Krakowska Bazylika Najświętszego Serca Pana Jezusa stała się miejscem wyjątkowego wydarzenia, które łączy współczesność z siedemnastowieczną mistyką. W wigilię wspomnienia św. Klaudiusza de la Colombiere SJ uroczyście zainstalowano tu relikwie dwojga wielkich świętych: Małgorzaty Marii Alacoque oraz jej duchowego przewodnika. To nie tylko religijny ceremoniał, ale powrót do źródeł nabożeństwa, które od wieków kształtuje duchowość milionów ludzi na całym świecie.

Uroczystej Mszy św. przewodniczył o. Prowincjał Jarosław Paszyński SJ, a homilię wygłosił o. Robert Więcek SJ. Obecni byli także goście, o. Thierry Monfils SJ z francuskiego Paray-le-Monial oraz ks. dr. Paweł Baran, proboszcz katedry na Wawelu. Instalacja relikwii w bazylice jezuitów to symboliczne domknięcie pewnej historycznej klamry – to właśnie ten zakon od początku był związany z szerzeniem kultu Bożego Serca.

Wydarzenie miało miejsce 14 lutego, w przeddzień wspomnienia św. Klaudiusza, co nadało uroczystości szczególnego charakteru. Wierni zgromadzeni w świątyni mogli poczuć żywą obecność postaci, które przed wiekami stały się narzędziami w rękach Boga, niosąc światu orędzie o nieskończonej miłości.

Mistyczna bliskość i „płonący tron”

Postać św. Małgorzaty Marii Alacoque nierozerwalnie wiąże się z Paray-le-Monial, gdzie jako skromna zakonnica doświadczała mistycznego kontaktu z Chrystusem. Jej wizje, trwające od grudnia 1673 roku do czerwca 1675 roku, nie były jedynie subiektywnym odczuciem, lecz głębokim objawieniem tajemnicy Serca Jezusowego. W jednym z listów opisywała moment, w którym przez kilka godzin „spoczywała na świętej piersi”, czerpiąc z niej łaski poruszające duszę.

Obraz Serca, jaki ukazał się Świętej, odbiega od fizjologicznych schematów. Małgorzata widziała je „jakby na płomienistym tronie, przejrzyste jak kryształ, które wysyłało, niby słońce, promienie na wszystkie strony”. Serce to nosiło ślady męki: ranę od włóczni, cierniową koronę oraz krzyż u góry, co symbolizowało gorycz i cierpienie przyjęte przez Boskie Człowieczeństwo od chwili Wcielenia.

Misja, która przerosła skromną zakonnicę

Podczas pierwszego wielkiego objawienia w grudniu 1673 roku Chrystus jasno sprecyzował swoje oczekiwania: pragnął publicznego kultu Jego Boskiego Serca „pod postacią serca cielesnego” oraz ustanowienia osobnego święta. Jezus sam przygotowywał Małgorzatę Marię do tego zadania od kołyski, stając się jej Nauczycielem i Przewodnikiem.

Reakcja mistyczki była pełna pokory i lęku. „Nie umiałam wyrazić tego, co czułam, nie wiedziałam, czy jestem w niebie, czy też na ziemi” – zapisała w swoim rękopisie. Zadanie wydawało się przekraczać możliwości klauzurowej mniszki, zwłaszcza że początkowo napotykała na mur niedowierzania ze strony przełożonych i spowiedników.

Klaudiusz: rozeznanie zamiast wizji

W trudnych chwilach Jezus wskazał Małgorzacie pomocnika, nazywając go swoim „sługą”. Okazał się nim o. Klaudiusz la Colombiere. Choć sam nie doświadczał prywatnych objawień, otrzymał dar rozeznawania duchowego, który pozwolił mu rozpoznać autentyczność misji zakonnicy. To on rozwiał wątpliwości przełożonej i zachęcił Małgorzatę do odważnego działania, zapewniając, że nie ulega ona pokusom szatana.

Rola o. Klaudiusza była kluczowa – stał się on filarem, na którym wsparło się rodzące nabożeństwo. Jezus zapowiedział, że „staje się wszechmocny ten, kto w niczym nie liczy na siebie, a we mnie całą ufność pokłada”. Te słowa stały się fundamentem działalności jezuity w szerzeniu kultu Serca Jezusowego.

Przełom w Paray-le-Monial

Początki kultu w samym klasztorze sióstr wizytek w Paray-le-Monial były trudne. Zakonnice początkowo sprzeciwiały się nowym formom pobożności. Przełom nastąpił jednak w 1686 roku, kiedy to siostry, wcześniej niechętne, nagle zmieniły swoje poglądy i same stały się inspiratorkami wprowadzenia kultu. W chórze zakonnym umieszczono obraz Serca Jezusowego, a wspólnota zaczęła składać Mu publiczny hołd.

To „nawrócenie” wspólnoty przyniosło owoce w postaci nowej gorliwości i regularności życia zakonnego. Małgorzata Maria mogła wreszcie odetchnąć z ulgą. Krótko przed śmiercią napisała w liście: „teraz mogę umrzeć zadowolona, ponieważ Najświętsze Serce mojego Zbawiciela zaczyna być znane”.

Ponadczasowe znaczenie kultu

Instalacja relikwii w Krakowie przypomina, że orędzie z Paray-le-Monial jest wciąż aktualne. W świecie pełnym niepokoju, symbol Serca Jezusowego – jaśniejącego jak słońce, a jednocześnie zranionego – staje się czytelnym znakiem Boga, który jest miłością. To nabożeństwo uczy nas, że odkrywanie tajemnicy Bożej miłości dokonuje się przez bliskość, niemal taką, jakiej doświadczył św. Jan Ewangelista, opierając głowę na piersi Pana.

Obecność św. Małgorzaty i św. Klaudiusza w krakowskiej bazylice to zaproszenie do wejścia na drogę ufności, którą oni sami przeszli. Ich wspólna misja pokazuje, że Bóg posługuje się ludzką słabością i wzajemnym wsparciem, by realizować wielkie dzieła w Kościele. Refleksja nad ich życiem skłania do pytania: czy my również potrafimy z taką samą odwagą odpowiedzieć na wezwanie do głoszenia Bożej miłości w naszym otoczeniu?