1. W czasie trwania wieczerzy  pożegnalnej Jezus wykonał precedensowy i szokujący dla uczniów gest: „wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany” (J 13,4-5). Umiłowany uczeń opisuje tę scenę w zwolnionym tempie, podkreśla wszystkie szczegóły. „Z dokładności opowiadania można zrozumieć, że każdy gest ma znaczenie symboliczne, jest wykonywany jak liturgia, mimo że wiele takich symbolicznych czynności nie od razu zostanie wyjaśnionych” (C.M. Martini).

Zdejmowanie gościom sandałów i mycie ich zakurzonych stóp było posługą, którą wykonywali niewolnicy, zazwyczaj nie izraelscy, a niekiedy także kobiety. Nigdy jednak nie czynił tego ojciec rodziny ani mistrz wspólnoty. Był to kurtuazyjny gest, który wykonywano, gdy goście zasiedli do stołu. Na Wschodzie podkreślano symboliczny sens tej posługi. Stopy (podobnie jak obuwie) zachowują ślady miejsc, w których przebywały, na przykład błoto i kurz. Ponadto, gdy chodzi się boso, zranienia. Woda wylewana na stopy zmywała brud. Olejek, którym je smarowano, goił rany. Symbolowi Jezus nadaje głębsze znaczenie. Rekapituluje w nim wszystko, co do tej pory głosił słowami i czynami. Uniża się jak niewolnik (Flp 2,7), wyniszcza swoje życie, klęka w pokorze przed człowiekiem i prosi go o przyjęcie miłości.

Gest Jezusa ma wymiar wręcz rewolucyjny. „Widzimy Boga, który służy człowiekowi. Stwierdzenie wydaje się bluźniercze i nie pasuje do tego, co myślimy o Bogu. (…) Obmycie nóg oznacza, że służyć jest działaniem pochodzącym od Boga i to ma nieobliczalne skutki z antropologicznego i eklezjologicznego punktu widzenia. To służba, a nie rozkazywanie czy władza, pochodzi od Boga” (C.M. Martini). Warto nadto pokreślić, że służba Jezusa ma wymiar permanentny, trwała przez całe ziemskie życie, ale trwa nadal „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). „Znamienne, że Jan dwa razy wspomina, że Jezus opasany jest prześcieradłem. Chce utrwalić w nas obraz Jezusa, który służy. (…) Pozostaje sługą na zawsze. Jego służebna miłość nie kończy się z chwilą śmierci. Jego przebity bok, z którego «wypłyną» dary Ducha, pozostanie ciągle otwarty” (K. Wons).         

Obmycie człowiekowi stóp przez Jezusa ma również wymiar sakramentalny. Benedykt XVI wskazuje na obecne w nim zalążki sakramentu chrztu i pojednania. W swoim dziele o Jezusie tak komentuje ten fragment Ewangelii: „Umycie nóg nabiera jeszcze bardziej konkretnego znaczenia, związanego z praktykami z życia wczesnego Kościoła. O co tu chodzi? Zakładana tutaj kąpiel może oznaczać jedynie chrzest, przez który człowiek został raz na zawsze zanurzony w Chrystusie i otrzymał nową tożsamość polegającą na byciu w Chrystusie”. Dalej papież wskazuje na związek owej „kąpieli” z sakramentem pojednania; z wyznaniem win i obmyciem z brudu grzechów: „Istotne jest w końcu to, żeby ukryta w duszy wina nie ropiała i nie zatruwała jej od wewnątrz. Trzeba ją wyznać. Przez wyznanie wydobywamy ją na światło dzienne i wystawiamy na działanie oczyszczającej miłości Chrystusa (zob. J 3,20n). W procesie wyznawania win Pan na nowo obmywa nasze brudne nogi i przygotowuje nas do wspólnej ze sobą uczty”.

