Jak pisaliśmy wcześniej, objęliśmy patronat honorowy nad filmem „Najświętsze Serce”. W miniony wtorek, 17 lutego, w warszawskim kinie Wisła odbył się jego uroczysty pokaz premierowy – produkcji, która zdążyła już wstrząsnąć opinią publiczną we Francji, a teraz trafia do polskich widzów dzięki dystrybucji firmy Rafael Film.
W premierze wzięli udział twórcy filmu – Sabrina i Steven Gunnell – którzy razem z publicznością przeżywali to wyjątkowe wydarzenie. Pokaz stał się okazją do zjednoczenia wokół przesłania o kochającym Sercu Jezusa, które ponad 350 lat temu zostało objawione św. Małgorzacie Marii Alacoque w francuskim Paray-le-Monial.
Film, który „obudził Francję”
„Najświętsze Serce” to dzieło, które w opinii wielu ekspertów „obudziło Francję”, przyciągając tamtejsze kina ponad 475 tysięcy widzów. Sukces wywołał ostrą reakcję środowisk antyreligijnych – próbowano cenzurować plakaty w metrze i na dworcach, a w niektórych miastach, jak np. w Marsylii, wprowadzano zakazy wyświetlania. Paradoksalnie, kontrowersje tylko zwiększyły zainteresowanie filmem, czyniąc go fenomenem na skalę europejską.
Produkcja łączy elementy dokumentu i fabuły, opowiadając o istocie chrześcijaństwa – miłości Boga, która pozwala każdemu człowiekowi na nowo odkryć sens życia. Bohaterowie dzielą się świadectwami wyjścia z samotności, zmęczenia i marazmu, odnajdując nadzieję w relacji z Bogiem.
Rozmowa z twórcami: „To serce naszej wiary”
Podczas premiery Sabrina i Steven Gunnell podzielili się kulisami powstania filmu:
- Państwa film „Najświętsze Serce Jezusa” stał się we Francji prawdziwym fenomenem, gromadząc w kinach ponad pół miliona widzów w zaledwie dwa miesiące. Czy spodziewali się Państwo tak ogromnego sukcesu?
Steven Gunnell: Absolutnie nie. Nasz dystrybutor przewidywał sukces, jeśli do kin przyjdzie 20 000 widzów. Myśl o dystrybucji międzynarodowej wydawała się nam wtedy utopią. Tymczasem film podbił francuskie kina, stając się największym sukcesem spośród wszystkich wyświetlanych produkcji w tym czasie. Dziennikarze nie mogli zrozumieć, jak to możliwe, że dla filmu chrześcijańskiego istnieje tak duża publiczność, zwłaszcza że we Francji katolicy rzadko chodzą do kin i często nie posiadają własnej telewizji.
- Skąd zrodził się pomysł na ten temat? Dlaczego akurat Najświętsze Serce Jezusa?
Sabrina Gunnell: Sami jesteśmy osobami nawróconymi. Dopiero w sierpniu 2023 roku, w sanktuarium w Paray-le-Monial, odkryliśmy, że można poświęcić się Najświętszemu Sercu Jezusowemu. To był moment przełomowy – poczułam, że moje serce „zapłonęło”. Po powrocie do Paryża mieliśmy pracować nad innym projektem, ale przez dwa miesiące każdego dnia otrzymywaliśmy bardzo konkretne znaki: wizerunki Serca Jezusowego pojawiały się dosłownie wszędzie – w sklepach, internecie, czasopismach. Zrozumieliśmy, że wielu chrześcijan zapomniało, iż to nabożeństwo jest prawdziwym źródłem i rdzeniem naszej wiary. Poczuliśmy, że Pan Jezus po prostu chce, aby powstał ten film. Co ciekawe, premiera odbyła się 27 czerwca, w dniu zakończenia jubileuszu 350-lecia objawień – to był dla nas prawdziwy cud.
- Jak wyglądała praca nad tak wymagającym projektem?
Steven Gunnell: Nie było łatwo. Prace nad filmem wiązały się z ogromnym wysiłkiem, a nawet bolesnymi doświadczeniami i kłótniami, które jednak zawsze kończyły się pojednaniem i odnową. Ten film nie powstał dla naszej sławy, ale po to, by głosić miłość Boga. Robienie filmów to nasz sposób na odpowiedź miłością na Miłość.
- Państwa firma produkcyjna również ma wyjątkowego patrona.
Steven Gunnell: Tak, nasze przedsięwzięcie zostało powołane do życia 22 października 2012 roku, w dniu wspomnienia św. Jana Pawła II. Jan Paweł II jest naszym patronem i wierzymy, że prowadzi nas w tej misji.
- Dlaczego, Państwa zdaniem, ten film tak mocno porusza współczesnych widzów, nie tylko we Francji, ale i w innych krajach?
Sabrina Gunnell: Myślę, że ludzie dzięki temu filmowi czują, że nie są sami, że są kochani i doznają pocieszenia. Widzimy, że kiedy Jezusa postawi się w centrum, On sam przyciąga do siebie tłumy. My jesteśmy tylko narzędziami. Doświadczyliśmy tego podczas przedpremiery w największej sali kinowej w Europie na północy Francji, która mieściła 6 600 osób. Mimo braku tradycyjnej promocji i afiszy, sala pękała w szwach. Powiedzieliśmy wtedy: „Panie, Ty sam jesteś żywym afiszem”.
- W filmie pojawia się mocny przekaz skierowany do artystów. Czy sztuka może być formą misji?
Steven Gunnell: Zdecydowanie. Kiedyś Ewangelię głoszono przez rzeźby w katedrach czy literaturę, dziś możemy to robić poprzez film. Świat potrzebuje artystów-misjonarzy. Zachęcamy wszystkich twórców – fotografów, malarzy, filmowców – aby poświęcili swoją sztukę Najświętszemu Sercu Jezusowemu, a On będzie wiedział, co z tym zrobić. Duża frekwencja w kinach to także sygnał dla dystrybutorów, że chrześcijanie istnieją i są spragnieni piękna, prawdy i dobra.
- Film wchodzi właśnie do polskich kin dzięki Rafael Film. Jakie mają Państwo przesłanie dla polskiej widowni?
Sabrina Gunnell: Żyjemy w bolesnych czasach wojny i podziałów. Choć internet pozornie nas łączy, w rzeczywistości ludzie są coraz bardziej samotni. Ten film to narzędzie misyjne, a Polska może być niesamowitym terenem, z którego ta misja pójdzie na cały świat. Chcemy, aby to nabożeństwo nie było tylko „kiczowatą pamiątką z przeszłości”, ale by pokazało, że Jezus żyje i Jego Serce rzeczywiście pała miłością do współczesnego człowieka. Wierzcie w cuda – my widzimy je każdego dnia, odkąd powstał ten film.










