Wyjątkowej wartości dzieło Giovanniego Belliniego „Opłakiwanie zmarłego Chrystusa”* stanowiło pierwotnie zwieńczenie nastawy ołtarza w kościele san Francesco w Pesaro.

Obraz nie ma tła, większą część powierzchni obrazu wypełnia postać Chrystusa oraz trzy inne postacie: Józef z Arymatei, Nikodem i Maria Magdalena. Są to postacie, które pojawiają się w Ewangeliach, w opowieści o śmierci Jezusa, o złożeniu ciała z krzyża i o pogrzebie.

Maria z Magdali, jak przekazuje tradycja, była wśród kobiet obecnych przy ukrzyżowaniu, pozostając pod krzyżem aż do śmierci Pana; później, według Ewangelii Jana, była pierwszą, która odkryła, że grób jest pusty i miała widzenie Zmartwychwstałego.

Józef z Arymatei jest przedstawiony w Ewangelii wg. Św. Marka, jako cieszący się uznaniem członek Sanhedrynu, „który również oczekiwał królestwa Bożego” (Mk 15,42-46). Św. Łukasz dodaje, że był „człowiekiem dobrym i sprawiedliwym” (por. Kpł 10, 1-24), który nie zgodził się z wyrokiem, wydanym przez pozostałych członków Sanhedrynu (Łk 23,50-53) w odniesieniu do Chrystusa. Św. Mateusz informuje, że posiadał grób w ogrodzie w pobliżu miejsca ukrzyżowania i że nigdy nie był on używany (Mt 27,52-53; 57-60). Od św. Jana i św. Marka dowiadujemy się, że wraz z Nikodemem, innym członkiem Sanhedrynu, udał się do Piłata i poprosił o ciało Pana, aby je pogrzebać.

Św. Jan podaje, że Nikodem był „głową Żydów” (por. J 3, 1). Stał się uczniem Jezusa podobnie jak Józef z Arymatei, ale potajemnym, ze strachu przed Żydami (por. J 7, 15). Udał się do Jezusa w nocy, pragnąc poznać lepiej Jego naukę (J 3, 1-21). Zorganizował z Józefem pogrzeb Jezusa i przyniósł „mieszankę mirry i aloesu, około stu funtów” (por. J 19,39) tj. równowartość około 30 kg, aby przygotować ciało przed pogrzebem i owinąć je nowym całunem zgodnie ze zwyczajem Żydów (por. J 19, 38-40). Wreszcie pomógł Józefowi pochować Jezusa w nowym grobie wykutym w skale (por. J 19, 39-42). Józef i Nikodem są dwoma uczniami Pana, ale pozostają w ukryciu. Jednak nadszedł czas, kiedy musieli się zdeklarować. Miłość do Mistrza, niesprawiedliwość i przemoc, którą mu zadano oraz wypływający z wiary wymóg grzebania zmarłych, nakaz szczególnie odczuwany przez pobożnego Izraelitę, a także bliskość święta Paschy, sprawiły, że wyszli z ukrycia i przyznali się, kim są. Od tego dnia będą postrzegani przez wszystkich, jako uczniowie Ukrzyżowanego i doświadczą pogardy, która już uderzyła w ich Mistrza. Co więcej, dotknąwszy martwego ciała Pana i krzyża, narzędzia niesławnej śmierci, nie będą mogli spożywać Paschy Żydów. Nie zdają sobie jeszcze z tego sprawy, ale czyn miłosierdzia, który spełnili, jest przygotowaniem do nowej i ostatecznej Paschy, która ich czeka.

Maria z Magdali jest postacią, którą tradycja często myli z siostrą Łazarza i grzeszną kobietą, obmywającą łzami stopy Jezusa, gdy ten zasiada przy stole w domu Szymona faryzeusza (por. Łk 7). W opisach zmartwychwstania według Ewangelii św. Jana odgrywa ona szczególnie istotną rolę. To ona, przybywając do grobu pierwszego dnia po szabacie, zastaje go otwarty i pusty i biegnie, by ogłosić to uczniom. To ona pierwsza zobaczy zmartwychwstałego Jezusa.