  • W jaki sposób starasz się naśladować miłość Jezusa?
  • Jakie niepokoje wzbudza w tobie zły duch?
  • Jaka jest twoja świadomość?
  • Jakie odczucia rodzi w tobie obraz Jezusa służącego?
  • Kogo chciałbyś dotknąć czule swoimi rękami? Czyje rany zagoić?
  • Jaki jest twój stosunek do stwierdzenia: „wszelka władza pochodzi od Boga”?
  • Jakie znaczenie ma dla ciebie sakrament pojednania? Jak często z niego korzystasz? Jak go przeżywasz?

2. Wśród uczniów, którym Jezus obmył stopy był zarówno Judasz jak i Piotr, dwie kontrowersyjne postacie, związane z późniejszą zdradą. Miłość Jezusa osiąga w Wieczerniku szczyty. Jest totalnie bezinteresowna i absolutna. Jezus kocha wszystkich uczniów, niezależnie od tego, kim są w danej chwili. Nie patrzy na nich przez pryzmat ich serc, jak się niedługo okaże, tchórzliwych. Patrzy ze współczuciem i miłością. Wie bowiem, że to spojrzenie miłości będzie dla nich siłą pozwalającą przetrwać czas zagubienia, kryzysu i próby.

Miłość Mistrza rozlewa się także (a może najbardziej?) na zagubionego ucznia, Judasza. Jezus klęczy przed swoim zdrajcą. Okazuje postawę pokory, czułości, życzliwości i miłości. To próba „przeciągnięcia Judasza na swoją stronę” (I. Gargano). Jednak Jego dobroć, otwarcie i miłość spotkają się niedługo z zamknięciem, surowością, twardością, a w konsekwencji ze zdradą, złem.

Jezus klęczy również przed innym uczniem, który się Go później zaparł, a któremu najbardziej zaufał, przed Piotrem. Jest to jedyny z apostołów, który protestuje: „Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?” (J 13,6); „Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał” (J 13,8). Opór Piotra przypomina jego wcześniejsze obiekcje. Gdy Jezus pod Cezareą Filipową zapowiedział swoją mękę i śmierć, Piotr protestował: „Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” (Mt 16,22). Sprzeciw Piotra w obydwu przypadkach spowodowany był dobrą intencją, niemniej pokazuje , że wciąż był on

daleki od rozumienia swego Mistrza.

Piotr protestuje, buntuje się, nie chce się zgodzić, by jego Pan i Mistrz klęczał u stóp człowieka, jak zwykły służący. Ma świadomość własnej grzeszności i dystansu, jaki dzieli go od Jezusa. Podobna świadomość towarzyszyła Mu w czasie cudownego połowu ryb, gdy upadł na kolana przed Jezusem i zawołał: „Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5,8). Od tego czasu „niewiele się zmienił. Ciągle skłonny do odrzucania siebie. Piotr nie potrafi znieść widoku Jezusa klęczącego przed sobą, ponieważ on sam nie potrafił uklęknąć przed swoją słabością. Nie potrafi uznać jej i oddać Jemu. Chce zasługiwać. Chce być „godny” przyjaźni Jezusa. Nie umie przyjąć darmowej miłości. Piotr nie wie, że odrzucając ją, w istocie odrzuca relację z Jezusem” (K. Wons).

Piotr nie akceptuje pokory i postawy służebnej Mesjasza. „To człowiek powinien być „pierwszym”, który służy Bogu. To nie Pan ma robić ten pierwszy krok. (…) Piotr mówi, jak każdemu z nas trudno jest wyrzec się tej niezwyciężonej dla człowieka pychy samowystarczalności. Nie może zaakceptować faktu, że to Pan zbawia jego życie i daje życie” (C.M. Martini). Jest to swoisty przymus powinności, który sprowadza życie religijne do nieustannych zobowiązań wobec Boga. Nie pozwala natomiast zaakceptować i uwierzyć, że to Bóg jest pierwszy w inicjatywie, miłości, obdarowywaniu.

