Dzisiaj w praktyce istnieją dwie skrajne tendencje w stosowaniu zasady upominania. Jedna polega na moralizowaniu, wytykaniu błędów, krytykowaniu; druga, liberalna – na milczeniu i tolerancji. Ta tendencja znajduje swój wyraz między innymi w tzw. bezstresowym wychowaniu.

Jezus proponuje cztery kroki upomnienia:

  1. Gdy twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy (Mt 18,15). Najpierw upomnij go w cztery oczy. A więc nie mieszaj do tego innych. Jeśli sprawa pozostanie między wami, w dyskrecji, łatwiej uzyskasz pojednanie. Jeśli cię posłucha – może nawet pozyskasz przyjaciela.

Św. Ignacy w regułach o prowadzeniu rozmów zaleca, by zawsze starać się zawsze ocalić wypowiedź bliźniego i szukać tego, co w niej pozytywne.

  1. Weź ze sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa (Mt 18,16). Drugi krok polega na znalezieniu mądrych i dyskretnych osób, które nasi bliźni darzą zaufaniem. Osoby te, stojąc poza konfliktem, mogą w sposób bezstronny, obiektywny złagodzić napiętą atmosferę, doprowadzić do pojednania.
  2. Donieś Kościołowi! (Mt 18,17). Jezus ma na myśli wspólnotę, która gromadzi się wokół sakramentów i słowa Bożego. Dalej powie: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18,19n). Zaangażowanie całej wspólnoty w modlitwę i miłość może przyczynić się do pojednania i przywrócenia jedności.

Warto pomyśleć, czy nie należałoby częściej stosować tej rady Jezusa i włączać całą wspólnotę w modlitwę o pojednanie, pamiętając, że takie postępowanie niejako angażuje samego Boga. Tam gdzie nie powiodło się jednej osobie, może udać się wspólnocie, a już na pewno uda się Bogu.

  1. Jeśli cały proces zmierzający do pojednania okaże się bezskuteczny, nie należy rezygnować. W takiej sytuacji Jezus mówi: niech ci będzie jak poganin i celnik (Mt 18,17). Niektórzy egzegeci interpretują te słowa jako wykluczenie ze wspólnoty. Jednak taka interpretacja jest daleka od ducha Jezusa.

Faryzeusze zarzucali Jezusowi, że jest przyjacielem celników i grzeszników. A Jezus mówił, że poganie i celnicy wyprzedzają faryzeuszy w drodze do Królestwa Bożego. Jeżeli nasz winowajca nie posłucha Kościoła, to powinniśmy postępować wobec niego jak Jezus, czyli  okazywać maksimum cierpliwości i miłości, czekać na swego brata, szukać nowych dróg dotarcia do niego, pamiętając o słowach: miłuj bliźniego swego jak siebie samego (por. Mt 22,39).

Papież Franciszek napisał: Braterskie upomnienie leczy ciało Kościoła. To jak dziura w tkaninie, którą należy zaszyć. I tak jak nasze mamy czy babcie starannie cerują, tak samo należy postąpić, kiedy następuje potrzeba braterskiego upomnienia. Jeśli nie jesteś w stanie tego dokonać z miłosierną miłością, w prawdzie i z pokorą, to tylko kogoś obrazisz, ugodzisz człowieka w serce, rozpuścisz kolejną plotkę, która rani, a sam staniesz się ślepym obłudnikiem. (…) Znakiem, który może nam pomóc zrozumieć, że nie postępujemy właściwie jest uczucie zbliżone do radości, kiedy widzimy, że u braci coś nie gra, i uznajemy, że należy zwrócić na to uwagę. Wtedy trzeba uważać, ponieważ takie uczucie nie pochodzi od Boga.

Gdy mieszkałem w naszej jezuickiej wspólnocie w Berlinie, była taka praktyka, że raz w tygodniu wspólnie omawialiśmy blaski i cienie naszej wspólnoty. Każdy wypowiadał się najpierw (bez osądzania i krytykowania), jakie widzi plusy, a potem minusy naszego wspólnego życia. Następnie zastanawialiśmy się, co zmienić i w jakim kierunku iść dalej, żeby wspólnota funkcjonowała lepiej. Na końcu był moment uścisku dłoni, a potem agapa. Gdyby taka prosta praktyka była możliwa w naszych wspólnotach, wniosłaby naprawdę wiele dobra…

Pytania do refleksji:

  • Czy podejmuję praktykę upomnienia braterskiego?
  • Co leży u podłoża mojego upominania (bądź nie upominania) bliźnich: (chęć upokorzenia innych, pycha, potrzeba dowartościowania siebie, usprawiedliwianie własnych podobnych zachowań, troska o bliźniego, miłość…)?
  • W jaki sposób upominam? Czy moje upomnienia nie ranią bliźnich?
  • Jakie grzechy osobiste dokładam do mojej wspólnoty? Co mogę jeszcze uczynić, aby moja wspólnota stawała się miejscem pojednania i przebaczenia?

fot. Pixabay