonej przez oficjalną religię. W tym sensie postacie te są poprzednikami, pionierami, poszukiwaczami prawdy, którzy mają znaczenie dla wszystkich czasów. (…) Reprezentują ruszenie ludzkości w drogę prowadzącą do Chrystusa. Inaugurują pochód, który będzie trwał przez całą historię. Nie reprezentują tylko tych osób, które znalazły drogę do Chrystusa. Reprezentują wewnętrzne oczekiwanie ludzkiego ducha, podążanie religii i ludzkiego rozumu na spotkanie z Chrystusem”.
Podróż mędrców jest obrazem życia chrześcijańskiego, które jest drogą, pielgrzymowaniem, poszukiwaniem i naśladowaniem drogi Jezusa. „Podróż wymaga rozstania, odwagi, poszukiwań, nadziei. Kto jest przywiązany do ziemi ciężarem rzeczy, różnych więzi, egoizmów, nie jest zdolny do pielgrzymowania. Kto jest przekonany, że posiada wszystko i ma monopol na prawdę, nie zna niepokoju ciągłego szukania; jest podobny do kapłanów z Jerozolimy, zimnych egzegetów Słowa, które ani ich nie porusza, ani nie nawraca. Kto zbyt wygodnie osiadł w mieście, nie potrzebuje Betlejem” (G. Ravasi).
Mędrcy ze Wschodu są dziś powszechnie kojarzeni z królami. Wpłynęła na to tradycja chrześcijańska, która odnosi do nich teksty starotestamentalne, szczególnie Psalm 72: „Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie, wszystkie narody będą mu służyły” (Ps 72,10-11) oraz proroctwo Izajasza: „I pójdą narody do twojego światła, królowie do blasku twojego wschodu. Rzuć okiem dokoła i zobacz: Ci wszyscy zebrani zdążają do ciebie. Twoi synowie przychodzą z daleka, na rękach niesione [są] twe córki. Wtedy zobaczysz i promienieć będziesz, a serce twe zadrży i rozszerzy się, bo
do ciebie napłyną bogactwa zamorskie, zasoby narodów przyjdą ku tobie. Zaleje cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą z Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana” (Iz 60,3-6).
Mędrcy przybyli do Betlejem ze Wschodu. Nie jest to precyzyjne określenie. „Geograficznie oznacza wszystkie kraje za Jordanem, a więc w szczególności: najpierw ogromną pustynię Syryjsko-Arabską, potem Mezopotamię (Babilonię), a następnie Persję” (G. Ricciotti). Najczęściej wskazuję się Arabię bądź Persję. Liczba magów budzi kontrowersje. Wskazywano, że było ich kilku, a nawet kilkunastu. Z czasem jednak, opierając się na ilości złożonych darów, przyjęto, że było ich trzech. Tradycja chrześcijańska dodaje interpretację symboliczną: mędrcy są reprezentantami trzech znanych wówczas kontynentów: Afryki, Azji i Europy. „W królestwie Jezusa Chrystusa nie ma różnic wynikających z rasy i pochodzenia. W Nim i przez Niego ludzkość jest zjednoczona, bez utraty bogactwa różnorodności” (Benedykt XVI). Od VII wieku pojawiają się imiona mędrców: Kacper, Melchior i Baltazar. „Później z trzema królami skojarzono również trzy wieki życia: młodość, dojrzałość i starość. I ta myśl jest rozumna: ukazuje ona, że każdy okres ludzkiego życia znajduje właściwe sobie znaczenie i swą wewnętrzną jedność w komunii z Jezusem” (Benedykt XVI).
Bezpośrednią inspiracją podróży magów do Betlejem była gwiazda. „«Narodziła się gwiazda» – mówimy, kiedy urodzi się piękne dziecko. A fortiori wyrażamy się w ten sposób, kiedy przychodzi na świat książę dziedziczny: narodziła się gwiazda, narodziło się słońce, król słońce!” (I. Gargano). W starożytności panowało przekonanie, że każdy człowiek ma swoją gwiazdę: „Ludzie znaczący mają gwiazdę jasną, zwyczajni i prości – ledwie dostrzegalną. Jedna i druga pojawia się wraz z narodzinami człowieka i gaśnie wraz z jego śmiercią” (A. Paciorek). W różny sposób tłumaczy się pojawienie gwiazdy towarzyszącej mędrcom. Według Jana Keplera była to planetarna koniunkcja Jowisza, Saturna i Marsa, która miała miejsce w latach 7-6 przed Chrystusem (czyli w prawdopodobnym czasie przyjścia na świat Jezusa). Inni sądzą, że była to kometa albo wybuch gwiazdy supernowej.