Jezus zna dobrze serce Piotra. Rozumie jego ograniczenia i słabości. Widzi jego pychę, poczucie samowystarczalności i niezdolność do zrozumienia miłości absolutnej. Dlatego zapewnia go: „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale poznasz to później” (J 13,7). W ten sposób zaprasza swego ucznia, by pozostawił zbuntowany rozum i nie wnikał w niezrozumiałe jeszcze dla niego tajemnice, a poszedł za głosem intuicji i serca i zaufał. Jakby chciał go przekonać: „zaufaj teraz, akceptuj. Ja wiem, czego potrzebujesz i doprowadzę cię do zrozumienia tajemnicy mojej miłości” (C.M. Martini). Ponadto przekonuje go cierpliwie: „Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną” (J 13,8). „Oznacza to, że tylko przez taką służbę można wejść w ścisły związek z Jezusem, przejąć Jego sposób życia i ideały” (S. Kiechle). Co więcej, tylko wówczas można mieć udział w całej Jego misji, przyjąć Jego miłość, a przez to zyskać zdolność do wejścia w tajemnicę krzyża.

Piotr zrozumiał słowa Jezusa, ale znów stawia własne warunki: „Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę!” (J 13,9). Piotr ciągle się waha. Wpada z jednej skrajności w drugą. „Ciągle potyka się o siebie samego. Chce być silny i twardy jak skała, na której Jezus mógłby polegać, jednocześnie w głębi siebie zmaga się z chronicznym poczuciem niegodności i grzeszności. Jest niepewny siebie: najpierw nie chce, by Jezus umył mu nogi, potem chce, by umył go całego” (K. Wons).

            Jezus wskazuje brak logiki Piotra. Mówi, że przecież uczestniczy w uczcie; przed jej rozpoczęciem wykąpał się. Nie potrzebuje więc powtarzać ponownie tej czynności. Jest czysty. Wystarczy, że obmyje zakurzone stopy. Jezus uspokaja ucznia. Pozwala mu zaakceptować swój stan, pokonać brak pewności siebie, lęki przed cierpieniem i wzmocnić zaufanie.

Świadkiem dialogu Piotra z Jezusem był Judasz. To była również lekcja dla niego. Obmywając nogi, służąc, Jezus pragnął, „by uwierzył w pojednanie, w przebaczenie, w Jezusową zdolność przywrócenia mu życia. Ten, kto jest panem życia, może zdjąć z siebie szaty i włożyć je na nowo, a zatem może także przywrócić pierwotną czystość temu, który został poważnie zraniony pokusą” (I. Gargano). Jeszcze wyraźniejszą próbą pozyskania Judasza były kolejne słowa Jezusa: „I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści” (J 13,10-11). „Jezus nie traci Judasza z pola widzenia. Jest to jak jakieś słodkie prześladowanie, lecz także zdecydowana zachęta. Najpierw pokazał mu gest kogoś, kto oddaje swe życie, choć jest panem. Teraz zaś, stwierdziwszy, że ma jeszcze w dalszym ciągu możliwość pojednania się, próbuje otworzyć mu oczy na nieczystość myśli” (I. Gargano).

Judasz został obmyty przez Jezusa, a jednak pozostał brudny.  Nie przyjął lekcji Jezusa. Nie pozwolił się oczyścić. Zamknął swoje serce na miłość. „Nie potrafił wejść w wewnętrzną relację z Jezusem, pozostawał z Nim jedynie zewnętrznie, formalnie. Dla niego gest umycia nóg, tak intymny i głęboki w swoim znaczeniu, pozostawał jedynie formalnym rytuałem” (K. Wons).

  • Czy wierzysz, że Jezus kocha cię bezinteresowną miłością?
  • Jakie uczucia wzbudza w tobie obraz Jezusa klęczącego przed swoim zdrajcą?
  • Czy nie gorszysz się pokorą Boga?
  • Czy w relacji do Boga i bliźnich kierujesz się bardziej miłością czy przymusem powinności?
  • Czy akceptujesz własną grzeszność?
  • Czy zgadzasz się, że w relacji z Jezusem ważniejsze jest zaufanie niż wiedza?
  • Czy jesteś pewny siebie czy raczej niezdecydowany, pełen wątpliwości?
  • W jakich sytuacjach Jezus próbuje cię pozyskać? Jak wówczas reagujesz?