Obraz Belliniego ukazuje przygotowanie ciała Jezusa do pogrzebu. Są na nim ukazane trzy postacie ewangeliczne, oddające cześć ciału Zbawiciela przez wykonanie przepisanych obrzędów.
Martwe ciało Pana wygląda tak, jakby właśnie wyszło z kąpieli pogrzebowej; częściowo jest już pokryte nowym całunem, którym wkrótce będzie całkowicie spowite, ukrywając je przed wzrokiem tych, którzy go kochali. Już teraz można w nim zobaczyć coś, co wkrótce się objawi. Ciało Jezusa wydaje się młode, silne. Jego kolor nie jest kolorem śmierć, ale kogoś, kto żyje i jest jakby we śnie. Zniknęły ślady okrutnych tortur. Widoczna jest tylko rana boku, z której nadal wypływa krew i woda, cienka nić krwi wciąż spływa na czoło, przypominając o ukoronowaniu cierniem. W tym akcie odzyskania przez ciało ludzkie ukrytego w nim piękna, ten, kto je kontempluje, jest zaproszony, by dostrzec majestat Tego, Który już zasiada po prawicy Ojca i ma otrzymać królestwo.

Tym, co jest ofiarowane do kontemplacji, jest Ciało Ukochanego z Pieśni nad Pieśni, które Pismo św. opisuje w jego męskim pięknie i w pełni emanującej z niego mocy. Tak mówi Pismo święte: „Miły mój śnieżnobiały i rumiany… kędziory jego włosów jak gałązki palm, czarne jak kruk. Oczy jego jak gołębice nad strumieniami wód. … Jego policzki jak balsamiczne grzędy, dające wzrost wonnym ziołom. Jak lilie wargi jego, kapiące mirrą najprzedniejszą. Ręce jego jak pierścienie ze złota… Tors jego — rzeźba z kości słoniowej, pokryta szafirami. Jego nogi — kolumny z białego marmuru, … Taki jest miły mój, taki jest przyjaciel mój, córki jerozolimskie! (por. Pnp 5, 10-16)”. W obrazie tym jest więc zaproszenie, by zobaczyć Oblubieńca, który jest przygotowywany do nocy poślubnej w wieczór weselny, oraz ofiarę krzyża, która jawi się jako oblubieńcze przymierze Chrystusa z Jego Kościołem, reprezentowanym tutaj przez Marię Magdalenę.

Ciało Jezusa spoczywa na skraju sarkofagu, który ma je przyjąć. Dzięki oryginalnej kompozycji postać przedstawiona jest w trzech czwartych, z tułowiem podtrzymywanym przez Józefa z Arymatei, z wysoko uniesioną głową, lekko odchyloną do tyłu i wspierającą się o ramie Józefa. Postać Chrystusa jest pełna podniosłego majestatu. Grób i całun, który ledwo zakrywa nogi, nawiązują do łoża małżeńskiego.

Przed nim stoi Maria Magdalena, trzymająca jego lewą rękę w akcie namaszczania rany po gwoździu. Maria ma rozpuszczone włosy, są to oznaki żałoby, ale nawiązują także do spotkania w domu Szymona Faryzeusza, gdzie podczas uczty grzesznica umyła stopy Pana i osuszył je włosami oraz do obrazu Oblubienicy, która spotyka Oblubieńca i rozwiązuje swoje włosy. Tutaj Maria z Magdali z delikatnością i kobiecą troską namaszcza rany swego Pana w geście oblubienicy, która troszczy się o swego ukochanego. Maria z Magdali jest, jak powiedzieliśmy wcześniej, ewangelicznym obrazem oblubienicy z Pieśni nad Pieśniami, która spotkała Jezusa Oblubieńca w ogrodzie w Wielkanoc. Ta scena, nawiązująca do namaszczenia w domu Łazarza na dzień pogrzebu, zgodnie z tym, co mówi Jezus (J 12, 1-11) i jest już wstępem do radości paschalnej.

