„W końcu bądźcie mocni w Panu – siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc [do walki] przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość [głoszenia] dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże – wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę, dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień, ażebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem” (Ef 6,10-20)

*

Św. Paweł pisze do Efezjan, żeby „przy każdej sposobności modlili się w Duchu”. Myślę, że zwłaszcza wtedy gdy wszystko idzie nie tak, kiedy wszystko się wali na głowę, a tu przychodzi jeszcze kolejny „ktoś” z pretensjami „o coś”. Właśnie wtedy jest znakomita sposobność, żeby zamiast bluzgać i pomstować w duchu, modlić się w DUCHU. Czyli po prostu powiedzieć Panu Jezusowi: „Patrz. Pomóż. Proszę…”. Jeśli zawalczy się o to, można zacząć doświadczać co to znaczy być „mocnym w Panu – mocą Jego potęgi”.

***