Konstelacja gwiazd stanowiła zewnętrzny impuls do poszukiwań. Nie byłoby to jednak możliwe, gdyby magowie nie mieli wewnętrznego natchnienia i poruszenia, które wpisał w ich serca sam Bóg. Prawdopodobnie znali przepowiednię Balaama o gwieździe z Jakuba, pochodzącej z Księgi Liczb (Lb 24). Król Balak wezwał proroka Balaama, aby rzucił przekleństwo na Izraela. Jednakże gdy próbował to uczynić, kontrolę przejmował Bóg. I zamiast przekląć Izraela, Balak go błogosławił. W czasie ostatniej próby przekleństwa wypowiedział proroctwo o przyszłym królu Izraela, którego przyjście obwieści gwiazda: „Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: Wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło” (Lb 24,17). Gwiazda ta oznacza króla Dawida i jest zapowiedzią narodzin jego potomka – Mesjasza. „Poprzez przybycie Mędrców do Jerozolimy proroctwo Balaama o «gwieździe z Jakuba» znalazło wypełnienie: Mesjasz Izraela został objawiony poganom, Król Izraela stał się panem «wielu narodów»” (A. Paciorek).
Istnieje także „anielska” interpretacja gwiazdy. „W tradycji żydowskiej gwiazdy były kojarzone z aniołami i przewodnia gwiazda z Ewangelii Mateusza przywołuje na myśl wysłanego przez Boga anioła, mającego prowadzić lud przez pustynię podczas wędrówki do Ziemi Obiecanej (Wj 14,19). Zatem, choć początkowo jakieś naturalne zjawisko gwiezdne mogło prowadzić magów w ich poszukiwaniach króla, to – jak wskazuje nam Mateusz – Bóg dał mędrcom nadnaturalnego przewodnika mającego ich prowadzić do Chrystusa, dokładnie tak jak dał Izraelowi anioła mającego prowadzić go przez pustynię” (C. Mitch, E. Sri).
Pytania do refleksji:
- Co sądzisz o magach? Z czym ich kojarzysz?
- Czy odczuwasz twórczy niepokój?
- Jakie znaczenie ma dla ciebie prawda? Czy jej poszukujesz i nią żyjesz?
- Jesteś aktywny, dynamiczny czy bierny?
- Czy przeżywasz swoje życie jako pielgrzymowanie? Jak wygląda twoja pielgrzymka życia?
- W jakim „wieku” duchowego życia się znajdujesz? Jak określiłbyś swój duchowy rozwój?
- Jaka „gwiazda” świeci nad tobą i towarzyszy twojej wędrówce?
- Jaki anioł prowadzi cię do Boga?
W pałacu Heroda
Wieść o przybyciu wschodnich magów rozeszła się po Jerozolimie lotem błyskawicy. Jerozolima nie była wówczas wielką metropolią. „W obrębie jej murów mieszkało około dwudziestu tysięcy osób, natomiast wokół nich – pięć lub dziesięć tysięcy” (F. Fernández-Carvajal). Plotka o nowo narodzonym królu wywołała sensację. Krążyła z ust do ust i szybko dotarła do pałacu. Zresztą Herod posiadał swą tajną policję, która informowała go o wszystkich zdarzeniach w stolicy. Mateusz notuje, że wiadomość ta wywołała lęk i przerażenie: „Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima” (Mt 2,3). Blisko siedemdziesięcioletni Herod był despotycznym władcą. Nie był Żydem, lecz Idumejczykiem, wyniesionym na tron przez okupanta – Rzym. Panował w sposób brutalny, posługując się intrygami, przemocą i morderstwami. Był znienawidzony przez większość swych poddanych. Nic więc dziwnego, że miał powody do niepokoju. Dziwić jednak może przerażenie mieszkańców Jerozolimy. Wszak dobra nowina magów była iskierką nadziei na przyjście oczekiwanego z wielką tęsknotą króla wyzwoliciela, Mesjasza i powinna wywołać radość. Być może jednak Żydzi obawiali się gniewu Heroda i kolejnego rozlewu krwi. Ogłaszanie narodzin nowego króla „pachniało na milę spiskiem, z którym, jak zwykle, związane były zamieszki i wyroki śmierci na podejrzanych” (G. Ricciotti). „To, co z perspektywy wiary jest gwiazdą nadziei, z perspektywy codziennego życia jest najpierw jedynie przyczyną niepokoju, powodem zatroskania i strachu. Rzeczywiście: Bóg zakłóca naszą wygodną codzienność. Królestwo Jezusa idzie w parze z Jego Męką” (Benedykt XVI). Bibliści sądzą, że podekscytowanie jerozolimczyków jest aluzją do triumfalnego wjazdu Jezusa do Świętego Miasta w Niedzielę Palmową, kiedy to „poruszyło się całe miasto, i pytano: Kto to jest?” (Mt 21,10). W ten sposób łączą to wydarzenie z tematyką męki Jezusa.
