Obchody 46. rocznicy Porozumień Sierpniowych zgromadziły w Łodzi polityków, związkowców i duchownych. Biskup Zbigniew Wołkowicz przypomniał zgromadzonym, że u źródeł tego potężnego ruchu społecznego stał Kościół oraz nauka Chrystusa. Dzisiaj, gdy jedność Polaków wydaje się odległym wspomnieniem, słowo „Solidarność” brzmi jak wezwanie do natychmiastowego działania. Czy potrafimy jeszcze tworzyć prawdziwą wspólnotę, czy „Solidarność” pozostała jedynie historycznym szyldem na sztandarach?
W sanktuarium Najświętszego Imienia Jezus w Łodzi bp Zbigniew Wołkowicz odprawił uroczystą Mszę świętą w intencji Ojczyzny z okazji 46. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania NSZZ „Solidarność”. Obok siebie w ławkach zasiedli przedstawiciele władz państwowych, samorządowcy, parlamentarzyści oraz członkowie związku. Widok polityków różnych opcji, skupionych wokół jednego ołtarza, zawsze budzi lekkie zaskoczenie – w końcu na co dzień częściej wymieniają ciosy niż uściski dłoni. Wśród zgromadzonych wyróżniali się między innymi doradca prezydenta RP Karola Nawrockiego – Jacek Saryusz-Wolski, poseł Włodzimierz Tomaszewski oraz były prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki.
Zebranych przywitał proboszcz, o. Krzysztof Ołdakowski SJ. Zamiast akademickich wspomnień, wezwał do modlitwy o to, by ideały z sierpnia 1980 roku nie stały się jedynie eksponatami w muzeum pamięci narodowej. „Spotykamy się z okazji 46. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, z okazji powstania Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego «Solidarność», aby prosić, żeby te ideały, które przyświecały wtedy Polakom, zawsze były żywe i znalazły przełożenie na konkretne warunki życia w aktualnym momencie” – mówi o. Ołdakowski SJ.

Fot. BP archidiecezji łódzkiej
Słabość, która szuka wsparcia
W homilii biskup pomocniczy archidiecezji łódzkiej Zbigniew Wołkowicz skupił się na politycznych laurkach, lecz dotknął chrześcijańskiego wymiaru walki o wolność. Zwrócił uwagę na ludzką kondycję i zauważył, że człowiek sam z siebie pozostaje słaby. Dopiero wiara w Boga pozwala ludziom podejmować działania, które znacząco przekraczają ich własne, naturalne możliwości.
Z tej diagnozy ludzkiej słabości bp Zbigniew Wołkowicz wyprowadził konkretny wniosek moralny. Wskazał, że zadaniem ludzi wierzących jest jednoznaczne stanie po stronie osób słabych i uciemiężonych. Solidarność nie polega bowiem na teoretycznych rozważaniach, lecz na zjednoczeniu się z potrzebującymi w celu dodania im sił i wskazania drogi wyjścia z trudnej sytuacji. „Jeżeli jesteśmy ludźmi wierzącymi, to naszym zadaniem jest stanąć po stronie słabych, uciemiężonych, stać się jedno z nimi, po to, by dodać im sił, by wskazać drogę wyjścia” – mówi bp Zbigniew Wołkowicz.
Fundament silniejszy niż system
Zdaniem hierarchy, to właśnie taka aktywna postawa leżała u samych początków robotniczego buntu w 1980 roku. Bp Zbigniew Wołkowicz przypomniał o kluczowej roli Kościoła i nauczania Chrystusa w narodzinach „Solidarności”. To zawierzenie życia Bogu dawało ludziom odwagę i siłę do walki z systemem komunistycznym, który ówcześnie wydawał się większości społeczeństwa całkowicie nie do pokonania. „U źródeł Solidarności był Kościół, było nauczanie Chrystusa, było to zawierzenie swojego życia Panu Bogu, by On dawał siłę walczyć z systemem, który wydawał się nie do pokonania” – mówi bp Zbigniew Wołkowicz.
Bp Zbigniew Wołkowicz opisał mechanizm działania dawnego ruchu jako prosty proces radzenia sobie ze złem. Gdy pojawia się niewola i brak wolności, jedyną skuteczną drogą pozostaje zjednoczenie. Ludzie muszą najpierw połączyć siły z tymi, którzy bezpośrednio cierpią z powodu niesprawiedliwości, a następnie zjednoczyć się głęboko między sobą. „Jest problem, jest niewola, nie jesteśmy wolni, jest zło, któremu trzeba się przeciwstawić. Więc przyjmujemy tę drogę, jednoczymy się z tymi, którzy tak żyją, ale jednoczymy się między sobą” – mówi bp Zbigniew Wołkowicz.

Fot. BP archidiecezji łódzkiej
Jedność wbrew różnicom
Dzisiaj to historyczne doświadczenie stawia przed Polakami zupełnie nowe, trudne wyzwania. Bp Zbigniew Wołkowicz wskazał, że najważniejszym zadaniem na współczesne czasy pozostaje odbudowanie jedności pomimo istniejących i widocznych różnic poglądów. Związek u swoich początków czerpał siłę właśnie z tego, że ludzie potrafili mimo różnorodności tworzyć jedną, zwartą wspólnotę, zdolną do pokonywania przeciwności. „Potrzebujemy tego, co było też siłą tego związku na początku – jedności. Tego, byśmy potrafili, pomimo różnorodności, tworzyć jedną wspólnotę. Bo wtedy mamy siłę, wtedy potrafimy przezwyciężać to wszystko, co się dzieje” – mówi bp Zbigniew Wołkowicz.
Nawiązując do biblijnej modlitwy Jezusa o jedność uczniów, bp Zbigniew Wołkowicz zachęcił wszystkich uczestników liturgii do osobistego zaangażowania. Zaapelował, by każdy stawał się realnym narzędziem jedności w swoich środowiskach życia i pracy. Warunkiem koniecznym pozostaje jednak stała gotowość do obrony najsłabszych członków społeczeństwa, na wzór postawy Chrystusa. „Módlmy się o to, abyśmy potrafili być narzędziami jedności tam wszędzie, gdzie nas Pan Bóg postawił. Ale właśnie z tą perspektywą, że jesteśmy gotowi stanąć po stronie tych najsłabszych, tak jak Jezus” – mówi bp Zbigniew Wołkowicz.

Fot. BP archidiecezji łódzkiej
Lekcja, która wciąż trwa
Uroczystość w Łodzi wpisuje się w szerszy kontekst narodowego święta. 31 sierpnia Polacy obchodzą Dzień Solidarności i Wolności, który Sejm RP ustanowił w 2005 roku w celu upamiętnienia zrywu z 1980 roku. Tamte wydarzenia zapoczątkowały demontaż systemu komunistycznego w Polsce i całej Europie Środkowo-Wschodniej.
Choć sygnatariusze podpisywali historyczne porozumienia kolejno w Szczecinie, Gdańsku, Jastrzębiu-Zdrój oraz Hucie Katowice w Dąbrowie Górniczej, to właśnie data podpisania Porozumienia Gdańskiego – 31 sierpnia – pozostaje głównym symbolem, który otworzył drogę do powstania legalnego związku zawodowego. Pytanie biskupa o współczesną jedność pokazuje jednak, że o ile wolność wywalczono kilkadziesiąt lat temu, o tyle lekcję wzajemnej solidarności wciąż musimy odrabiać na nowo.











