To on stał w cieniu wielkiej mistyczki, dając jej duchowe wsparcie w chwilach największych prób. Ojciec Józef Andrasz SJ, spowiednik św. Faustyny Kowalskiej, jest dziś na prostej drodze do beatyfikacji, a jego proces budzi emocje nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Właśnie mija 66. rocznica jego śmierci, która stała się impulsem do podsumowania prac nad wyniesieniem jezuity na ołtarze.

Oficjalny start procesu beatyfikacyjnego o. Józefa Andrasza nastąpił 1 lutego 2025 roku w Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Od tego momentu jezuicie przysługuje tytuł Sługi Bożego. Jak podkreśla o. Mariusz Balcerak SJ, wicepostulator procesu, zainteresowanie postacią zakonnika jest ogromne – do kurii napływają prośby o relikwie z tak odległych zakątków globu jak Filipiny, Sri Lanka czy Ameryka Południowa. Obecnie szczątki o. Andrasza spoczywają na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie, jednak planowana ekshumacja będzie jednym z kolejnych etapów jego drogi do chwały ołtarzy.

Kościół czeka na cud

Kluczowym elementem, na który czeka teraz Kościół, jest potwierdzony cud za jego wstawiennictwem. Choć do Trybunału zgłosiło się już ponad dwadzieścia osób przekonanych o doznaniu szczególnych łask, o. Balcerak studzi emocje, zaznaczając, że jest za wcześnie na ostateczne oceny. Wśród świadków są osoby mające dziś ponad 90 lat, które znały o. Andrasza osobiście i dostarczyły cennych informacji o jego życiu. Szacuje się, że przy pomyślnym przebiegu prac, proces może potrwać jeszcze od trzech do pięciu lat, gdyż 95 proc. materiałów dowodowych zostało już zgromadzonych.

Rola o. Andrasza w życiu św. Faustyny Kowalskiej była nie do przecenienia. To on, obok bł. ks. Michała Sopoćki, nakazał zakonnicy prowadzenie notatek, które świat poznał jako „Dzienniczek”. To również pod jego kierunkiem Adolf Hyła namalował słynny obraz Jezusa Miłosiernego, który dziś czczony jest w krakowskich Łagiewnikach. Jezuita nie tylko spowiadał „sekretarkę Bożego Miłosierdzia”, ale też sam aktywnie propagował kult Najświętszego Serca Jezusowego i zainicjował nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego w łagiewnickim sanktuarium w 1943 roku.

Był niezwykle charyzmatycznym kierownikiem duchowym

Lista osób, na których życie duchowe wpłynął o. Andrasz, jest imponująca. Oprócz św. Faustyny, był spowiednikiem bł. Anieli Salawy, bł. Marii Klemensy Staszewskiej oraz Sługi Bożej Pauli Zofii Tajber. Miał także wpływ na prof. Henryka Mosinga, legendarnego księdza-epidemiologa z czasów komunistycznych. „Przyczynił się do świętości pięciu osób, które zostały obdarzone przez Kościół tytułami świętych, błogosławionych i sług Bożych” – podkreśla o. Balcerak, wskazując na niezwykłą charyzmę jezuity jako kierownika duchowego.

Ojciec Józef Andrasz był postacią wszechstronną: dyrektorem Wydawnictwa Apostolstwa Modlitwy, redaktorem naczelnym popularnego „Posłańca Serca Jezusowego” oraz tłumaczem wybitnych dzieł ascetycznych. Co ciekawe, badacze ustalili, że jego pradziadek prawdopodobnie był Węgrem. Choć sam nie zostawił po sobie dziennika duchowego, jego sylwetka wyłania się z listów i publikacji, a także z pamięci tych, którym pomagał odnaleźć drogę do Boga. Już w czerwcu na Uniwersytecie „Ignatianum” odbędzie się konferencja naukowa poświęcona jego wkładowi w kult Bożego Miłosierdzia.

Dziś, gdy kult Miłosierdzia Bożego, którego o. Andrasz był filarem, obejmuje cały świat, jego postać staje się symbolem pokornej, ale niezwykle skutecznej służby drugiemu człowiekowi. Historia ta pokazuje, jak wielkie znaczenie w drodze do świętości ma mądry i oddany przewodnik duchowy. Zachęcamy do modlitwy o dar jego beatyfikacji i refleksji nad tym, jak ważni są cisi „powiernicy świętych” w naszym codziennym życiu.