Bóg wzywa Abrama do wędrówki: „Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę” (Rdz 12,1). Bóg żąda od Abrama wyjścia z Charanu i pozostawienia dotychczasowego życia, ziemi rodzinnej, ojczyzny. Jest to bardzo bolesne zerwanie, które wymaga zmiany własnego języka, kultury, zwyczajów, a czasami nawet religii. Doświadczają tego dziś emigranci i uchodźcy, którzy przybywają do Europy z krajów dotkniętych wojną bądź ubóstwem, w nadziei na lepsze życie.
Bóg wymaga od Abrama porzucenia ojcowskiego domu. W jego skład wchodził patriarcha, jako głowa rodziny i rodu, jego żony, niezamężne córki, synowie wraz z rodzinami, jak również służący i niewolnicy. Gdy umierał patriarcha, synowie dziedziczyli tytuł i wszystkie dobra, także ziemie i posiadłości przodków. Zakładali nowe rody lub tworzyli wielką wspólną rodzinę. Opuszczając Charan Abram musiał zrezygnować z prawa do rodzinnego majątku. Musiał zgodzić się, że jego imię zostanie wymazane z pamięci pokoleń; że odtąd pozostanie imigrantem, będzie tylko „jednostką” najniżej stojącą w ówczesnej hierarchii społecznej. Nic więc dziwnego, że ten poziom rozłąki „jest absolutnie najboleśniejszy, rodzi on lęk i samotność. Jest to w pełnym tego słowa znaczeniu rozdarcie, które można porównać do wyjścia z ciepłego i bezpiecznego łona, aby zmierzyć się z ciemnością i niepewnością zewnętrznego świata” (G. Ravasi).
Człowiek z wielkim trudem rezygnuje z poczucia bezpieczeństwa, które daje rodzinny dom i z wartości, jakich uczy i przekazuje. „Człowiek z zasady związany jest ze swoją rodziną i jej historią. Wpływ rodziny widoczny jest w całym życiu człowieka – niektórzy naśladują styl życia rodzinnego, w jakim się wychowali, inni go odrzucają. Mało komu udaje się jednak uwolnić z więzów rodzinnych” (A. Buckenmaier). W tym kontekście dość prowokacyjnie brzmią słowa Jezusa, skierowane do jednego z powołanych, gdy ten chciał dopełnić czynności pogrzebowych wobec ojca: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże!” (Łk 9,60).
Abram, spotykając żywego Boga, nie mógł pozostać dłużej w ojcowskim domu również dlatego, iż czczono tam siły natury i bogów kosmosu. „Nie chciał podzielać tych wierzeń, pozostając w takiej społeczności. On i jego ludzie szukali Boga bardziej godnego niż słońce, księżyc, deszcz i władza królewska. Ów niepokój i poszukiwanie nowego kraju były ściśle ze sobą związane” (A. Buckenmaier).
Wezwanie Boga można interpretować jeszcze w inny sposób. W sensie dosłownym brzmi ono lech lecha, czyli „idź dla ciebie”, „idź tobie”. Słowa te świadczą, że podejmując Boże wezwanie, skorzysta na nim Abram. Bogu chodzi wyłącznie o dobro i korzyści człowieka. „To stały sposób Bożego działania: cokolwiek Bóg mówi do człowieka, cokolwiek mu proponuje, pierwszym tego beneficjentem jest człowiek. (…) Jesteśmy nieufni. Obawiamy się, że jeśli naprawdę wejdziemy w relacje z Bogiem, coś stracimy. Tymczasem Bóg mówi: «Idź tobie» – «Idź dla siebie samego». On wszystko czyni dla człowieka, samemu nic nie zyskując” (J. Kania).
Słowa Boga skierowane do Abrama mogą być również odczytywane w sensie „idź sam”. Opuszczając Charan i ojcowski dom Abram skazuje się na samotność. Doświadcza zapewne niezrozumienia ze strony najbliższych, również własnej żony. Nie jest łatwo przekazać osobiste doświadczenie Boga osobie, która czci różnych bogów i nigdy nie słyszała o Bogu prawdziwym. Abram musi sam skonfrontować się z tym doświadczeniem, a następnie przekonać do niego żonę i bliskich.
Wezwanie Boga jest wyjątkowe z jeszcze innego względu. Abram wie, że ma opuścić Charan i dom ojcowski, ale dokąd ma iść? Bóg na razie nie określa celu wędrówki. Abram musi zaufać. Jego wiara nabiera nowego wymiaru. Staje się paradygmatem. „Odtąd wierzyć oznacza zaufać obietnicy Bożej, ponieważ Bóg jest Bogiem. Taki rodzaj wiary pojawił się na świecie po raz pierwszy wraz z Abrahamem, który uwierzył, że droga, w którą się udawał, jest dobra, ponieważ Bóg jest dobry” (A. Buckenmaier).
