W warszawskim Sanktuarium św. Andrzeja Boboli, dokładnie w pierwszy dzień wiosny, pięciu młodych mężczyzn wypowiedziało swoje „jestem”. Choć pochodzą z różnych stron Polski i z Czech, a w ich życiorysach znajdziemy pracę fizyczną, studia techniczne i misje na Syberii, dziś połączył ich jeden cel: służba. Uroczystość święceń diakonatu stała się nie tylko świętem zakonu jezuitów, ale poruszającym świadectwem Kościoła, który potrafi „kwitnąć” tam, gdzie są mocne korzenie.

Uroczystość, która odbyła się 21 marca 2026 roku przy ulicy Rakowieckiej, zgromadziła rodziny, przyjaciół oraz współbraci z obu polskich prowincji Towarzystwa Jezusowego, a także z prowincji czeskiej. Szafarzem sakramentu był biskup Michał Janocha, biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej, który w swojej homilii wielokrotnie odwoływał się do symboliki diakonatu jako znaku chrześcijańskiej służby.

Ludzie, którzy „mierzą wysoko”

Ojciec Rafał Sztejka, rektor warszawskiego Kolegium Jezuitów, przedstawiając kandydatów, użył wymownej metafory: nazwał ich ludźmi „kwitnącymi” dobrem i pokorą. Podkreślił, że ich zjednoczenie i solidarność, wyrażone hasłem „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”, są żywym doświadczeniem wspólnoty zakonnej. Kandydaci na swoim zaproszeniu umieścili zdjęcie wykonane na dachu domu zakonnego w Rzymie, co miało symbolizować ich pragnienie patrzenia dalej i mierzenia wyżej, by pokonywać wszelką małostkowość.

Wśród nowo wyświęconych diakonów znaleźli się mężczyźni o niezwykle barwnych życiorysach. Karol Cygan, 34-letni absolwent krakowskiej AGH, od lat angażuje się jako wolontariusz w warszawskim hospicjum dla dzieci. Z kolei Roman Frolek z Czech, zanim wstąpił do zakonu, pracował jako tokarz i spawacz, a dziś fascynuje się wpływem algorytmów mediów społecznościowych na społeczeństwo. Każdy z nich przyniósł do ołtarza inną historię, którą teraz oddaje na służbę Bogu.

Od Syberii po język migowy

Równie ciekawe są drogi pozostałych diakonów. Robert Hryniewicz, urodzony w 1976 roku we Wrocławiu, to były nauczyciel i wychowawca, wierny kibic żużlowej Sparty. Piotr Marmuszewski ze Starego Sącza, zanim zaangażował się w duszpasterstwo akademickie „Dąb”, przez dwa lata uczył religii w szkołach europejskich w Belgii. Najmłodszy z nich, Wojciech Urbański, ma za sobą dwuletnią praktykę duszpasterską w Tomsku na Syberii, a obecnie studiuje polski język migowy, by posługiwać osobom niesłyszącym.

To zróżnicowanie doświadczeń podkreśla uniwersalność powołania, o której mówił w kazaniu biskup Janocha. Przypomniał on, że greckie słowo trapeza oznacza zarówno stół, przy którym dokonuje się posługa charytatywna, jak i ołtarz. „Diakonat sakramentalny jest obrazem diakonatu, do którego jesteśmy wszyscy powołani przez chrzest” – podkreślał hierarcha, ostrzegając jednocześnie przed pokusą „wchodzenia na piedestał” i chęcią dominacji, która drzemie w każdym człowieku.

Cud wdzięczności i pamięci

Podczas liturgii wybrzmiało mocne wezwanie do powrotu do korzeni. Biskup Janocha wskazał, że każdy etap życia – od miłości rodziców, przez dar chrztu, aż po spotkanych na drodze nauczycieli i katechetów – jest częścią „cudu”, który doprowadził tych mężczyzn do dnia święceń. To dziękczynienie, czyli biblijna Eucharystia, było motywem przewodnim modlitwy w sanktuarium przy Rakowieckiej.

W imieniu nowo wyświęconych głos zabrał diakon Robert Hryniewicz, który dziękował nie tylko Bogu i przełożonym, ale przede wszystkim rodzicom – tym obecnym w świątyni i tym, którzy są już z Panem. Szczególnym akcentem było podziękowanie wspólnocie niesłyszących oraz gościom z Czech, do których diakon zwrócił się w ich ojczystym języku. Jako wyraz wdzięczności, biskup otrzymał od jezuitów stułę, medal z wizerunkiem ojca Jana Beyzyma, „ apostoła trędowatych” oraz… talię kart mattonowych, a także zaproszenie na kolejne mattony.

Jedność ponad granicami

Uroczystość miała również wymiar głęboko wspólnotowy dla samego zakonu. Ojciec Zbigniew Leczkowski, prowincjał Prowincji Wielkopolsko-Mazowieckiej, podkreślił, że fakt pochodzenia nowych diakonów z trzech różnych prowincji jest ważnym znakiem jedności. Podziękował rodzinom za stworzenie „klimatu miłości i życzliwości”, w którym mogły wzrosnąć te powołania, zaznaczając, że od teraz stają się oni częścią jednej, wielkiej jezuickiej rodziny.

Po zakończeniu liturgii świętowanie przeniosło się do sal Collegium Bobolanum, gdzie przy wspólnym stole zasiedli jezuici, ich rodziny i przyjaciele. To był czas rozmów, spotkań i budowania relacji, które mają być fundamentem ich przyszłej pracy. Nowi diakoni już wkrótce podejmą kolejne zadania – od studiów specjalistycznych w Rzymie czy Madrycie, po pracę dydaktyczną w Mysłowicach. Misja, która rozpoczęła się na Rakowieckiej, ma prowadzić ich wszędzie tam, gdzie potrzebna jest pokorna służba drugiemu człowiekowi.

Zdjęcia: Górajka Foto Studio