Pewną trudnością w życiu modlitewnym jest brak milczenia, samotności, nieumiejętność słuchania. Papież Jan Paweł II określił współczesną cywilizację cywilizacją rzeczy. Bardziej zajmujemy się rzeczami, ich zdobywaniem, udoskonalaniem, aniżeli sobą, swoim istnieniem, rozwojem… Nieustanne podleganie silnym bodźcom zewnętrznym, informacji, powoduje brak wrażliwości na bodźce wewnętrzne. Konsekwencją tego jest nieumiejętność słuchania siebie i innych, również Boga.
Różnie określa się istotę modlitwy, ale w każdym określeniu pojawia się czynnik milczenia, skupienia, uwagi, przysłuchiwania się bez słów. Szczytem modlitwy jest spotkanie z Bogiem, w którym słowa, pojęcia, wyobrażenia, uczucia są coraz mniej potrzebne. Najważniejsze staje się trwanie w Jego obecności, bez potoku słów.
Św. Jan Klimak pisze w Drabinie do Raju: Nie przejmuj się słowami, jakie stosujesz w modlitwie; często proste i niewyszukane paplanie dzieci wyciszało gniew Ojca, który jest w niebie. Nie rób z modlitwy długiego przemówienia, by nie narażać się na ryzyko rozproszenia myśli. Jedno słowo celnika skłoniło Boga do okazania miłosierdzia (Łk 18, 13). Łotr uzyskał zbawienie jednym tylko słowem wiary (Łk 23, 42). Częstokroć nadmiar słów rozprasza umysł, napełniając go fantazjami. Ograniczenie w słowach sprzyja skupieniu. Jeśli jedno słowo napełni cię radością i pokojem, zatrzymaj się na nim, anioł stoi przy tobie i módl się wraz z nim.
Milczenie zewnętrzne i wewnętrzne przed Bogiem odsłania całe nasze wnętrze: przytłumiony niepokój wewnętrzny, brak uporządkowania, winę, pożądania, opory, lęki, różne formy przywiązania i zniewolenia itd. W modlitwie podejmujemy i przemadlamy to, co ujawnia cisza.
Dla Ojców Pustyni szczególnym miejscem ciszy i samotności była cela. Nawet w obliczu trudności w modlitwie wystarczała sama obecność w celi. Ojciec Jan radzi: Wcale się nie módl, pozostań tylko w swej celi (Andrzej Tomkiewicz, Ojcowie Kościoła uczą nas modlitwy).
Św. Ignacy pisze: tym większą odniesie człowiek korzyść, im bardziej odłączy się od przyjaciół i znajomych i od wszelkiej troski doczesnej (Ćwiczenia duchowne, 20). Ta uwaga mówi o znalezieniu miejsca, które odpowiadałoby wewnętrznie i zewnętrznie wymogom modlitwy. W języku duchowym określa się takie miejsce nazwą pustynia. Jest to miejsce odludne, puste, ubogie w bodźce zewnętrzne, miejsce najbardziej stosowne do słuchania Boga. Do systematycznej przedłużonej modlitwy jest niemal rzeczą konieczną znalezienie sobie takiego miejsca.
Więcej w książce: Jak modlić się w codzienności, WAM
fot. Pixabay