Wezwanie do wyjścia z Charanu wiąże się z Bożą obietnicą. „Bez obietnicy nie byłoby wyjścia. Nikt nie opuszcza swojej ziemi, nie mając obietnicy. (…) Obietnica oznacza, że istnieje coś, czego człowiek sam nie wymyślił, i co jest większe, niż mógłby wymyślić” (A. Buckenmaier). Obietnica Boga pokrywa się z najważniejszymi pragnieniami Abrama. W świecie starożytnym, najważniejszymi elementami życia społecznego była ziemia, rodzina i dziedzictwo. „Dla rolników i pasterzy ziemia stanowiła źródło utrzymania. Dla mieszkańców miast ziemia określała polityczną tożsamość. Potomkowie oznaczali przyszłość. Dzieci troszczyły się o starych rodziców i przedłużały linie rodu. Urządzały rodzicom godny pochówek i czciły imiona przodków. W niektórych kulturach Bliskiego Wschodu posiadanie dzieci uważano za istotne dla zapewnienia sobie wygodnej egzystencji w zaświatach” (J. Walton). Abram, opuszczając Charan, świadomie zrezygnował z tych przywilejów. Bóg w odpowiedzi obiecuje mu dary przewyższające owe przywileje. Rozsławi jego imię i zapoczątkuje przez niego nowy, wieki naród. „Wraz z Abrahamem historia ludzkości jeszcze raz się zaczęła. Bóg ustanowił początek, który znaczeniowo podobny był do stworzenia świata” (A. Buckenmaier).
Wyrazem Bożej obietnicy jest błogosławieństwo. W tym krótkim tekście aż pięć razy pojawia się to słowo. Jego hebrajski rdzeń brk ma odniesienie do płodności. „Nawiązuje też do «kolan», jako eufemizm odnoszący się do genitaliów, korzeni życia” (G. Ravasi). „W praktyce podstawowe skutki błogosławieństwa to płodność (liczne potomstwo) i ogólnie rozumiana siła życiowa, bezpieczeństwo i dobrobyt” (J. Lemański). Tak było również w przypadku Abrama. Błogosławieństwo, które zapowiada Bóg, ma potrójne kręgi promieniowania. Pierwszy z nich dotyczy samego patriarchy. Bóg będzie mu błogosławił do tego stopnia, że sam stanie się błogosławieństwem. Drugi krąg dotyczy jego rodziny, krewnych, przyjaciół. W tym przypadku „rytuał błogosławieństwa rozciąga się nad przestrzenią całego życia, od świtu, aż do chwili spoczynku, od narodzin aż po moment śmierci, od zaślubin aż do choroby, od pracy rzemieślniczej aż do tej na roli, od wojen aż po czas pokoju” (G. Ravasi). Wreszcie trzeci krąg błogosławieństwa obejmuje cały horyzont. Abraham stanie się przekaźnikiem Bożego błogosławieństwa dla ludów całej ziemi.
Można rzec, że Boże błogosławieństwo ma wymiar misyjny. Nie jest zarezerwowane dla jednego człowieka (Abrama). „Nie jest zazdrosnym przywilejem, nie jest też odznaczeniem, które umieszcza się w godle rodowym. Jest to zadanie, które należy wypełnić w odniesieniu do innych. Jest to promieniowanie otrzymanego dobra, którego nie da się zatrzymać jedynie dla siebie lub we własnej rodzinie, lecz takie, które należy siać szeroko otwartymi dłońmi. (…) Siła błogosławieństwa, to rozsadzająca siła nasienia, a nie zimna moc szlachetnego kamienia, który należy schować w szkatule” (G. Ravasi).
Pytania do refleksji:
Czy stałeś kiedyś na rozdrożu? Gdzie szukałeś pomocy?
Czy potrafiłbyś wyruszyć ze swojej ojczyzny, opuścić rodzinę, porzucić przyzwyczajenia, znajomości i zdać się na nowych ludzi i nową kulturę?
Czy potrafisz zaufać, że Bóg będzie cię chronił w sytuacjach trudnych i ryzykownych oraz postawi na twej drodze ludzi, którzy cię zaakceptują i pokochają?
Dokąd Bóg mógłby cię powołać i czego od ciebie oczekiwać?
Co w twojej osobistej historii życia jest ci najtrudniej zostawić, opuścić? Jakie sprawy, myśli, ludzie ciągną się wciąż za tobą?
Czym jest dla ciebie ojczyzna i dom ojca?
Jaki wpływ ma na ciebie rodzina, bliscy, przyjaciele?
Czy twoja wiara ma również wymiar ufności?
Czy nie obawiasz się wchodzić w głębsze relacje z Bogiem?
Czy doświadczasz na co dzień błogosławieństwa Boga?
Czy jesteś dla innych błogosławieństwem? Dla kogo szczególnie?
Więcej w książce: Wędrująca modlitwa. Droga Abrahama, WAM
https://wydawnictwowam.pl/prod.wedrujaca-modlitwa.18599…
fot. Pixabay