Gdy podejrzliwy Herod usłyszał o konkurencie do tronu, przystąpił od razu do działania. Rozpoczął od zebrania informacji: „Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz” (Mt 2,4). Herod zgromadził przedstawicieli ówczesnej elity żydowskiej: arcykapłanów, którzy wywodzili się głównie z kręgów bogatej arystokracji (saduceuszów) oraz uczonych w Prawie, którzy interpretowali księgi święte, zwłaszcza Prawo Mojżeszowe. Uczeni w Piśmie zazwyczaj wywodzili się z faryzeuszów i wraz z arcykapłanami i starszymi byli członkami Wysokiej Rady Żydowskiej (Sanhedrynu). „Mateusz zauważa, że Herod zebrał ich, co przywodzi na myśl fragment Psalmu 2, zapowiadający, że królowie ziemi sprzymierzą się przeciwko pomazańcowi Pana (Ps 2,2). To słowo oznaczające «zebrać» jest często wykorzystywane w Mateuszowym opisie męki, by ukazać arcykapłanów i uczonych w Piśmie zbierających się przeciw Chrystusowi i planujących Jego śmierć (26,3.57; 27,1.17.27.62). Używając tego samego słowa w odniesieniu do arcykapłanów i uczonych w Piśmie gromadzących się wokół Heroda, Mateusz podkreśla, że już na samym początku życia Chrystusa przywódcy działają przeciwko Mesjaszowi Pańskiemu i odgrywają rolę nikczemnych władców z Psalmu 2” (C. Mitch, E. Sri).
Zebrani przez Heroda dostojni uczeni w taki sposób odpowiedzieli na pytanie o miejsce narodzin Jezusa: „W Betlejem judzkim, bo tak zostało napisane przez Proroka: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela” (Mt 2,5-6). Odpowiedź odwołuje do proroctw: Micheasza: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie wyjdzie dla mnie Ten, który będzie władał w Izraelu” (Mi 5,1) i Samuela: „Ty będziesz pasł mój lud – Izraela” (2 Sm 5,2). Proroctwa wskazują jednoznacznie, że Mesjasz, nowy król Izraela narodzi się w Betlejem, królewskim mieście Dawida. Podobnie twierdził Targum i ówczesny judaizm. Nie wszyscy jednak podzielali tę opinię. W czasie sporu o Mesjasza podczas święta Namiotów jedni z dyskutantów twierdzili: „Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?” (J 7,42), inni natomiast przekonywali: „gdy Mesjasz przyjdzie, nikt nie będzie wiedział, skąd jest” (J 7,27). Ewangelista Mateusz, cytując proroctwa, wprowadza pewne zamierzone zmiany. W ten sposób podkreśla, że Jezus pochodzi z pokolenia Judy, zaś dzięki Jego narodzinom Betlejem zostaje nobilitowane. „Obydwie wersje tekstu – każda na swój sposób – wskazują na paradoks działania Bożego przenikający cały Stary Testament: to, co jest wielkie, rodzi się z tego, co w ocenie świata wydaje się małe i pozbawione znaczenia, podczas gdy to, co w oczach świata jest wielkie, rozpada się i ginie” (Benedykt XVI). Drugi niuans dotyczy pasterza. Cytując Księgę Samuela, Mateusz podkreśla, że nowy król będzie przeciwieństwem Heroda. Nie będzie jedynie władcą, ale przede wszystkim pełnym czułości pasterzem, troszczącym się z łagodnością i miłością o wszystkich poddanych.