3. Obrzęd umycia nóg przez Jezusa jest dla Jego uczniów testamentem. Testament wyraża ostatnią wolę, ostatnie życzenie umierającego. W kulturze zachodniej przyjęło się, że zawiera on zwykle rozporządzenia finansowe i majątkowe. W kulturze wschodniej testament ma również wymiar duchowy. Zawiera wskazania i mądrość duchową. Taki testament pozostawia również mistrz swoim uczniom.

Testament Jezusa wyraża się w czynie. Jest nim pokorna miłosna służba. Charakteryzowała ona całe życie Jezusa, zaś w Wieczerniku osiągnęła swój szczyt. I powinna również charakteryzować każdego ucznia: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wy powinniście sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13,12-15). Jezusowi nie chodzi jedynie o moralne pouczenie. „Skoro umywanie nóg oznacza krzyż, Jezus poleca uczniom, by praktykowali ten sam rodzaj ogałacającego ukorzenia i miłości, które On ukaże im na krzyżu” (F. Martin, W. Wright). Uczniowie, podobnie jak ich Mistrz, winni sobie nawzajem umywać nogi, w pokorze posługiwać, a nawet umierać jedni za drugich. Jest to wynik otrzymanej miłości, która domaga się, by ją dzielono z innymi. Chodzi więc o wieź z Jezusem, upodobnienie się do Niego i przelewanie otrzymanej miłości na innych. „Głębokie relacje z Jezusem będą prowadziły do głębokich relacji z bliźnimi” (K. Wons).

Jeśli uczniowie będą mieli świadomość swej zależności od Mistrza, wówczas będą błogosławieni, szczęśliwi: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego czynić będziecie” (J 13,16-17). Innocenzo Gargano uważa, że słowa te kieruje Jezus w szczególny sposób do Judasza: „Co ci chodzi po głowie? Czy naprawdę sądzisz, że jesteś większy od Tego, który cię posłał, ustanowił apostołem (wysłannikiem)? Czy to w ogóle możliwe, aby sługa był większy od swego pana? Sługa jako sługa jest zawsze zależny od pana, w przeciwnym razie nie byłby już sługą. Jeśli sam Jezus jest zależny od Ojca, to tym bardziej apostoł jest zależny od Jezusa!”.

Naśladowanie Jezusa Dobrego Samarytanina jest zdrowym, dalekim od skrajności, podjęciem wielorakiej formy pomocy i działania dla dobra innych.  „Wyniszczanie się dla innych, poświęcanie swojego czasu, zdrowia i energii, brudzenie sobie rąk przy służeniu innym, niekiedy przyjęcie rezygnacji z siebie – to wszystko zaprzecza «normalnemu» standardowemu zachowaniu. Ale chrześcijanie żyją «inaczej»; ich życie kontrastuje z życiem zsekularyzowanego społeczeństwa” (S. Kiechle). Takie działanie nie ma jedynie wymiaru moralnego, lecz wynika z relacji i wspólnoty z Jezusem. „Działanie Jezusa staje się naszym działaniem, ponieważ On sam w nas działa” (Benedykt XVI). Życie zanurzone w Jezusie jest realizacją nowego, największego, przykazania miłości, w którego rozumienie pragnął wprowadzić swych (często niepojętnych) uczniów Nauczyciel: „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,34-35).

  • Jak wyglądałby twój testament, gdybyś niedługo miał umrzeć?
  • Jakie ostatnie słowa chciałbyś przekazać twoim bliskim i przyjaciołom?
  • Jak rozumiesz służbę? Dlaczego ją podejmujesz?
  • Czy potrafisz służyć bezinteresownie? Czy raczej uważasz, że jesteś stworzony do wyższych rzeczy?
  • Czy zgadzasz się, aby ci służono?
  • Czy potrafisz zaakceptować, że czasem jesteś słaby, potrzebujący pomocy, czy może sądzisz, że zawsze musisz być silny i mieć wszystko pod kontrolą?
  • Jak rozumiesz nowe przykazanie miłości?