Podczas gdy na ziemi trwa lament z powodu upadku Babilonu, w niebie panuje radość i wesele. Rzesze aniołów i mieszkańców nieba wyśpiewują dziękczynne Te Deum: „Alleluja! Zbawienie i chwała, i moc u Boga naszego, bo wyroki Jego prawdziwe są i sprawiedliwe, bo osądził Wielką Nierządnicę, co znieprawiała nierządem swym ziemię, i zażądał od niej poniesienia kary za krew swoich sług. I rzekli powtórnie: Alleluja! A dym jej wznosi się na wieki wieków. A dwudziestu czterech Starców upadło, i cztery Istoty żyjące, i pokłon oddali Bogu zasiadającemu na tronie, mówiąc: Amen! Alleluja! I dobył się głos od tronu, mówiący: Chwalcie Boga naszego, wszyscy Jego słudzy, którzy się Go boicie, mali i wielcy!” (Ap 19,1-7). Liturgiczna pieśń radości rozpoczyna się okrzykiem Alleluja, które występuje w tym rozdziale aż czterokrotnie. Jego źródłosłów „wiąże się z tym, co nawet po polsku nazywamy «weselem», czyli radosnym obchodem godów małżeńskich, po hebrajsku zwanych hilluláh” (E. Ehrlich). Słowo to wzięte z hebrajskiego oznacza „chwalcie Pana (Jahwe)”. Jest to starożytna liturgiczna aklamacja, która często stanowi początek albo zakończenie modlitwy. W Biblii hebrajskiej występuje ponad dwadzieścia razy w Psalmach 104-150. Szczególnym uznaniem cieszy się Mały Hallel (Ps 113-118) i Wielki Hallel (Ps 136), które wykonuje się w uroczysty sposób podczas świąt, zwłaszcza Paschy. W noc paschalną jest on wykonywany trzykrotnie: przed i po posiłku oraz po kielichu błogosławieństwa. Okrzyk Alleluja został przejęty do liturgii wczesnochrześcijańskiej. Używa się go również dzisiaj podczas Eucharystii i w czasie Liturgii Godzin.
Wezwanie do uwielbiania Boga ma swoje podstawy. Są nimi: wielkie dzieło zbawienia dokonane przez Boga, triumf nad złem i jego ostateczna klęska, zwycięstwo dobra i królowanie z Bogiem sprawiedliwych. „Stwórca odbiera chwałę od swego stworzenia, a radością tego stworzenia jest chwała, jakiej On doznaje. I nic już nie mąci tego porządku, bo nie ma na świecie niczego ani nikogo, kto mógłby go zmącić” (M. Szamot).
W trakcie hymnu pochwalnego pojawia się „głos wielkiego tłumu, i jakby głos mnogich wód, i jakby głos potężnych gromów” (Ap 19,6). „Jan stara się nam przybliżyć rozmach i ogrom scenerii, w której uczestniczy. Musiało to być doświadczenie potęgi przekraczającej dostępną człowiekowi skalę oglądu. Ten przeogromny, nieprzebrany tłum zgodnym głosem wielbi Boga i Jan to słyszy, ale słyszy jakoś inaczej, mocniej, bardziej dojmująco. Bardziej go to porusza, niż spodziewałby się po sobie” (M. Szamot).
Głos potężny niczym wodospad i pioruny, wołał: „Alleluja, bo zakrólował Pan Bóg nasz, Wszechmogący. Weselmy się i radujmy, i oddajmy Mu chwałę, bo nadeszły Gody Baranka, a Jego Małżonka się przystroiła, i dano jej przyoblec bisior lśniący i czysty – bisior bowiem oznacza czyny sprawiedliwe świętych” (Ap 19,6-8). Pojawia się nowy motyw – miłości małżeńskiej i oblubieńczej. Małżonką Baranka jest Oblubienica, czyli Kościół. Odziana jest w lśniący jasny bisior. Była to tkanina „z lnu cienko wyczesanego i tkanego w delikatne damaszkowe wzory, materiał ceniony w gorącym klimacie południa” (E. Ehrlich). Strój taki był przeciwieństwem krzykliwego ubioru Wielkiej Nierządnicy. Wyraża on czyny sprawiedliwe wszystkich uczniów Jezusa, świętych i zbawionych.