Arcykapłani i uczeni w Piśmie jako depozytariusze słowa Bożego przekazali Herodowi rzeczową informację. Uderza jednak fakt, że nie byli ciekawi, czy zaczyna się ona już realizować. Paradoks polega na tym, że można wiedzieć, ale nie wyciągać z tego żadnych wniosków. Można znać Pisma, ale nie podejmować żadnych decyzji, nie żyć według jego wskazówek. Można poznać szlak, ale nigdy nie wyruszyć w drogę. „Jerozolima wie, ale nie szuka Mesjasza i Pasterza. Króla żydowskiego poszukują przybysze z daleka. Później, pod krzyżem, to rzymski setnik rozpozna w Nim Mesjasza, podobnie jak teraz, przy narodzeniu, rozpoznają Go Mędrcy” (E. Bosetti). Bóg pisze także po krzywych liniach. Poprzez niewiarę Izraela zbawienie dotrze do pogan.
Tłumaczenie uczonych w Piśmie zrodziło w Herodzie ambiwalentne uczucia. Z jednej strony zaciekawiły go pogłoski o nowym władcy, z drugiej strony odczuwał lęk i niepokój. W efekcie postanowił użyć fortelu. „Przywołał potajemnie mędrców i wywiedział się od nich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać mu pokłon” (Mt 2,7-8). W rzeczywistości Herod chciał zweryfikować wieści o nowym konkurencie do tronu. Uczynił to potajemnie, „nie chcąc okazać się wobec swych poddanych zbyt łatwowierny i powodować się opiniami ludzi egzaltowanych. (…) Dla wszystkich było jasne, że cała ta historia skończy się wielkim śmiechem; przecież było oczywiste, że przybysze padli ofiarą egzaltacji i marzycielstwa” (G. Ricciotti). Gdyby jednak było inaczej, pragnął poznać czas ukazania się gwiazdy, by móc zlokalizować wiek i miejsce narodzin dziecka, które zamierzał zgładzić. W ten sposób chciał manipulować mędrcami, uczynić ich swymi szpiegami.
Pytania do refleksji:
- Co budzi w tobie lęk i przerażenie? Dlaczego?
- W jaki sposób Bóg zakłóca twoje ustabilizowane życie?
- Kogo uważasz za swego konkurenta? Dlaczego?
- Co uważasz za małe i pozbawione znaczenia?
- Jakie cechy powinien według ciebie posiadać władca? W jaki sposób łączysz go z dobrym pasterzem?
- Czy znasz Ewangelię? W jaki sposób wprowadzasz ją w życie?
- Czy nie należysz do tych, którzy wiedzą, a nie czynią?
- Co rodzi w tobie ambiwalentne uczucia?
- Czy masz skłonności do marzycielstwa i egzaltacji?
- Czy pozwalasz sobą manipulować? A może sam postępujesz w ten sposób z innymi?
Złoto, kadzidło, mirra
Po audiencji na dworze królewskim, magowie wyruszyli w dalszą drogę. Od Betlejem dzieliło ich zaledwie kilka kilometrów. Nawigacja nie była skomplikowana. Jednak ponownie towarzyszyła im gwiazda: „A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, postępowała przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię” (Mt 2,9). Gwiazda nie była jedynie zjawiskiem świetlnym albo przewodnikiem. Posiadała znaczenie teologiczne. Była aluzją do wędrówki ludu wybranego przez pustynię. Podczas niej „Pan szedł przed nimi w dzień jako słup obłoku, by ich prowadzić drogą, w nocy zaś jako słup ognia, aby im świecić, żeby mogli iść we dnie i w nocy” (Wj 13,21). Gwiazda towarzysząca mędrcom symbolizowała obecność samego Boga. „Jeśli ukryła się na chwilę i była niewidoczna dla Mędrców, to dlatego, by nie przybyli do Betlejem zbyt prostą i łatwą drogą. Bóg ukrył ją, by wystawić Izraela na próbę – by Mędrcy dotarli do Jerozolimy, by uczeni w Piśmie powiedzieli im o narodzinach Pana” (św. Efrem Syryjczyk).
