Ps 23 jest często nazywany psalmem pasterza. W starożytnym Wschodzie obraz pasterza był klasycznym symbolem królów i bogów. Naród izraelski, który początkowo był narodem koczowniczym, nadał ten tytuł Bogu – Jahwe. Również Jezus często nawiązuje do tego obrazu. Sam nazywa siebie Dobrym Pasterzem (J 10, 1-18).

Obraz pasterza ukazany jest w relacji do owiec. Pasterz pozwala leżeć na zielonych pastwiskach, prowadzi nad wody, gdzie można odpocząć. Obrazy te należy odnieść do stepów Palestyny. Znalezienie zielonego pastwiska i źródła wody na pustyni wymaga niewątpliwie wielkich umiejętności.

Pasterz nie tylko troszczy się o najlepsze pastwiska, gdzie owce mogą znaleźć pokarm, odpoczynek i pokrzepienie. Pasterz prowadzi owce po właściwych ścieżkach. Na pustyni Judzkiej nietrudno wpaść w rozpadlinę, co może zakończyć się śmiercią. Pasterz zna właściwe ścieżki i pozwala owcom przemieszczać się bezpiecznie.

Aby zapewnić bezpieczeństwo stadom, pasterz posługuje się kijem i laską. Kij był krótką maczugą przeznaczoną do obrony stada przed wilkami. Laska, odpowiednik dzisiejszego pastorału biskupa, była długim, zakrzywionym kijem, na którym pasterz się wspierał. Służyła do badania terenu, aby utrzymać z daleka błąkające się psy. Służyła również do przyciągania zagubionych owiec.

Dla semitów pasterz był więcej niż zwyczajnym przewodnikiem, był towarzyszem podróży, który narażał się na niebezpieczeństwa, głód i pragnienie, podobnie jak owce. Tylko on dawał pewność i bezpieczeństwo. Był wybawicielem. Metafora ta ukazuje troskę i miłość pasterza do stada; ukazuje to co Pan czyni dla nas.

Kolejną metaforą psalmu jest obraz biesiady: Stół dla mnie zastawiasz, namaszczasz mi głowę olejkiem, kielich mój przeobfity. Kardynał Martini tak go komentuje: Wyobraźmy sobie, że jesteśmy pod namiotem, na macie rozciągniętej na ziemi, a obok stoją soczyste potrawy, które bierze się rękami, trochę podpłomyka macza się w sosie z kawałkami mięsa; wyobraźmy sobie, że godzinami cieszymy się podczas tej wspólnej wieczerzy. Przed rozpoczęciem uczty ten, który nas zaprosił, wylewa na nas perfumy „namaszczasz mi głowę olejkiem” jak to zrobiła Maria z Betanii, kiedy Jezus wszedł do jej domu. Na stole stoi także puchar przelewającego się, musującego, dającego radość wina. Mamy tutaj obraz niezwykłej wschodniej gościnności. Pan namaszcza wonnościami głowy zaproszonych, podaje kielich przyjaźni, zastawia stół, który oznacza troskliwość, opiekę, więź, a następnie sam usługuje (Łk 12,37). W obrazie gospodarza troszczącego się o gości autor psalmu podkreśla troskę Boga o człowieka. Jest on także symbolem uczty eucharystycznej (J 6, 35nn).

Ostatni obraz psalmu przechodzi w obraz domu Pańskiego. Gościnny namiot staje się świątynią, domem Bożym, miejscem modlitwy i liturgii, doświadczeniem radości i bliskości Boga, osobistej relacji z Nim.  

Oprócz tych pięknych, poetyckich obrazów psalm zawiera pewne słowa klucze. Każdy z tych słów – kluczy może być przedmiotem naszego wewnętrznego smakowania. Wszystkie można ostatecznie sprowadzić do przesłania: Nie brak mi niczego, ponieważ Ty, Panie jesteś ze mną, zapewniasz mi bezpieczeństwo i mieszkam w Twoim domu. Słowa te są pociechą na nasze lęki, obawy, niepewności. Są odpowiedzią na wszystkie niepokoje ludzkiego serca.

Czy doświadczam, że Jezus jest moim Pasterzem? Czy czuję Jego troskę o mnie? W jaki sposób doświadczam Jego bliskości, przyjaźni, miłości?  Czy potrafię cieszyć się i dziękować za nakryty stół, spokojne miejsce nad wodą i olejek na mojej głowie? Czy pozwalam Bogu, by pomagał mi swą „laską pasterską”, czy raczej sam chcę rozwiązywać wszystkie moje problemy?

Ps 23 jest psalmem ufności i nadziei. Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Owca w obecności pasterza czuje się bezpiecznie. Podobnie, jak dziecko w ramionach matki. Lęki przed złem zostają zniwelowane bliskością i ufnością Dobremu Pasterzowi. Czy te słowa są dla mnie pociechą? Czy potrafię swoje niepokoje dotyczące siebie i swojej przyszłości wyciszać i przezwyciężać zaufaniem i wiarą Jezusowi – Dobremu Pasterzowi?

Być może na te pytania odpowiemy sobie pozytywnie. Ale ich autentyczność zostaje skonfrontowana z kolejnymi słowami tego psalmu: zła się nie ulęknę – chociażbym chodził ciemną doliną. Jeśli przeżywamy dobre chwile, nie doświadczamy strapień czy problemów, łatwo przychodzi nam zaufanie. Gdy jednak wchodzimy do ciemnej doliny, kiedy spotyka nas niepowodzenie, doświadczamy samotności, fiaska naszych planów czy marzeń, gdy przychodzi cierpienie fizyczne czy duchowe, trudno jest powiedzieć: kroczę ciemną doliną, ale mam pokój, bo Pan jest ze mną. Ciemna dolina jest dla nas pytaniem, na ile zawierzyliśmy Jezusowi – Dobremu Pasterzowi.

Zauważmy, że Jezus nie uciekał od ciemnej doliny, ale wszedł w nią świadomie, mocny więzią ze swoim Ojcem. Tak było w ciemnej dolinie Getsemani i w całkowitym opuszczeniu i ciemnościach na krzyżu. Kontemplacja Jezusa w Getsemani i na krzyżu pozwala zrozumieć, że problem nie leży w ciemnej dolinie, ale w naszym przeżywaniu tej doliny, a ostatecznie w naszej relacji do Pasterza.

Przypomnijmy sobie w tej medytacji nasze ciemne doliny – doświadczenia bezradności, zagubienia, samotności, odłączenia się od Boga, kryzysów. Jak przeżywam takie stany? Czy mam świadomość, że w ciemnej dolinie jest ze mną Jezus? Czy czuję się bezpiecznie w Jego obecności? Czy z ufnością myślę o przyszłych okresach ciemności?

fot. Pixabay