Relacja łącząca człowieka z Bogiem obrazowana miłością małżeńską ma swoje korzenie już w Starym Testamencie. Prorocy często ukazują Boga jako małżonka, zaś Izrael jako niewierną oblubienicę. Przez Ozeasza Bóg zapewnia swój lud: „I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana” (Oz 2,21-22). Podobne wątki zawiera Izajasz, Ezechiel, a przede wszystkim Pieśń nad Pieśniami. Zbieżne metafory zawiera Nowy Testament. Chrystus jest Panem Młodym, Oblubieńcem, zaś Kościół – Oblubienicą (Mk 2,19; J 3,29). Święty Paweł zachęca Efezjan: „Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus – Głową Kościoła: On – Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom – we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby samemu sobie przedstawić Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5,21-27). Wiliam Barclay podkreśla cztery podobieństwa między małżonkami a relacją łączącą Chrystusa z Kościołem: miłość, bez której małżeństwo nie ma racji bytu; bliskość i zażyłość, dzięki której stają się „jednym ciałem”; radość, przede wszystkim z kochania i bycia kochanym i wierność.
Ojcowie Kościoła uważają, że oblubieńczy charakter Chrystusa z Kościołem został zapoczątkowany na krzyżu. Z boku Chrystusa, Nowego Adama narodził się Kościół, podobnie jak Ewa z boku pierwszego Adama. Wizualnym znakiem owych narodzin i zaślubin są woda i krew, wypływające z przebitego serca Jezusa, symbole chrztu i Eucharystii, sakramentów rodzących dzieci Kościoła i umacniających w łasce uświęcającej (pełni życia i relacji z Bogiem).
Po zakończeniu liturgii niebieskiej na scenie pojawia się ponownie anioł interpretator. Zachęca Jana, by zapisał „prawdziwie słowa Boże: „Błogosławieni, którzy są wezwani na ucztę Godów Baranka!” (Ap 19,9). To czwarte błogosławieństwo Apokalipsy, które każdy kapłan powtarza, zapraszając wiernych do Stołu Pańskiego w czasie Eucharystii. Błogosławieństwo zapowiada radość uczty wiecznej wraz z Chrystusem. Motyw uczty niebiańskiej pojawia się u Izajasza: „Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win” (Iz 25,6). Za taką ucztą tęsknił każdy pobożny Izraelita. Jezus nawiązywał do niej w swoich przypowieściach o zaproszonych na ucztę i o godach królewskich (Łk 14,16–24; Mt 22,2–14). Przedsmak tej uczty stanowiła Ostatnia Wieczerza, w czasie której ustanowił Eucharystię (Łk 22,19-20; por. Łk 22,29-30). W piękny sposób wyraża tę rzeczywistość jedna z antyfon uroczystości Bożego Ciała: „O święta uczto, na której pożywamy Chrystusa, odnawiamy pamięć Jego męki, dusze napełniamy łaską, i otrzymujemy zadatek przyszłej chwały”.
Po słowach anioła Jan upadł na ziemię, pragnąc go uczcić. Usłyszał jednak karcące słowa: „Bacz, abyś tego nie czynił, bo jestem twoim współsługą i braci twoich, co mają świadectwo Jezusa. Bogu samemu złóż pokłon!” (Ap 19,10). Być może chodzi tutaj o przestrogę przed boskim kultem aniołów. W niektórych wspólnotach Azji Mniejszej traktowano ich bowiem na równi z Chrystusem i przypisywano rolę pośredników zbawienia. Chrystus uważany był za swego rodzaju archanioła (Kol 2,18). Apokalipsa podkreśla z naciskiem, że tylko Bogu należy oddawać boską cześć. Zaś aniołowie są jedynie Jego sługami. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „W całym swoim bycie aniołowie są sługami i wysłannikami Boga. Ponieważ zawsze kontemplują «oblicze Ojca… który jest w niebie» (Mt 18,10), są wykonawcami Jego rozkazów, «by słuchać głosu Jego słowa» (Ps 103,20)”.
Pytania do refleksji:
- Jak często modlisz się psalmami? Który z nich należy do twoich ulubionych dlaczego?
- Jak często w twojej modlitwie pojawia się uwielbienie i wychwalanie Boga?
- Jak rozumiesz rolę Kościoła jako Oblubienicy Chrystusa?
- Czy mógłbyś wskazać podobieństwa między małżeństwem a relacją Chrystusa do Kościoła?
- Czy masz nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa?
- Co czujesz, gdy podczas Eucharystii słyszysz słowa: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata. Błogosławieni, którzy zostali wezwani na Jego ucztę”?
- Czy przemawia do ciebie obraz uczty wiecznej?
- Komu przypisujesz moc boską?
fot. Stock