Gdy mędrcy ponownie „ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali” (Mt 2,10). „Jest to radość człowieka, któremu światło Boże trafia do serca i który może widzieć, że jego nadzieja się spełnia – radość tego, kto znalazł i kto został znaleziony” (Benedykt XVI). Radość mędrców przypomina radość człowieka spełnionego, świadomego, że jego tęsknoty zostały zaspokojone, dotarł do celu. Przypomina radość pasterzy, Symeona i Anny. „Jest radością narodów pogańskich, dostępujących dzięki Jezusowi zbawienia, którego szukali w ciemnościach” (A. Paciorek). Jest przeciwieństwem obojętnej i zaniepokojonej Jerozolimy.
Po dotarciu do Betlejem mędrcy „weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; padli na twarz i oddali Mu pokłon” (Mt 2,11). Mateusz mówiąc o domu nawiązuje do starożytnej lokalnej tradycji, według której Jezus urodził się w grocie na polach betlejemskich, jednakże później Święta Rodzina przeniosła się do wygodniejszego domu, zapewniając dziecku lepsze warunki sanitarne. Istnieje także inna możliwość: „Ponieważ w I wieku chłopskie domy w Palestynie często na jednym poziomie miały pomieszczenia dla ludzi, na niższym zaś pomieszczenia dla zwierząt, gdzie znajdował się żłób, dom, do którego przybywają mędrcy w drugim rozdziale Ewangelii Mateusza, mógł być tym samym domem, w którym narodził się Jezus według drugiego rozdziału Ewangelii Łukasza” (C. Mitch, E. Sri).
Magowie zastali w domu Maryję z małym Jezusem. Ewangelista nie wspomina o Józefie. Być może był nieobecny w chwili przybycia mędrców. Bibliści wskazują jednak, że w ten sposób Mateusz uwypuklił rolę Maryi, Matki Jezusa. „Nie bez znaczenia jest także to, że jedynie za pierwszym razem (w. 11) jest wymienione imię Maryi. W pozostałych miejscach w miejsce imienia wymieniona jest godność Matki. Macierzyństwo Maryi jest pełnym tytułem godności” (A. Paciorek).
Magowie oddali Jezusowi pokłon, padając na twarz (proksyneza). W kulturze greckiej i na starożytnym Bliskim Wschodzie w taki spoć oddawano hołd bóstwom, królom i wybitnym notablom. Jednak według Mateusza padanie na twarz i oddawanie pokłonu i czci zarezerwowane jest wyłącznie dla Boga: „Jest bowiem napisane: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz” (Mt 4,10). Pogańscy mędrcy uznają więc w Chrystusie Boga. Oddają Mu cześć jako Królowi i Bogu. Czynią to, czego nie uczynili Herod, arcykapłani i uczeni w Piśmie, chociaż to oni badali proroctwa i byli interpretatorami Pism.
Magowie, zgodnie ze wschodnim ceremoniałem, ofiarowali Dziecku dary: złoto, kadzidło i mirrę. Nie były to dary dla dziecka. Z wyjątkiem złota nie były w tym czasie pożyteczne. Stanowiły raczej wyraz proksynezy – były potwierdzeniem królewskości i boskości Nowonarodzonego. Nawiązywały do proroctw o narodach oddających pokłon i składających dary królowi Izraela (Ps 72, 10-11; Iz 60,1-6), o czym już wspominaliśmy. „Kadzidło jest żywicą pachnących drzew rosnących w Arabii, Indiach i Somalii. Mirra jest również żywicą pochodzącą z balsamowych drzew w Arabii i Etiopii. Jedno i drugie stosowane było w kulcie, w praktykach magicznych oraz w celach kosmetycznych. Wraz ze złotem stanowiły najbardziej kosztowne przedmioty starożytności” (A. Paciorek).