To, co kontemplujemy, to scena, która nieustanie odsyła nas od Pasji do Wielkanocy, od żałoby do radości, ale zawsze tam, gdzie króluje Życie. Cała scena przedstawia w miniaturze wesele, które odbywa się w obecności dwóch świadków, którymi są właśnie Józef z Arymatei i Nikodem, przyjaciele Oblubieńca, którzy mu towarzyszą aż na skraj grobowca, będącego jednocześnie izbą weselną. Obaj mają wyraz twarzy naznaczony opanowanym bólem. Przeważa w tym wszystkim pokój, zwiastun radości, która ich czeka.

Za Marią z Magdali stoi Nikodem; ma surowy, imponujący, a zarazem pokorny wygląd: trzyma naczynie, z którego Magdalena czerpie maść, patrząc ze skupieniem na twarz Pana, jakby chciał odcisnąć jej wygląd w swoich oczach i sercu.

To, co proponuje widzowi obraz, jest zarazem bardzo delikatne, a jednocześnie nie stroni od mocnych i poważnych uczuć, widocznych w spokojnych i wyrażających boleść twarzach dwu uczniów oraz w opuchniętych od płaczu oczach Marii Magdaleny. Prawa ręka Jezusa, spoczywająca na udzie, podobnie jak i lewa trzymana delikatnie rękami Marii, jak również postawa całego ciała z torsem lekko spoczywającym na piersi Józefa, wyrażają niebywała decyzję Pana, by oddać się w ręce swoich stworzeń, przyjmując ich wyrazy oddania, tak jak przyjął bicie i obelgi w czasie męki.

Wreszcie detal, który narzuca się przy pierwszym spojrzeniu: naczynie z maścią trzymane przez Nikodema. Wraz z postawą oraz wyrazem twarzy postaci, ukazuje nam swego rodzaju itinerarium modlitwy: jest tu czuła troska Józefa z Arymatei, zraniona przyjaźń widoczna na twarzy Nikodema oraz namiętna i czuła miłość Marii, która delikatnie trzyma lewą rękę Jezusa-Oblubieńca, prawą zaś namaszcza ranę po gwoździu. Wynika z tego, że naczynie z pachnidłami, kryje w sobie nie tylko drogocenną maść, ale wyobraża serce, w którym rodzą się uczucia i modlitwa. Modlitwa jawi się tu, jako wyznanie miłości do Tego, który oddał swoje życie „za mnie”. Scena emanuje jednocześnie bólem z powodu niesprawiedliwej i gwałtownej śmierci przyjaciela; męską i czułą miłością oraz przywiązaniem, które nie da się od Niego oderwać. To prawdziwy ślub Pana. Świat staje się płodny dzięki wodzie wypływającej z otwartego boku Pana.

Po przeczytaniu tekstu prezentującego dzieło Giovanniego Belliniego spójrzmy jeszcze raz na reprodukcję obrazu. Tam, gdzie się zatrzyma nasze spojrzenie, postarajmy się pozostać, wewnętrznie smakując to, co on w nas wywołał. Kiedy już się nasycimy, zwróćmy się do Pana słowami, które spontanicznie rodzą się w naszym sercu. Kontynuujmy to ćwiczenie ze spokojem w sercu, nasycając się pociechą, jaką z niej czerpiemy. Na koniec dziękujemy Panu za Jego dar.

La Redazione (Messaggio del Cuore di Gesu)
Contemplazione, La Redazione, Messaggio del Cuore di Gesu, Novembre 2017, p. 13-18.

Kontemplacja, Redakcja, Posłaniec Serca Jezusa, Rzym, Listopad 2017, s. 13-18; tłumaczenie z j. włoskiego o. Henryk Droździel SJ

*Compianto su Cristo morto,
Giovanni Bellini (Pala di Pesaro),
1474, olej na desce (107 × 84),
Pinacoteca Vaticana, Citta del Vaticano, Roma.

Źródła
https://m.museivaticani.va/content/museivaticani-mobile/it/collezioni/musei/la-pinacoteca/sala-ix—secolo-xv-xvi/giovanni-bellini–compianto-sul-cristo-morto.html
https://it.wikipedia.org/wiki/Pala_di_Pesaro