Trzy dary złożone przez mędrców stały się w tradycji Kościoła symbolem różnych aspektów tajemnicy Jezusa: złoto podkreśla Jego królewską godność, kadzidło – bóstwo, zaś mirra – człowieczeństwo; jest zapowiedzią męki, cierpienia i śmierci. „W ten sposób, za pośrednictwem mirry, tajemnica Krzyża zostaje ponownie połączona z królewską godnością Jezusa i jest tajemniczo zapowiedziana w pokłonie mędrców” (Benedykt XVI). Dary mędrców, które były wyznaniem Jezusa jako Boga, króla i człowieka bywają interpretowane w sposób symboliczny. Złoto, które jest czymś najdroższym, najcenniejszym symbolizuje ludzką wolność. Kadzidło to z kolei symbol życia duchowego (modlitwa, Eucharystia, adoracja i inne formy uwielbienia i oddawania czci Bogu). Mirra oznacza natomiast ból, trud, cierpienie i krzyż, z którymi związane jest codzienne życie. Święty Grzegorz z Nazjanzu uważa, że dary ludzkich serc składanych z wdzięcznością są darami mistycznymi, wyższymi od widzialnych. Z kolei święty Ambroży sądzi, że „Bóg nie zwraca zbytnio uwagi na to, co Mu dajemy, ale raczej na to, co zachowujemy dla siebie”.
Mędrcy pozostali w Betlejem co najmniej kilka dni. „Jest niewyobrażalne, aby Mędrcy weszli do domu w pośpiechu, złożyli hołd, wstali, ofiarowali dary i natychmiast odeszli rozbić obóz gdzie indziej. Ludzie Wschodu nigdy się nie spieszą. (…) Radość Mędrców była wielka, ale z pewnością jeszcze większa była radość Maryi i Józefa” (B. Martelet). Jednakże szybko została zakłócona przez złowieszczy sen: „A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju” (Mt 2,12). „Główny szlak, prowadzący z Betlejem na północ, wiódł przez Jerozolimę, następnie zwracał się na wschód, ku Syrii. Zważywszy na przypuszczalną liczebność ich orszaku, Magowie nie mogli zbliżyć się do Jerozolimy tak, by nie zostali przez nikogo zauważeni (z czego Herod zdawał sobie sprawę). I rzeczywiście, żaden z głównych traktów, które zawiodłyby ich do domu, nie omijał Jerozolimy. Przypuszczalnie udali się daleko na południe, do Hebronu, następnie drogą do Gazy, na wybrzeżu, gdzie odchodziła inna droga, prowadząca na północ. Podążając nią, mogli przejść przez Nazaret i Kafarnaum, by następnie dotrzeć do Damaszku” (C. Keener).
Wyjazd karawany wschodnich magów jest przeciwieństwem powrotu pasterzy z Betlejem. Pasterze czynili to głośno, radowali się i wszystkim ogłaszali dzieła potęgi Boga i radosną nowinę o Mesjaszu. Mędrcy natomiast wyjeżdżali po cichu, ukradkiem, obawiając się nieprzewidywalnej reakcji Heroda, a być może także śmierci. Są więc prekursorami prześladowanych uczniów Jezusa. Naśladowanie Jezusa bywa zazwyczaj niebezpieczne, gdyż wiąże się z prześladowaniem (J 15,20). Droga ucznia przypomina drogę Mistrza. „Dlatego oprócz wielkiej miłości uczeń musi posiadać również wielką odwagę” (B. Maggioni).
Pytania do refleksji:
- Co jest źródłem twojej radości? Czy doświadczyłeś kiedyś radości mistycznej? Jak ją wspominasz?
- Jakie uczucia wzbudza w tobie słowo „matka”? Czy rozwijasz w sobie cechy macierzyńskie?
- Czy masz dobrą relację z Maryją Matką?
- Komu oddajesz cześć i hołd? Z jakich motywacji to czynisz?
- Czy Jezus jest dla ciebie Królem, Synem Bożym i Człowiekiem?
- Jakie dary ze swego życia składasz Bogu?
- Co wciąż zachowujesz dla siebie?
- Czy spotkanie z Bogiem sprawia, że odtąd idziesz inną drogą?
- Czy masz świadomość trudu i niebezpieczeństw związanych z naśladowaniem Jezusa?
Fragment książki „Bóg ukryty”, WAM 2024
Bóg ukryty | wydawnictwowam.pl











